Kategorie: Wszystkie | Królowa Mieczy | wróżba
RSS
poniedziałek, 29 listopada 2010

Już przyszła na dobre chyba. W piatek spadł pierwszy śnieg, dziś od rana lub nocy pada bez przerwy. Miasto zasypane ponad 30cm warstwą śniegu. Drogowców zima nie zaskoczyła.

Chętnie wkleję zdjęcia, gdy wróci do mnie aparat (pożyczyłam).

Lubię zimę, ale tego roku wolałabym, żeby wcale nie nadeszła. Na pocieszenie do posłuchania:

T-Raperzy znad Wisły :D

oraz jedna z moich ukochanych nieśmiertelnych zimowych piosenek Roana

Zima - 1 grudzień 2010

czwartek, 25 listopada 2010

Od pewnego czasu interesuję się mimowolnym wyrażaniem emocji za pomocą mimiki twarzy. Nazywa się to mikroekspresją. Paul Ekman jako pierwszy odkrył, że bez względu na szerokość geograficzną, rasę, płeć, wyznanie i przynależność kulturową każdy człowiek w ten sam sposób wyraża swoje emocje na twarzy: strach, złość, radość, niesmak, pogardę itd. W dzisiejszym świecie pełnym pozorów i kłamstwa ludzie ukrywają swoje prawdziwe emocje jednak prawdziwy ich wyraz da się zauważyć na kilka krótkich sekund gdy zadane zostaje im (nam) niewygodne pytanie np. byłeś dziś na wagarach? Sypiasz z moją żoną? Smakuje ci obiad? Odpowiemy na nie niezgodnie z prawdą jeśli mamy coś do ukrycia lub nie chcemy komuś zrobić przykrości choć nasza mimika twarzy i dodatkowo gesty zaprzeczają odpowiedzi.

Oto podstawowe emocje jakie wyraża nasza twarz: złość (gniew), strach, obrzydzenie, zaskoczenie, szczera radość, smutek.

Emocje na twarzy

źródło obrazka

Bardzo trudno jest wychwycić prawdziwe emocje rozmówcy, a co za tym idzie jego prawdziwy stosunek do nas, ponieważ kłamie każdy: świadomie lub nieświadomie. Ha, natura nas obdarzyła mimo wszystko szóstym zmysłem: podprogowo (podświadomie) nasz mózg wychwytuje niezgodności mimiki i gestów ze słowami dlatego czasem nie pasuje nam coś w człowieku chociaż nie jesteśmy w stanie określić i sprecyzować co to może być. Gdy wyłączy się fonię i poogląda debatę polityczną (na przykład) lub wywiad z aktorem, to wzrok skupia się w 100% na zachowaniu i mimice i jesteśmy w stanie wychwycić o wiele więcej; zauważyć to, co kryje się pod maską słów.

Człowiek proszony o potwierdzenie czegoś, gdy chce skłamać lub świadomie minąć się z prawdą mimowolnie (!) pokręci głową, a odpowie twierdząco, ucieknie wzrokiem (zazwyczaj w lewo – natomiast gdy sobie chcemy rzeczywiście coś przypomnieć to w prawo: zasada półkul mózgowych), opowie historyjkę ze szczegółami (a proszony o jej opowiedzenie od tylu nie będzie potrafił jej odwzorować). Brak koordynacji werbalno-mimiczno-gestykulacyjnej wskazuje od razu na kłamstwo.

Jednak powód kłamstwa może być różny. O wiele ciekawsze jest dociec jego przyczyny niż je tylko zidentyfikować :)

Mój tarot pokazał zagadnienie mikroekspresji w 4 pucharów

4 pucharów -Druid Craft

Próbowałam pytać tarota jak pokaże wyraz mimiczny strachu, złości itp. Odpowiedzi mnie nie zadowalały, ponieważ losowałam karty wskazujące tylko na emocje np. złość – rycerz mieczy. Może zadałam nieodpowiednie pytanie? Spróbuję jeszcze raz za jakiś czas gdy znajdę sposób na zadanie pytania.

