Kategorie: Wszystkie | Królowa Mieczy | wróżba
RSS
poniedziałek, 28 lutego 2011

Odświeżam sobie pierwsze sezony serialu CSI Miami i wyciągnęłam parę kart na głównych bohaterów. Robiłam tak już kiedyś na blogu z serialem „Bracia i siostry” oraz „Różowe lata 70te”.

Czas na policjantów z Miami ;D

Horatio Caine – Król pucharów

Król Pucharów - Arcus ArcanumWcale nie zaskoczyła mnie ta karta! Horatio jest idealny jako król pucharowy: grzeczny, delikatny, ojciec dla swojego zespołu, chroni swoich ludzi, jest troskliwy w stosunku do swojej bratowej det. Salas i bratanka Raya. Dodatkowo prywatnie pomaga kobiecie (Susie), z którą jego zmarły brat ma nieślubne dziecko: córkę Madison. Jego delikatność jest tym większa, ze pozwala myśleć bratowej, że to jego dziecko, a nie zmarłego brata.

Nie zdarzyło się jeszcze w żadnym odcinku, żeby Horatio podniósł na kogoś głos, a jeśli ma zastrzeżenia to wypowiada je w bardzo grzeczny i spokojny sposób. Dodatkowo jest bardzo wyrozumiały np. gdy Timowi Speedle nie wypala broń podczas akcji (Tim nie czyścił jej, a jeśli już to bardzo rzadko), to zamiast awantury Horatio sprezentowuje mu zestaw do czyszczenia broni.

Niektórych drażni maniera Horatio ściągania i wkładania okularów słonecznych oraz przyzwyczajenie kładzenia rąk na biodrach podczas konwersacji lub obserwacji. Mnie nie. Uważam to za bardzo spójny i integralny wizerunek bohatera.

Tak naprawdę, to nie ma jak się wykazać opisując Horatio jako króla pucharów, bo każdy wie co ta karta reprezentuje. Aha, Horatio jest rudy, co kolorystycznie również odpowiada karcie :)

Calleigh Duquesne – 5 kijów

Blondynka, bardzo atrakcyjna, trzymająca się prosto. Wg mnie lekko zarozumiała. Przypomina5 kijów - Arcus Arcanum mi troszkę ze sposobu bycia moją dawną koleżankę: przymilną fałszywą osobę. W serialu Calleigh nie jest fałszywa w żadnym wypadku, ale milusi ton głosu powoduje takie moje skojarzenia.

Calleigh jest ekspertką od broni palnej i nabojów do niej. Czyż 5 kijów nie pasuje idealnie?! :D Strzelanina i naboje z łuskami. Od razu gdy wylosowałam tą kartę pomyślałam sobie o nabojach, pistoletach (maszynowych też) – po prostu o broni. Nic dodać nic ująć – po prostu tarot pokazał jej specjalizację w laboratorium kryminalistycznym.

Eric Delko – as pucharów

As Pucharów - AATu mam zagwozdkę. Oprócz tego, że Eric jest bardzo kochliwy i ma duuuużo przyjaciółek, to nic nie przychodzi mi do głowy. Ma dobrą intuicję, czasem zaniedbuje obowiązki (rzadko) z powodu koleżanek. W sumie chyba jest najmłodszy w zespole (mówię o sezonie 1 i 2). Ach! Oczywiście! Jego specjalnością jest nurkowanie i zazwyczaj szuka zwłok w wodzie, broni, zatopionych aut lub innych dowodów. Pod tym względem as pucharów pasuje.

Tim Speedle – 3 kijów

Przyznaję od razu – bardzo podoba mi się gra aktora oraz charakter Tima, a 3 kijów idealnie 3 kijów - Arcus Arcanumto odzwierciedla. Tim nie wychyla się z zespołu, chętnie współpracuje z każdym, jest skromny, nie absorbuje sobą nikogo. Na mojej karcie jest 2 mężczyzn i kobieta, a wg mnie to Eric, Tim i Calleigh. Dlatego wysnuwam wniosek, ze Tim jako 3 kijów mocno identyfikuje się z grupą i pracą (chociaż w jednym z odcinków pada z jego ust stwierdzenie, że ta praca to sposób na zarabianie pieniędzy, a nie pasja). Tim Speedle wtapia się w tło nawet jeśli sceny są z jego udziałem, to on nigdy nie wychodzi na pierwszy plan, nie ma ochoty błyszczeć ani się wywyższać. Tim ginie w 1 odcinku 3 sezonu.

