Kategorie: Wszystkie | Królowa Mieczy | wróżba
RSS
czwartek, 15 stycznia 2015

Ostatnio często liczę daty urodzeń osób, które chcą wróżbę lub tych, którzy ot tak mimochodem zerkają na moją talię. Tych, którzy zerkają z ciekawością ale i z obawą zachęcam do losowania kart. Ale robię to tak: gdy przede mną siedzi mężczyzna, to wysortowuję z talii same karty męskie, a gdy kobieta - kobiece. Układam je przed nimi i mówię, żeby wybrali tą i te, które najbardziej im się podobają, przemawiają do nich kolorami, postaciami - czymkolwiek. Potem liczę karty do portretu i zauważam z zaskoczeniem prawidłowość wylosowanych kart do tych z portretu! W 80%. Nie jest to 100% "klientów". Na czym to polega? Przykład:

Powiedzmy, że analizujemy mężczyznę, znak zodiaku Byk. W portrecie sporo pozycji stałych jak Cesarz, Kapłan, Eremita, ale też łagodzące je Gwiazda, Mag i Kochankowie. Położyłam przed nim wszystkich króli, rycerzy, Maga, Cesarza, Kapłana, Rydwan. Co wybrał? Bez wahania złapał najpierw Króla Monet, Maga a po chwili Króla Kijów. Bardzo pasuje to do jego portretu, charakteru i osobowości! Wysokie stanowisko i stopa życiowa, typ Króla Monet z odwagą i pomysłami Maga oraz 3 kroplami Króla Kijów. Potem wysortowałam postacie kobiece: królowe, Kapłankę, Cesarzową, Moc, Gwiazdę. Wybrał Cesarzową, Qpucharów i Moc. Kolejny szok! Dokładnie taka mieszanka kobiety Cesarzowej i Qpucharów jest przy nim. Taką preferuje i MA. I jest wrażliwy na seksapil innych kobiet w Mocy. To był mój pierwszy eksperyment jakiś czas temu i od tego czasu gdy mam okazję to powtarzam go, obserwuję, notuję, wyciągam wnioski i uczę się przy okazji.

Z kobietami jest podobnie. Wyciągają karty odzwierciedlające ich portret psychologiczny wg pani Chrzanowskiej.

Fascynujące odkrycie dla mnie i wkręciłam się w obserwacje :) Polecam!

piątek, 09 stycznia 2015

Usługi ezoteryczne w Niemczech rządzą się podobnymi i jednocześnie innymi prawami niż w Polsce. Telewizyjne polskie pasma wróżek są wzorowane na niemieckich, bo przecież stamtąd przyszła ta moda do nas jak i filie firm (Kosmica na przykład). Usługi "domowe" natomiast wyglądają zupełnie inaczej. Po pierwsze i najwazniejsze: Niemcy jako zbiorowość, jako naród, jako społeczeństwo mają odmienną mentalność niż Polacy. Tam potrzebny jest certyfikat lub swiadectwo ukończenia kursu karcianego. Oczywiście nie musi tego być, lecz Niemców uspokaja sam fakt, że taki papier istnieje i wróżka go ma; że jest to jakieś potwierdzenie jej umiejętności, nie jest samozwańczą wieszczką. Mozemy się z tego smiać lub drwić, ale ma to swój głębszy sens, który się zrozumie gdy dłuzej poobcuje się z narodem niemieckim.

Druga sprawa: tarot jest mniej popularny niż karty cygańskie, kippery, anielskie, lenormand. Przyznam, że nie wiem dlaczego i nie wiem skad to się wzięło. Bo przecież bardzo znany jest Hajo Banzhaf, który miał trzeźwe i spojrzenie na tarota i starał się przybliżać jego znaczenie swoim rodakom.