Dla zainteresowanych tematem polecam adres http://www.try2lie.pl/

oraz oczywiście Tima Rotha i Lightman Group http://www.fox.com/lietome/

piątek, 19 listopada 2010

Wyciąganie trzech kart dla początkującego tarocisty wydaje się najłatwiejszą i najprostszą metodą uzyskania odpowiedzi na interesujące go pytanie. Z tym, że owe trzy karty są ślepą uliczką, a na dodatek błędną ścieżką. Dlaczego? Ponieważ tarot pokazuje odpowiedź na różny sposób: wprost, naokoło, opisem, psikusem („wysil się i skojarz sam”), kolorem, kształtem, obrazkiem itd. Osoba początkująca czuje się zagubiona, nie nawykła jeszcze do języka tarota, nadmiar bodźców ją blokuje, czuje się niepewna siebie i swojej intuicji lub braków wiedzy. To jest naturalne i absolutnie nienaganne. Jednak, paradoksalnie, początkujący mogą nigdy nie poczuć twardego gruntu pod nogami używając tylko trzech kart, gdyż odkrycie sedna w takiej odpowiedzi jest statystycznie niewielkie (nie liczyłam; to po prostu się zauważa gdy dyskusja się rozwija i każdy ma inny punkt widzenia), co prowadzi do jeszcze większej niepewności swoich umiejętności i być może frustracji.

Tak, ja też zaczynałam od trzech kart. Pamiętam to doskonale jak również i to, że usilnie namawiana przez Ines113 przełamałam barierę i zaczęłam korzystać z rozkładów.

Osoby zaawansowane używające tylko 3 kart nie rozwijają się, tkwią w miejscu zamiast iść naprzód. Może brzmi to zbyt cynicznie, lecz uważam, ze zaawansowanych stać na więcej, stać ich na wzięcie się za bary z tematem czyli podnieść sobie poprzeczkę. Wiele osób rozwija swoją intuicję pracując z tarotem i zauważam wspaniałe skojarzenia oraz interpretacje i aż mi żal, że nie idą krok dalej. Do odważnych świat należy.

Następnym naturalnym etapem jest tworzenie własnych rozkładów albo tylko wymyślanie pytań pasujących do problemu. Pisałam o tym tutaj – przekleję tekst:

Namawiam wszystkich gorąco do korzystania z rozkładów przy rozkładaniu kart.
Spróbujcie zrobić następny krok w nauce i nawet na proste pytania losować karty wg konkretnych pozycji.
Jeśli wymyślenie pytań dot. waszego problemu będzie trudnością, to wpisujcie się to tego wątku – wszyscy razem coś na pewno wykombinujemy.
Odważcie się, aby się przekonać, że będzie prościej interpretować i uzyskać jaśniejszą odpowiedź.

Moja propozycja uchwycenia sedna problemu:
1. najpierw trzeba się zastanowić czego chce się dowiedzieć
2. gdy sedno jest zidentyfikowane można zapisać sobie kilka pytań jakie przychodzą do głowy dot. owego problemu; można wybrać kilka punktów widzenia, kilka perspektyw
3. o najważniejszą rzecz zapytać wprost – pytanie wprost to odpowiedź wprost; nie trzeba się wstydzić ani przed sobą, ani przed kartami.
4. Wg mnie najkorzystniej jest, gdy rozkład kończy pozycja „rada” lub „rezultat/ew. podsumowanie”.

Przykład 1:
Osoba X dostała informację od swojego znajomego Y, że jest okazja wyjechać do pracy zagranicę i nieźle zarobić. Znajomy Y jeszcze nie zna szczegółów, ale ma się dowiedzieć i zadzwonić do X. Osoba X chce wiedzieć czy jest to na pewno opłacalne i czy nie ściema.

1. Propozycja pracy od Y
2. Jaki jest charakter tej pracy
3. Obowiązki, jakie musiałaby wykonywać osoba X
4. Z kim miałaby pracować tam na miejscu
5. Wynagrodzenie
6. Co robić
7. tego nie robić
8. rada tarota

Przykład 2 (z mojego podwórka):
W ub. roku gdy już miałam wprowadzić się do własnego mieszkania po remoncie, musiałam na nowo skonfigurować neostradę wg instrukcji Tepsy. Bałam się tego jak diabli, bo przed remontem były problemy gdy to robiłam (ok. 2 tyg byłam bez neta przez to) nawet przy pomocy konsultantów z BOKu.