Jest jeszcze Alexx – patolog, ale na nią zapomniałam wyciągnąć karty. Bardzo troskliwie odnosi się do zmarłych i traktuje ciała z szacunkiem. Dobra kobieta.

 

Oto cały zespół z pierwszych dwóch sezonów serialu.

sobota, 26 lutego 2011

Wpadłam na pomysł, aby napisać kilka rad dla początkujących z tarotem. Być może komuś się przyda, pomoże lub naprowadzi? Albo ustrzeże przed popełnianiem błędów?

Nie chcę pisać o tym jakie talie wybrać i jakie książki kupić, a chcę wejść głębiej; na trochę inną płaszczyznę. Pogrupowałam najczęstsze błędy, które popełniają osoby początkujące i spróbuję uargumentować dlaczego lepiej, aby zawróciły lub wcale nie wchodziły na grząską ścieżkę.

1. Zachłyśnięcie się nowym światem.

Tarot otwiera drzwi do poznania sekretów. Najpierw lekko, ledwo widać szparę i światło za nią, a później szerzej. Poznanie nieznanego świata po drugiej stronie jest ekscytujące, co normalne. Należy pamiętać, ze tarot nie jest jednowymiarowy, że nie wszystko zrozumie się natychmiast, że niekiedy owe sekrety niech zostaną sekretami. Zachłyśnięcie się narzędziem, jakie trzyma się w ręku, powoduje samoistnie nakręcające się koło pytań początkującego i chęć otrzymania odpowiedzi na jakiekolwiek pytania. Bardzo często nie rozumie się odpowiedzi, sięga do książek, internetu i dopasowuje do bieżącej sytuacji. Moja rada: do wszystkiego trzeba mieć dystans, równowagę wewnętrzną, spokojne myśli i emocje. Adrenalina, która skacze z powodu samego faktu trzymania tarota w rękach, nie jest dobrym doradcą, a zachłyśnięcie się swoją władzą/mocą może prowadzić na manowce. Nie, nie chodzi tu o mityczną zemstę tarota (nie istnieje taka), a o podchodzenie z pokorą i pozwolenie na prowadzenie się przez historyjki na obrazkach i swobodne płynięcie za nimi. Nie chodzi również o to czyje jest na wierzchu: osoby czy kart; chodzi o to, aby zaistniała współpraca, dostrojenie się, znalezienie wspólnego języka, a wówczas jest ogromna szansa na wykonanie milowego kroku wprzód w nauce.

2. W krótkich odstępach czasu rozkładanie kilkanaście razy kart na męża, żonę, partnera, partnerkę.

Powyższe zachłyśniecie się nowością powoduje niecierpliwość i grad pytań do kart. Tarot to takie narzędzie, które jeśli ma coś powiedzieć, to powie prosto w oczy tylko jedną wylosowaną kartą. Uzmysłowienie sobie, że nie ma potrzeby tasowania i losowania miliony razy na ten sam problem bywa trudne. Karty później już się wykluczają, historyjka się nie klei, ma dziury, a tarot dostaje niezasłużoną opinię kłamcy i pokrętnego narzędzia. Poza tym odsłania swoje tajemnice stopniowo, nikt na początku nie jest w stanie poznać ich hurtem – zapewniam każdego o tym. Wewnętrzny przymus dowiedzenia się co piszczy we własnym związku (bo tego najczęściej dotyczą pierwsze pytania początkującego do tarota) prowadzi do zamieszania w głowie, wątpliwości i chaosu. Lepiej nauczyć się zadawać odpowiednie pytania i losować jedną kartę.

3. Losowanie trzech lub ciągu kart bez ustalonych pozycji. O tym pisałam tutaj.

4. Wspomniana przeze mnie nauka zadawania dobrych pytań.

Pisałam o tym na forum kilka razy. Dobre pytanie oznacza uzyskanie jasnej odpowiedzi dlatego początkujący nie powinni formułować ich jako pytań zamkniętych („czy...”), a otwartych: „kto..., co..., gdzie..., jak..., jaki..., dlaczego..., po co...” itp Tarot ma okazję wypowiedzieć się i opowiedzieć historię.