Po trzecie: Niemcy zadają bardzo konkretne pytania. Pytań o związki i miłośc jest o wiele mniej niż w Polsce, a więcej o finansowe kwestie, urlopowe, przeprowadzkowe. To wiąże się również, co oczywiste, z większą zasobnością portfeli niemieckich (sprawy finansowe: spadkowe, inwestycyjne, opłaty itp są bardzo ważne tam dla każdego, żeby nie powiedzieć najważniejsze). Hm, żeby nie owijać w bawełnę: Niemcy są skąpi. Ok, oszczędni. Dlatego. Dlaczego mniej pytań o miłość? Bo niemieccy meżczyźni po prostu są mniejszymi draniami w porownaniu do polskich. Owszem, generalizuję. Ale faktem jest, ze są bardziej rodzinni, uczynni, spokojni, szanujący, obowiązkowi. Kobiety nie mają powodu, ogólnie rzecz biorąc, sprawdzać swoich mężów.

Po czwarte: wróżki domowe są fachowcami. Nie ma czegoś takiego, że przychodzi się do pani/pana i ona/on duka z kart, opowiada o pojedynczych znaczeniach i dopiero stara się układać w całość przekaz. Najczęściej takie osoby oferują zainteresowanym w temacie małe szkolenia, warsztaty, aby lepiej zrozumieć czy to znaczenia kart, czy pracę z rozkładami, czy otworzyć oczy na szerszą perspektywę (popularny jest układ Das grosse Tafel / Das grosse Blatt używany w cygańskich, kipperach i lenormand; przyznam, że nie mam pojęcia pod jaką nazwą znany jest w Polsce).

Po piąte: blogi. Są ubożuchne. Najczęściej to znaczenia kart i nic więcej. Na forach można dowiedzieć się więcej, ale nie są one tak żywotne jak polskie. Po prostu przyjęty jest inny system kształcenia się w czytaniu kart.

Po szóste: Niemcy którym kładłam karty byli niezwykle zdumieni, ze bez certyfikatu tak wspaniale można posługiwać się kartami. jednak zdobycie zaufania trwa dłużej.

 

czwartek, 08 stycznia 2015

Jest to najnowsze książka Olgi Tokarczuk, którą pisała ok. 6 lat. Dlaczego poświęcam wpis tej książce na blogu tarotowym? Ponieważ oprócz wartości historycznej książki ma ona również wartośc filozoficzno-kabalistyczną. Wszelkie dysputy żydowskie w niej zawarte odnoszą się bezpośrednio do symboliki tarota. I dlatego również warto ją poczytać.

Owszem to cegła. Ale jak pasjonująca cegła!

Żydowskie rozważania jak Bóg stworzył świat (wszystko ujęte w XXI Arkanie Wielkim!), z jakich kręgów dusz składa się człowiek, jak liczenie słów i liter odsłania nowe znaczenia i nowe sensy...

Kto umie czytać między wierszami i komu cała dotychczasowa wiedza wydawała się bezładna i nieuporządkowana, ten ma szansę na ułożenie puzzli.

Po prostu polecam.

Księgi Jakubowe

 

(...) - Po pierwsze, Bóg, żeby stworzyć skończony świat, musiał siebie ograniczyć, lecz wciąż pozostaje nieskończona część Boga zupełnie w stworzenie niezaangażowana. Czyż nie tak? - pyta Moliwdę, aby się upewnić, że rozumie on ten język.

Moliwda potakuje, więc Nachman ciągnie dalej, że jeżeli przyjmie się, iż idea stworzonego świata jest jedną z nieskończonej liczby idei w nieskończonym boskim umyśle, to z pewnością jest marginalna i nieważna. Możliwe, że Bóg nawet nie zauważył, iż coś stworzył. Nachman znowu bacznie bada wzrokiem reakcję Moliwdy. Moliwda bierze głęboki oddech.

- Po drugie - ciągnie Nachman - stworzenie jako nieskończenie mała część boskiego umysłu wydaje się Mu obojętne i jest tylko ledwie w to stworzenie zaangażowany; z ludzkiego punktu widzenia ową obojętność mozemy postrzegać wręcz jako wrogość.