Jak będzie działał u mnie internet po półrocznej przerwie remontowej:
1. instalacja płyty – paź kijów
2. uruchomienie liveboxa - papież
3. działanie internetu – 6 monet
4. tego się nie spodziewam – as pucharów
5. tego się spodziewam – 4 mieczy
Wszystko poszło sprawnie – jak widać poprowadził mnie papież (nie udało mi się samej tego zrobić i musiałam zadzwonić na infolinię).

Przykład 3:
Szef wezwał pracownika na rozmowę. Pracownik nie wie o co może chodzić i się obawia.

1. stosunek szefa do pracownika
2. stosunek pracownika do szefa
3. atmosfera podczas rozmowy
4. Czego szef odczekuje od pracownika
5. Tego pracownik się nie spodziewa
6. tego się spodziewa
7. wynik rozmowy dla pracownika
8. rada dla pracownika

Faktem jest, że gdy korzystam z jakiegoś rozkładu i pragnę rozwinięcia opowieści, to dokładam 3 karty do tej podstawowej wyciągniętej na konkretnej pozycji. Nie potrafię opisać w jaki sposób rozumiem przesłanie ich – po prostu rozumiem albo wyjaśnienie podstawowej karty, albo pogłębienie jej lub pokazanie, ze to ciąg dalszy.

Jeszcze jedna rzecz o 3 kartach: są one ZAWSZE historią, którą opowiada tarot. Jedna karta wynika z drugiej, są ze sobą powiązane i też dlatego na pytania twierdzące bądź zaprzeczające nigdy nie jest w stanie (tarot) odpowiedzieć tak lub nie. To osoba czytająca może wywnioskować z historyjki, że ma przed sobą tak lub nie. Stąd wynika kolejna trudność.

Jeśli ktoś trafi na ten wpis, to może poczuje pragnienie wskoczenia na wyższy poziom? Czego mu życzę.

Tam gdzie nie sięga wzrok

środa, 17 listopada 2010

Czytam sobie książkę "Sekret Freuda" i już rozdzial pierwszy z pierwszą stroną wzbudził we mnie małe trzęsienie ziemi. Poniższy cytat to wg mnie wyjaśnienie dlaczego ludzie szukają porady w ezoteryce:

W szczęściu nie kryje się żadna tajemnica.

Wszyscy ludzie nieszczęśliwi są do siebie podobni: przywiera do nich jakieś dawno minione wydarzenie (albo oni przywierają do niego). Może to być rana odniesiona przed wielu laty albo niespełnione pragnienie, albo cios wymierzony dumie, albo miłość, której iskra nie rozbłysnęła płomieniem, zdławiona została pogardą lub, co gorsza, obojętnością. Żyją więc spowici w całun przeszłości. Człowiek szczęśliwy nie ogląda sie za siebie. Nie patrzy też w przód. Żyje teraźniejszością.

W tym jednak sęk. Teraźniejszosć nie może bowiem jednego: nie pozwala dostrzec sensu. Drogi do szczęścia i sensu nie biegną obok siebie. Aby zaznać szczęścia, człowiek musi żyć chwilą i tylko dla niej. Jeśli jednak chce odnaleźć sens, odkryć znaczenie swoich pragnień i tajemnic, całego swojego życia - musi po raz wtóry pogrążyć sięw przeszłości, nawet tej najczarniejszej, jednocześnie żyjąc dla przyszłości, jakkolwiek byłaby niepewna (...)

Ten fragment wywarł na mnie wrażenie, ponieważ przeczytałam czarno na białym swoje własne przemyślenia i wnioski z nich. Wnioski Wisielca ;)

Drugi cytat dotyczy pragnień kobiet i wywód o tym został włożony w usta jednej z pobocznych postaci powieści:

- Skoro tak, panowie, zdradzę wam nasz sekret - oświadczyła Clara - Kobiety lubią mężczyzn władczych. Wiem, ze takie słowa brzmią staromodnie i można je uznać za objaw zacofania, ale to prawda, więc głupotą byłoby temu zaprzeczać. Wszystkie bogactwa ludzkości, te materialne i te duchowe, stworzyli mężczyźni (...). Na miłość kobiety do mężczyzny w połowie składa się zwierzęca pasja, a wpołowie nienawiść. Im bardziej kobieta kocha mężczyznę, tym bardziej go nienawidzi. Jeśli więc mężczyzna jest lepszy od kobiety, jakaś jej część zaczyna go nienawidzić. Tylko uroda pozwala nam wam doscignąć, panowie. Nic więc dziwnego, ze urodę cenimy sobie ponad wszystko. Dlatego największym niebezpieczeństwem dla kobiety jest piękny mężczyzna (...).