Jednak pierwszą z najważniejszych rzeczy jest nie zatracić własnego logicznego myślenia i obiektywizmu, ponieważ często jest tak, że trochę wystarczy wysilić mózg i sprawa zostaje rozwiązana bez pomocy tarota. Drugą: nie pytaj, jeśli boisz się odpowiedzi.

 

 

 

Wpadłam na pomysł, aby napisać kilka rad dla początkujących z tarotem. Być może komuś się przyda, pomoże lub naprowadzi? Albo ustrzeże przed popełnianiem błędów?

Nie chcę pisać o tym jakie talie wybrać i jakie książki kupić, a chcę wejść głębiej; na trochę inną płaszczyznę. Pogrupowałam najczęstsze błędy, które popełniają osoby początkujące i spróbuję uargumentować dlaczego lepiej, aby zawróciły lub wcale nie wchodziły na grząską ścieżkę.

  1. Zachłyśnięcie się nowym światem.

Tarot otwiera drzwi do poznania sekretów. Najpierw lekko, ledwo widać szparę i światło za nią, a później szerzej. Poznanie nieznanego świata po drugiej stronie jest ekscytujące, co normalne. Należy pamiętać, ze tarot nie jest jednowymiarowy, że nie wszystko zrozumie się natychmiast, że niekiedy owe sekrety niech zostaną sekretami. Zachłyśnięcie się narzędziem, jakie trzyma się w ręku, powoduje samoistnie nakręcające się koło pytań początkującego i chęć otrzymania odpowiedzi na jakiekolwiek pytania. Bardzo często nie rozumie się odpowiedzi, sięga do książek, internetu i dopasowuje do bieżącej sytuacji. Moja rada: do wszystkiego trzeba mieć dystans, równowagę wewnętrzną, spokojne myśli i emocje. Adrenalina, która skacze z powodu samego faktu trzymania tarota w rękach, nie jest dobrym doradcą, a zachłyśnięcie się swoją władzą/mocą może prowadzić na manowce. Nie, nie chodzi tu o mityczną zemstę tarota (nie istnieje taka), a o podchodzenie z pokorą i pozwolenie na prowadzenie się przez historyjki na obrazkach i swobodne płynięcie za nimi. Nie chodzi również o to czyje jest na wierzchu: osoby czy kart; chodzi o to, aby zaistniała współpraca, dostrojenie się, znalezienie wspólnego języka, a wówczas jest ogromna szansa na wykonanie milowego kroku wprzód w nauce.

  1. W krótkim czasie rozkładanie kilkanaście razy kart na męża, chłopaka, partnerkę, żonę itd.

Powyższe zachłyśniecie się nowością powoduje niecierpliwość i grad pytań do kart. Tarot to takie narzędzie, które jeśli ma coś powiedzieć, to powie prosto w oczy tylko jedną wylosowaną kartą. Uzmysłowienie sobie, że nie ma potrzeby tasowania i losowania miliony razy na ten sam problem bywa trudne. Karty później już się wykluczają, historyjka się nie klei, ma dziury, a tarot dostaje niezasłużoną opinię kłamcy i pokrętnego narzędzia. Poza tym odsłania swoje tajemnice stopniowo, nikt na początku nie jest w stanie poznać ich hurtem – zapewniam każdego o tym. Wewnętrzny przymus dowiedzenia się co piszczy we własnym związku (bo tego najczęściej dotyczą pierwsze pytania początkującego do tarota) prowadzi do zamieszania w głowie, wątpliwości i chaosu. Lepiej nauczyć się zadawać odpowiednie pytania i losować jedną kartę.

  1. Losowanie trzech lub ciągu kart bez ustalonych pozycji. O tym pisałam w innej notce na blogu tutaj i dlatego podaję link.

  2. Wspomniana przeze mnie nauka zadawania dobrych pytań. Pisałam o tym na forum kilka razy. Dobre pytanie oznacza uzyskanie jasnej odpowiedzi dlatego początkujący nie powinni formułować ich jako pytań zamkniętych („czy...”), a otwartych: „kto..., co..., gdzie..., jak..., jaki..., dlaczego..., po co...” itp Tarot ma okazję wypowiedzieć się i opowiedzieć historię.