Moliwda wypija duszkiem wino i głośno odstawia kubek na stół.

- Po trzecie - ciągnie Nachman cichym głosem - Absolut, jako nieskończenie doskonały, nie miał żadnego powodu, żeby stworzyć świat. Ta jego część, która jednak do stworzenia doprowadziła, musiała przechytrzyć resztę i nadal przechytrza, a my bierzemy w tych podchodach udział. (...) I po czwarte: jako że Absolut musiał się ograniczyć, żeby powstał skończony świat, nasz świat jest dla Niego wygnaniem. Rozumiesz? Żeby stworzyć świat, wszechmocny Bóg musiał się zrobić słaby i bezwolny, jak kobieta.

A teraz pooglądajcie sobie obrazki karty Świat z różnych talii i spróbujcie sobie wyobrazić o czym mówi Żyd Nachman. I dlaczego na tej karcie mamy hemafrodytę. I dlaczego tak trudno nam zinterpretować Świat "będą razem na zawsze czy się rozejdą". ;)

 Dla cierpliwych link.

 

wtorek, 06 stycznia 2015

Oszustwo w kartach tarota pokazane jest zazwyczaj w zależności od kontekstu pytania, ciężkości czynu lub okoliczności, lecz tak czy siak jest niezmienna sekwencja kart w tym wypadku jak i pojedyncze karty sugerujące ciemną stronę mocy.

Chyba nie ma znaczenia czy chodzi o naciągacza/naciągaczkę finansową, niesolidnego wspólnika lub zdradliwych znajomych.

Bo czym jest oszustwo? W typowym rozumieniu prawa jest celowym sprzeniewierzeniem mienia. W wymiarze społecznym: manipulacją, po której pozostają straty moralne.

Moje karty najczęściej sygnalizują mi oszusta w Paziu Mieczy. Czasami bardzo trudno rozgraniczyć o co tak naprawdę chodzi, bo po pierwsze nie można bezpodstawnie oskarżać osób o niecne zamiary, a po drugie Paź Mieczy odpowiada również za opis osoby złośliwej, kłótliwej, chorej/przeziębionej. Naprawdę jest to dość trudne do rozgraniczenia. Lecz teraz rozpatruję kontekst oszustwa w Paziu Mieczy. Taka osoba jest bardzo inteligentna, prowadzi dobrze przemyślaną grę słowno-manipulacyjną, czasem oczywiście coś nie pójdzie wg planu ale zazwyczaj okoliczności jej sprzyjają; potrafi zasiać ziarno wahań i niepewności, jest sprytna, bystra, spostrzegawcza. To są same zalety, które użyte w oszustwie dają szanse na osiągnięcie sukcesu. Paź Mieczy jest jak lisek chytrusek: tu uszczknie, tam rzuci podejrzenie, gdzie indziej populistycznie poklepie po plecach. Nie zostawia sladów, jego żywiołem jest słowo mówione a nie pisane, aby nie został dowód na jego działalność. Zawsze może powiedzieć, ze ktoś źle go zrozumiał i to nie jego wina. Co chce osiągnąc Paź Mieczy? czasami satysfakcję finansową, czasami sprawdzić samego siebie w manipulacji. Taka osoba dopiero odkrywa swoje umiejętności w oszustwie lub pozostaje na tym poziomie, bo nie potrzebuje więcej. Je małą łyżeczką, a nie wielką chochlą. To jest drobnica oszustowa. Taki kieszonkowiec. Jednak jest bardziej niebezpieczny dla zwykłych ludzi niż następna para, bo porusza sie swobodnie w społeczeństwie, tych dolnych i srednich szczeblach.