Te słowa wypowiada kobieta w 1909 roku. Niektóre z nich nie straciły na aktualności, a z niektórymi można polemizować. Oto kolejne powody, zapewne, poszukiwań odpowiedzi ezoterycznych...

;)

Myslovitz "Mieć czy być"

niedziela, 14 listopada 2010

Znaczenia kart są niezmienne. Należy o tym pamiętać rozkładając swoje karty i wróżąc sobie lub innym. Przekaz tych znaczeń na obrazkach może być ukazany na różne sposoby w zależności od grafika czy autora talii jednak nie oznacza to, że np. 10 kijów zmieni nagle przekaz i zacznie się ją odczytywać na opak lub w jakikolwiek dowolny sposób. Owszem, kładę nacisk na obrazki (jak to często mam w zwyczaju pisać), bo one ubogacają owe znaczenia, dzięki nim da się odczytać wiele niuansów, wyobrazić przestrzeń lub odgadnąć przedmiot.

Nie wolno dać się wprowadzić na manowce i dowolnie interpretować rozkład czy jedną kartę w sposób nam pasujący; jakby „pod siebie”. To jest droga donikąd, a na dodatek niebezpieczna, bo koduje się w sobie złe czy błędne nawyki, które mocno wryją się w pamięć, przez co wróżba staje się zwykłym teoretyzowaniem nie mającym nic wspólnego z rzeczywistością, a tym bardziej z przyszłością.

Każdy robi błędy, zwłaszcza na początku. Dobrze jest dać się wyprowadzić z błędu i nie upierać się przy tym. Przestaje się wtedy oszukiwać siebie (nieświadomie) i jest szansa na swoiste otworzenie oczu.

:)

Do błota jestem nastawiona negatywnie. Tak samo jak do gówna. To drugie omijam szerokim łukiem, bo gdy się tknie to zaczyna śmierdzieć bardziej i nieznośniej.

Istnieją takie osobniki, które z satysfakcją i złośliwością nurzają innych w błocie i gównie. Powody mogą być zupełnie błahe. A częściej u podłoża leży... strach. Knucie i intrygi oraz dołowanie innych spowodowane jest strachem o... tu można wpisać dowolnie: stołek, pozycję w towarzystwie, pieniadze itp. itd. Z plotką jest podobnie: trudno dotrzeć do jej źródła i zapanować nad nią. Jest tak samo krzywdząca.

Wiele razy przekonałam się, że człowiek prostolinijny i z czystymi intencjami staje się bezradny wobec powyższych haniebnych praktyk. Takiej osobie trudno jest ogarnąć niesprawiedliwość; taka osoba zazwyczaj ma obity tyłek.

Tak, to typowe połączenie 7 kijów z 5 mieczy lub 7 mieczy.

 

czwartek, 11 listopada 2010

Mój tarot. Moja praktyka. Mój sposób na niego.

Praktyka.

Nie jestem osobą, na którą działa tylko teoria. Odkąd pamiętam sama musiała wszystko sprawdzić i dojść własnymi ścieżkami do zrozumienia mechanizmów dowolnego zjawiska. Pamiętam jak ślęczałam nad wzorami wyprowadzając je, bo gotowy mnie nie zadowalał. Musiałam po prostu wiedzieć skąd się to wzięło, gdzie jest początek. W taki sposób uczyłam się. Nigdy nie korzystałam ze ściąg, a teorie i definicje wzbudzały we mnie dreszcze.