Jednak najważniejszą rzeczą jest nie zatracić własnego logicznego myślenia i obiektywizmu, ponieważ często jest tak, że trochę wysiłku w myśleniu i sprawa zostaje rozwiązana bez pomocy tarota. :)

piątek, 25 lutego 2011

Wydali płytę z coverami - Fishdick Zwei - The Dick is Rising Again. Na liście przebojów Trójki utwór "Love Shack" królowała na 1 miejscu kilka tygodni, teraz w tym tygodniu "Hit The Road Jack" jest na miejscu 10. i wspina się szybko w górę.

Nie przepadałam nigdy za nimi mimo, że zza ściany słuchałam ich utworów dzięki bratu, jednak covery wykonują rewelacyjnie! :)

Oto Love Shack w wykonaniu grupy wg moich kart:

As monet

A to "Hit the Road Jack":

6 monet - Arcus

A tu oryginały wykonań piosenek: Ray Charles i The B52's

Niezmiennie zaskakują mnie niektóre wydarzenia w moim życiu, które mają związek z moją osobą lub z tym, czym aktualnie się zajmuję. Zaskoczenia wynikają, jak sądzę, z mojego ograniczonego pola widzenia lub logicznego przewidywania ciągu przyczynowo-skutkowego. Dokładniej rzecz ujmując angażuję się całą sobą w sprawy, którymi się zajmuję (czy to praca, czy tarot, czy sprzątanie, czy cokolwiek innego) i nie zauważam sygnałów płynących z otoczenia mówiących o tym, że jestem w czymś dobra lub świetna, ponieważ według mnie są to zwyczajne rzeczy, żadne cuda, normalne obowiązki.

Zmierzam do sedna: otrzymałam dziś propozycję współpracy od jednego z lokalnych portali, gdzie miałabym prezentować swoje umiejętności czytania z kart tarota. Propozycja była szczerym zaskoczeniem, nie zabiegałam o nią; po prostu firma sama zgłosiła się do mnie. Temat został odłożony ze względu na inne moje priorytety obecnie choć furtka jest otwarta i kontakt na pewno nastąpi, a współpraca być może stanie się faktem.

Nie wiem jaką kartą zilustrować to wydarzenie... Może Koło Fortuny?

 

Koło Fortuny - Tarot SnówKoło Fortuny - Arcus Arcanum

czwartek, 24 lutego 2011

Aby napisać dokładnie o figurach paziów w tarocie, trzeba by chyba zrobić wykład na wiele stron, ponieważ nie zawsze pokazują człowieka, jego charakter, usposobienie, nastój, ale też przedmiot, atmosferę, miejsce. Można powiedzieć, że są uniwersalni i dlatego sprawiają kłopot w odczycie.

Pazie najczęściej interpretuje się jako dzieci, a kolor jako ich charakter lub usposobienie. Oczywiście nie zawsze w rozkładzie paź będzie wskazywał na dziecko :) Nie da się tego wytłumaczyć na sucho co może oznaczać, bo trzeba samemu pracować z kartami i wyłuskać znaczenia, cechy, sytuacje w jakich pojawiają się pazie w rozkładzie.

Najważniejsza rzecz jeśli chodzi o sferę zawodową: każdy z paziów nie piastuje eksponowanego stanowiska, stoi najniżej w hierarchii, zdobywa dopiero doświadczenie, jest młodszym pomocnikiem do spraw różnych.

Paź pucharów najczęściej pokazuje mi dziecko – dziewczynkę, do 12-15 r.ż. Jeśli chłopiec to wyjątkowo grzeczny, miły, spokojny, niesprawiający problemów w wychowaniu i obsłudze ;)

Ten paź symbolizuje sympatię, lubienie, właściwie emocje od letnich do ciepłych. To też taka troszkę naiwność w postrzeganiu świata, osoba wychowywana pod kloszem, nieznająca rzeczywistości. Na dworach królewskich to po prostu infant, małoletni następca tronu lub władca.