Inną ligą jest królewska para: Król i Królowa Mieczy. To są oszuści w białych kołnierzykach. Zaplanowane jest wszystko od początku do końca, nie ma miejsca na improwizację, nieprzewidziane okoliczności, a nawet jeśli takie się zdarzają, to wcześniej są przewidziane i plan awaryjny opracowany również. Oby dwoje zarzucają najpierw sieć, w którą wpadają osoby im przydatne; tworzą system zależności, przysług i co najważniejsze: pociągają za sznurki. Na każdego mają haka, doszukają się każdego trupa w szafie i wykryją każdą słabość. Są niebezpieczni, bo znają naturę ludzką. Ta para nie zadowoli się i nie porwie na oszustwo małego kalibru, bo szkoda ich czasu i energii. Oni wolą spektakularne afery, ogromne sumy. Oglądaliście "House of cards"? Tak, to małżeństwo Underwood'ów. Król i Królowa Mieczy.

Jest jeszcze 7 mieczy. Ale ona mówi o samej naturze oszustwa, o odczuciu, bardziej o teoretyzowaniu "jak mogę napaść na bank" niż faktycznej realizacji. W 7 mieczy może być pokazany łgarz-informator, z którego słowotoku trzeba oddzielić plewy od ziaren lub osoba która dużo gada a tak naprawdę nic nie wie o przekręcie, bo dopowiada sobie więcej. 

A Rycerz Mieczy? Nie nadaje się do końca, bo nie ma w nim cierpliwości. On jest za szybki i satysfakcjonuje go złoty strzał. Skorzysta z okazji, ale samodzielnie nie zaplanuje niczego. Zostawi ślady za sobą.

Dlaczego kolor mieczy? Bo, jako się rzekło, do oszustwa potrzeba niebywałej inteligencji, pamięci i strategii. Kolor pucharów nic nie wskóra bo się będzie bał, kolor monet bo jest za uczciwy, kolor kijów bo jest dobry na realizację a nie sam pomysł.

sobota, 03 stycznia 2015

Dziś będzie o moich wyprawach, a właściwie o okręgu Jeziora Bodeńskiego. Piękne miejsce, piękne widoki, ogromna przestrzeń gdzie przenika się woda, powietrze i góry.

Friedrichshafen zostało doszczetnie zniszczone regularnymi nalotami aliantów w latach 1943-1945 ze względu na przemysł.Stare Miasto zostało odbudowane a jedynym zabytkiem jest Kościół Zamkowy nad wybrzeżem.

Naziści znacjonalizowali i przejęli wcześniejsze zakłady przemysłowe należące do hrabiego Zeppelina, Maybacha oraz braci Dornier. To tutaj został zaprojektowany sterowiec Graf Zeppelin który przeleciał Atlantyk i spalił się w Nowym Jorku. To tutaj hrabia Zeppelin współpracował z Karlem Maybachem nad silnikami oraz z jednym z braćmi Dornier nad doskonaleniem sterowców i samolotów.

W mieście jest bardzo dużo Rosjan, ponieważ w czasie wojny pracowali oni jako więźniowie w przemyśle. Niektórzy zostali i sprowadzili swoich krewnych. Słyszy się na kazdym kroku język rosyjski.

Obecnie miasto nadal utrzymuje się z przemysłu, a wiodącym pracodawcą sa zakłady ZF.

Friedrichshafen - Bodensee

Friedrichshafen - Bodensee

Friedrichshafen - Bodensee

Friedrichshafen - Bodensee

Friedrichshafen - Bodensee

Panorama na Friedrichshafen z wioski Berg

Langenargen - Bodensee

Langenargen - Bodensee

Langenargen - Bodensee

Langenargen - Bodensee

Niestety, tak rzadko obracam się obecnie w światku tarotowym, ze z opóźnieniem dochodzą do mnie wszelkie informacje.

Wczoraj odkryłam wpis Doroty na jej forum m.in. o moim blogu i jako, ze nie mogę jej odpowiedzieć w komentarzu ze względu na brak google+ konta gazetowego, to odpowiadam jej tu: dziękuję bardzo :) Nie spodziewałam się, ze ktokolwiek czyta moje wpisy i ktokolwiek coś z nich moze wziać dla siebie.