Tak samo jest z moim tarotem. Jestem praktykiem. Mam kilka książek, ale nigdy nie trzymałam się ich sztywno, bo szybko pojęłam, ze każdy autor pisze o własnych doświadczeniach i spostrzeżeniach, które nijak się mogą mieć do moich. I dlatego we wszelakich dyskusjach na poziomie teoretycznym polegnę na 100%. Co innego z praktyką. To ją przedkładam wyżej niż tomy książek.

Oto mój sposób.

Ktoś może powiedzieć, ze mało skuteczny i rzemieślniczy. Nie szkodzi. Jeśli się sprawdza, to jest dobry.

Pamiętam gdy kiedyś pytałam tarota jak oceniają moją umiejętność czytania kart i wylosowałam asa pucharów z królem mieczy. Bardzo się ucieszyłam. Dobre podsumowanie :)

 

środa, 10 listopada 2010

Do każdego z nas docierają codziennie informacje przeróżne, czytamy czasopisma, książki, coś tam pamięta się ze szkoły, ze studiów. Ład świata i kolej rzeczy dociera do nas czasem z opóźnieniem kilkuletnim, wiążemy fakty gdy je przetrawimy w sobie itd. Ostatnio zastanawiam się nad zgliszczami jakie zostawiła po sobie II wojna światowa w Polsce pod kątem socjologicznym bardziej niż analitycznym. Wniosek nie jest odkrywczy: polska bida z nędzą to dar Związku Radzieckiego. Mnie chodzi o inny kontekst: cała ta bida, zgliszcza stosunków międzyludzkich, hierarchia warstw społecznych to wszystko spowodowało nieodwracalną ewolucję duszy polskiej. Albo rewolucję? Wszelkie reguły zostały postawione do góry nogami, przestano szanować dorobek poprzednich pokoleń, wmówiono naszym dziadkom, rodzicom i nam wiele absurdalnych rzeczy.

Myśli te spowodował polski serial. Naprawdę dobry, nakręcony na wysokim poziomie na przestrzeni 10 lat bodajże: „Pogranicze w ogniu”. Niedawno dopiero obejrzałam go od pierwszego do ostatniego odcinka, ponieważ wcześniej nie miałam okazji. Podobny sentyment za określonym ładem w starym stylu, rodem z belle epoque, budzą we mnie książki Krajewskiego o Eberhardzie Mocku i przedwojennym Breslau. Z powodu soczystych opisów codziennego życia i pięknego miasta. Niezmiennie zadaję sobie pytanie: przez setki lat mogli żyć obok siebie ludzie różnych narodowości i różnych wyznań w zgodzie, pokoju, żeniąc się między sobą i przyjaźniąc; dlaczego to przeszkadzało? Dlaczego?

Pytanie retoryczne...

A oto II RP

10 monet - Arcus Arcanum

 

A to III RP

Rycerz pucharów - Arcus Arcanum

Takie to moje mało odkrywcze myśli, które czasem mnie nachodzą.

wtorek, 09 listopada 2010

Poprzednia część tutaj.

5 mieczy

Przyczyną porażki, którą obrazuje ta karta są sprytne i podjazdowe działania innych osób. Oczywiście, ze równie dobrze może określać podchody pytającego wobec innych, ale rozpatruję porażki jako przychodzące z zewnątrz. Nie zawsze ta karta może mówić o wielkich życiowych klęskach, także o zwykłym podpytywaniu się sąsiadki o przepis na ciasto, którego nie chcemy zdradzić, a sąsiadka bardzo chce mieć i dziś zapyta się o jedno, za dwa dni o drugie aż zdobędzie co sobie założyła. Po 5 mieczy zostaje ogromy niesmak, jakbyśmy zostali oszukani w niewybredny sposób, obdarci z intymności, jakby ktoś znalazł naszą słabą stronę wchodząc w życie od tyłu, małą szczelinką. To także uświadomienie sobie, ze ktoś zawiódł nasze zaufanie, podeptał naszą dobroć i bezinteresowność. Cóż, bardzo trudno obronić się przed konsekwencjami 5 mieczy chyba, ze ktoś będzie czujny non stop.