To również może być grzeczne i miłe zaproszenie na rozmowę w sprawie pracy, ktoś kto pierwszy inicjuje kontakt z powodu sympatii do drugiej osoby (ale nie zakochania – zwykłej sympatii). Cóż, ten paź kiedyś pokazał mi kapiącą wodę z kranu, lekko wilgotne firanki powieszone zaraz po praniu, wyżymaną gąbkę do naczyń (jest mokra czy wilgotna, ale nie leje się z niej) i dużo różnych innych rzeczy. Ostatnio paź pucharów pokazywał mi osobę opiekującą się kimś, ale bez udokumentowanych kwalifikacji jak to w przypadku królowej lub króla pucharów.

Paź kijów to urwis, chłopczyk do 12-15r.ż, jeśli dziewczynka to w typie Pipi Langstrumpf, osoba niepotrafiąca usiedzieć w jednym miejscu, ktoś, kto wpada na pomysł i natychmiast przystępuje do realizacji. W związkach mówi o jednej z osób, która się kontaktuje z drugą kiedy mu wygodnie i jak najdzie go ochota, nie wróży stałej relacji, bardziej luźną, bez ostatecznych deklaracji. W moim wypadku to wszelkiego rodzaju korespondencja listowna lub SMS-owa niosąca ze sobą jakieś konkretniejsze wiadomości/informacje (inaczej w wypadku 8 kijów – tu jakikolwiek mail czy SMS nawet z emotikonem).

Paź monet nie zaznacza mi się tak silnie pod kątem płci jak pucharowy i kijowy. Z kontekstu rozkładu może wynikać czy pierwiastek męski lub żeński. Ten pazik to przede wszystkim uczeń, student, kursant, stażysta, absolwent, pracownik zaraz po studiach. Ktoś, kto lubi się uczyć lub naukę ma za nic (znów: kontekst w rozkładzie). Jakiś czas temu pewna pani pytała mnie czy syn zaliczy sesję i wylosowałam pazia monet – syn musi się pouczyć, bo niewiele umie i liczy bardziej na szczęście niż wiedzę. A dokładnie odpowiedź na tak zadane pytanie brzmi: i tak i nie. Tak dlatego, ze większość przedmiotów zaliczy; nie, bo obleje jeden lub dwa i musi pójść na poprawkę.

W związkach ten paź jest trochę trudniejszy do interpretacji, wszystko zależy od okolicznych kart, pytania. Na pewno nie mówi o miłości po grób, a zwraca uwagę na jej praktyczną, przyziemną stronę.

Paź mieczy jest śmieszny :) Oczywiście, ze tak. Oprócz ciętego języka, jest pomysłowy, ekspresyjny (gestykulacja), robi ludziom kawały. Ale również bywa niebezpieczny jako podglądacz, ktoś stojący na czujce, to może być sprytny kieszonkowiec jaki i drobny złodziejaszek krążący po osiedlu i mieszkaniach. Niedawno pokazał mi chore dziecko – z grypą, anginą itp. Żadna poważna choroba, ale męcząca, sprawiająca kłopot i dziecku i rodzicom (marudzenie, płacz, katar). W związkach gdy się pojawia to oznacza najczęściej nieporozumienia, kłótnie, wyrzucanie sobie przewin, złośliwości, chęć dopiekania komuś.

Więcej o paziach można posłuchać i pooglądać sobie tutaj. Z tym, ze cały czas powtarzam, ze każdy ma własny język ze swoją talią i niekoniecznie moje spostrzeżenia mogą przełożyć się na kogoś innego praktykę.

 

wtorek, 22 lutego 2011

Właśnie wróciłam ze spotkania z dwoma wspaniałymi paniami :) Bardzo dobrze kładło się obu paniom karty, wszystko widać było jak na dłoni i co najważniejsze: pierwszy raz nie boli mnie głowa po seansie! Panie na pewno przeczytają więc: dziękuję za miłe spotkanie. I trzymam kciuki za każdą z osobna :)))

Qpucharów - Druid Craft

poniedziałek, 21 lutego 2011

Nad ranem miałam sen, z ktorego się wybudziłam i już nie mogłam zasnąć, bo rozmyślałam.

Śniło mi się, że dostałam telefon od kogoś z byłej pracy, który przepraszał mnie za coś i pytał czy się nie gniewam. Zupełnie nie wiedziałam o co chodzi. Poza tym myślałam, że głos w słuchawce należy do X, a gdy za chwilę się spotkaliśmy, to okazało się, że to Y. We śnie widziałam scenę gdy ja, ten ktoś Y i... osoba z forum idziemy drogą wzdłuż plaży. Okazało się, że ktoś Y i osoba z forum wzięły ślub (widziałam obrączki na palcach) i zrozumiałam, że mam sie nie gniewać za ten ślub! Dziwiłam się, że coś takiego tym osobom mogło wpaść do głowy, żeby dzwonić i przepraszać, bo co ja mogę mieć do ich spraw prywatnych? Pamiętam, że śmialiśmy się z tego.