Niech podziękowaniem będzie rozkład do wypróbowania pt. "Droga do jego/jej serca".

Losujemy 7 kart z całej talii i pozycjonujemy następujaco:

1. Pierwsza ścieżka do bliskości - ten błysk, ew. co połączyło lub może połączyć dwoje ludzi.

2. Przejście do zaufania - co spowoduje, że ew. można sobie zaufać lub co ułatwi zaufanie

3. Aleja prowadząca do przyciągania - co tych dwoje do siebie pociąga (nie tylko fizycznie choć też tak może być); jakie walory ma osoba, o którą pyta się klient lub jakie walory ma pytający i jak może wykorzystać tą wiedzę.

4. Kierunek/kurs na sympatię - atuty lub sposób postępowania, aby potoczyło się po myśli pytającego (lub nie - zależy jak tarot widzi szanse na relacje).

5. Przewodnik po zakochaniu - tzn. co prosto skieruje dwoje do uczucia. To pierwsza karta, która ew. wskazywać może na rozwój uczuć.

6. Prosta droga do miłości - karta mówiąca o uczuciach; potwierdzenie lub zaprzeczenie prawdziwych i głębokich uczuć.

7. Droga do jego/jej serca - czy pytajacy zagości na stałe w sercu osoby o którą pyta, jak karty prognozują relację, jakie są zamiary danej osoby. Relacja na stałe, na chwilę, na dłuzej.

Also, viel Spass und Erfolg beim Kartenlegen ;)

 

 

piątek, 02 stycznia 2015

ostatnio coraz częściej dopadają mnie wątpliwości gdy stawiam karty dla osób, które chcą znać kawałek swojej przyszłości. Jak to nazwać? Drżenie o prawidłowy przekaz słowny, strach o dobór właściwych określeń i pewnego rodzaju niewiarę w siebie.

Sądzę, ze dorosłam do wahań. Pokorę miałam w sobie zawsze; raz większą, raz mniejszą. Lecz z wątpliwościami spotykam się po raz pierwszy i nie umiem sobie z nimi poradzić. Trwa to już rok. Caly rok. Moje karty sugerują mi iśc za Asem Pucharów. Przeciwstawić się 2 mieczy po prostu Asem Pucharów. Powtarzam ostatnio do znajomych: wierzę kartom bardziej niż samej sobie.

Czy nie jest tak, że na wątpliwości napotyka się głęboko wchodząc w jakąś dziedzinę? Im dalej w las, tym więcej drzew. Czy brać wszystko biało-czarno, a może dopuscić margines szarości?

Od nowa w 2015 roku chcę się nauczyć prostego przekazu kart. Wrócić do źródła, do początku. Czyż dziewczyny z czary.pl nie przestrzegają właściwie mnie Kapłanką w 2015? Zamiast niej niech będzie As Pucharów.

Kilka dni temu opowiadałam znajomym mój sen sprzed 5 czy 6 lat, który został przeze mnie opisany na Szkółce tarota i zapewne gdzieś w archiwum jest. Zamek, ciemne korytarze, ja wewnątrz. czeka na mnie Kapłanka i prowadzi do komnaty oświetlonej ciepłym swiatłem świec. Na posadce siedzą ludzie. Kapłanka bierze mnie za ręce i wznosimy się w powietrze. Ludzie zostają na dole, a my wisimy nad sufitem. Powoli opadamy. Ona daje mi do zrozumienia, ze teraz ja sama. Nie wierzę, ze mi się uda. Wątpię. Ona nic nie odpowiada na to i znika. Jednak ja siłą woli próbuję. I tak, wznoszę się sama w powietrze i latam nie tylko po komnacie.

Wtedy nie wierzyłam, że będę potrafiła czytać karty. A jednak.

Teraz wątpię w swoje umiejętności. Już dawno nie jestem Królową Mieczy.

As Pucharów niech mnie prowadzi.

O autorze