10 mieczy

To już jest klęska na całej linii: fizycznie i psychicznie jednocześnie lub osobno. Przyczyny będą pokazane w okolicznych kartach zapewne. Z tej karty jest bardzo trudno się wygrzebać; przypomina trochę Śmierć jednak niekoniecznie z 10 mieczy możemy wyciągnąć wnioski i się odrodzić. Myślę, ze aby móc odbić się od jej dna potrzebna byłaby pomoc kogoś postronnego.

Porażki są częścią życia i idealnie byłoby gdyby wyciągało się z nich wnioski na przyszłość. Częściej jest tak, że klienci wolą się wybielać lub nie pamiętać ich przyczyn, a upatrywać złośliwości losu i ludzi albo... tworzyć teorie spiskowe.

Uśmiecham się szeroko do siebie, bo pisząc o każdej z kart tłukła mi się po głowie pieśń pewnego zespołu rozchwytywanego swego czasu: "... wstań, powiedz nie jesteś sam..." ;)

poniedziałek, 08 listopada 2010

W tarocie porażka ma różne oblicza, ponieważ karty automatycznie pokazują jej powód. Słowo porażka również ma kilka synonimów ukazujących jej podstawy i kojarzących się nam jednoznacznie: klęska, strata, upadek, niepowodzenie, krach itd.

 

Sprawiedliwość

jest obosieczną bronią – nie trzeba tego tłumaczyć. Rozpatrując tą kartę w kategorii porażki można powiedzieć, ze człowiek staje się ofiarą bezdusznej machiny urzędniczej, władzy ustawodawczej oraz, co może być istotniejsze na poziomie zwyczajnego życia, własnych świadomych złych wyborów czy uczynków. Nieszczęście, które nas spotyka ze strony Sprawiedliwości jest jak wskazanie palcem: dziś ty idziesz na tapetę, znajdź dobrego adwokata albo przeczytaj kilogramy kodeksów, aby móc się bronić. I czasem bywa tak, ze akurat pasujemy do statystyk i do paragrafów, a że trafiło na nas? Małe piwo ;)

Śmierć

Z tą kartą wiążą się mocne emocje, ogromna subiektywność w odbiorze. Tak już jest i zawsze będzie. Pojawienie się tej karty w rozkładzie mówi, ze już nic nie będzie takie samo jak dotychczas, że wszystkie poprzednie założenia, myśli i zachowania staną na głowie, ze człowiek poczuje się zagubiony i odarty z pancerzyka. Poczuje się bezbronny i nagi. Dlatego budzi ona kontrowersje i strach. Tym bardziej, ze nie wiadomo co jest na drugim brzegu.

Powiedziałabym, ze przyczyną Śmierci jest dopełnienie się cyklu (w pewnym sensie), coś co wyczerpało już swoją formułę.

Wieża

Cóż, to druga nielubiana karta i też jej odczuwanie jest czysto subiektywne, bo nikt nie lubi albo nie chce nagłego zawalenia się struktur i kręgosłupa. Takie wieże przezywamy kilka razy w swoim życiu i ostrożnie bym powiedziała, że wtedy gdy nie dopuścimy do zmian zapoczątkowanych w Śmierci. Tak, bo porażka czy krach odzwierciedlany przez Wieżę zawsze ma jakieś symptomy wcześniej; albo dostrzegalne albo delikatnie sugerujące. Nie wszyscy, co normalne, potrafią dostrzec je jak i im zapobiec.

I porażka w Śmierci i w Wieży zawsze kojarzy mi się z powiedzeniem „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Niestety, człowiek jest tak skonstruowany, że tragedią są te dwie karty, a dopiero z perspektywy czasu może je docenić.

5 monet

To porażka finansowa, ale nie tylko: to kryzys w ogóle. Jak wiadomo kryzysy są przejściowe choć zostawiają po sobie jakiś ślad. Ta karta mimo wszystko ma w sobie nadzieję: w RW żebracy mogą schronić się w kościele, w moim Arcusie parze zabrane zostały 3 dukaty ale trzymają w rękach jeszcze dwa itp. Czyli niby bieda, ale nie do końca. Ta porażka jest do przełknięcia czy do przeżycia choć ma podstawy w wadliwych decyzjach. Po niej nadchodzi 6 monet w postaci pomocy z zewnątrz.

Ciąg dalszy kart następnym razem :)

O autorze