Druga scenia tego samego snu dotyczyła również mojej byłej firmy. Zmuszono mnie do wykonywania czynności, które nie należały do moich obowiązków i uwłaczały mi. We śnie nie buntowałam się, a byłam bezwolna, zrezygnowana i milcząca. Naokoło wszyscy drwili i śmiali się, a ja robiłam co mi kazano.

Był też trzeci wątek, ale zapomniałam :( Muszę zastanowić się najpierw co sen chciał mi dać do zrozumienia, a potem może postawię tarota.

7 pucharów- Archeon7 pucharów - 78 drzwi

piątek, 18 lutego 2011

Są takie dni, gdy z różnych przyczyn nie mam ochoty wróżyć. Albo takie dni, gdy chętnie bym z nimi popracowała, ale po głowie tłucze mi się własny problem i nic z wróżb nie wychodzi. Ostatnio mam tak, że szukam odpowiedzi na kilka pytań, a tarot do mnie nie przemawia. To znaczy mówi, lecz ja nie potrafię zrozumieć. Męczę się okrutnie będąc w pułapce 8 mieczy, a wyjścia znaleźć nie umiem.

Zastanawiam się nad jedną rzeczą: jak to by było, gdybym nie mogła przez np. tydzień dotknąć kart, ponieważ otoczenie lub okoliczności nie pozwoliłyby na to. Związałam się bardzo z tarotem, sam dotyk talii mnie uspokaja. Dziwne, prawda?

Tak naprawdę, to chciałabym, aby życie rzeczywiste wreszcie wciągnęło mnie w swój wir, a tarot pozostał tylko wskazówką...

Life oh life

czwartek, 17 lutego 2011

W sieci i książkach jest mnóstwo rozkładów na różne okazje i nawet ja na blogu wymyśliłam i upubliczniłam trzy. Tak naprawdę, to nikt nie używa ich wszystkich, bo zapamiętać je jest bardzo trudno. Każdy ma kilka swoich ulubionych, które ewentualnie modyfikuje dla potrzeb konkretnego pytania.

Na pewno jedym z ważniejszych jest rozkład partnerski, bo najczęściej zadajemy pytanie kartom o miłość i związki. Rozkład partnerski również ma swoje różne wersje, choćby kilka dla przykładu:

- partnerski najczęściej używany

- rozkład na nowy związek

- problemy w związku

- Szczęście w miłości wg Hajo

Osobiście najczęściej uzywam tego pierwszego i ostatniego wg Hajo. Jeśli okazuje się, ze są w zwiazku problemy, to dodaję do zwykłego partnerskiego pytania i pozycje. A czasami po prostu stosuję rozkład celtycki. Celtycki jest uniwersalny i nadaje się wg mnie na każdy problem jak i na prognozę na przyszłość, ponieważ zawiera w sobie wiele aspektów spojrzenia na kłopot oraz można od razu celnie wywnioskować skad biorą się problemy.

Ostatnio w niektórych sprawach stosuję również rozkład Joanny Wiśniewskiej złożony z 7 kart. Sprawdza się, gdy osoba zadaje pytania po kolei i nie chce się wgłębiać w korzenie problemu, a wiedzieć co dalej i co ewentualnie można zrobić w konkretnej kwestii. Rozkłąd jest bardzo łatwy do zapamiętania już po dwóch rozłozeniach i nie trzeba mieć przy sobie notatnik.

Innym szybkim rozkładem jest moja modyfikacja krzyżaka na 4 karty, który daje natychmiastową odpowiedź bez zbędnego rozwlekania się o sprawie:

- sedno/sprawa

- tego nie robić

- to zrobić

- rezultat

Wszystkie te rozkłady stosuję na co dzień i naprawdę w szczególnych sytuacjach sięgam po bardziej skomplikowane i ułożone specjalnie na dany kłopot.

 

 
1 , 2
O autorze