Kategorie: Wszystkie | Królowa Mieczy | wróżba
RSS
czwartek, 25 września 2014

Przypomniała mi się sytuacja, gdy w tym roku odbywał się Mundial i kładłam karty na każdą drużynę w półfinale bodaj. Dla Niemców wylosowałam Asa Monet, a dla innej drużyny Króla Monet. Dokładnie nie pamiętam czy był to półfinał czy ćwierćfinał i jaki kraj reprezentowała drużyna określona Królem Monet. W tym wypadku to nieistotne. Pytanie brzmiało oczywiście kto wygra Mundial. Ostrożnie prognozowałam Niemców. Dokładnie pamiętam moją argumentację na nie dot. Króla Monet: on jest końcem dworu monet, po nim nie ma nic, nie ma już o co i po co się starać. Dlatego As Monet jest realną szansą wygranej Niemiec. 

I ku mojemu zdziwieniu tak się stało. As Monet okazał się silniejszy od Króla!

Dlaczego? Dlaczego karta dworska i to nie byle jaka okazała się w tym wypadku słabsza od asa? Zależy od jakiej strony spojrzeć :) W tarocie wszystko zaczyna się od asa, to on jest jedynką. W kartach as bije króla. To najprostsze wytłumaczenie i najłatwiejsze do zapamiętania.

To jak w praktyce wykorzystać tą wiedzę? W wypadku monet sprawa o tyle jest klarowna, że żywioł ziemi nie ulega tak szybko zmianom jak woda, ogień i powietrze. Materia jest z natury stała: pieniądze, metale szlachetne, przedmioty, ubrania itp. To są rzeczy których można dotknąć i o tym mówi kolor monet w kartach. Reszta żywiołów jest płynna i szybko zmieniająca miejsce, czas, wartość emocjonalną. Więc jeśli król ma wszystko, co mu do szczęścia potrzebne, to czego może jeszcze chcieć? Asa. Może chcieć znów asa. Nowego początku, nowej materii, kolejnego dukata. Ten as jest tak bardzo pożądany, bo daje szansę na wzbogacenie się lub na następne pomnożenie majątku, który się już posiada. I dlatego w moich kartach as przebił króla. Niemcy, niestety, wygrali. 

Czy z resztą kolorów w tarocie jest podobnie? WYDAJE mi się, że nie. Nie miałam okazji w praktyce tego sprawdzić, bo mam wrażenie, że ani puchary, ani miecze, ani kije nie posiadają takiej mocy realnej jak monety. Pisząc "mocy realnej" mam na myśli stan skupienia, stałość i przewidywalność.

środa, 17 września 2014

Rok 2014 jeszcze się nie skończył, lecz wszystkie moje pozycje z rozkładu już się zrealizowały. W mniej więcej pół roku. 

Tarot w swojej niezwykłej przenikliwości i mądrości opowiedział mi moją własną tegoroczną historię życia. Nie sądziłam, że tak szybko wszystko się zrealizuje.

Ab ovo:

1. Energie i sprawy, które się już kończą w 2013 r. i odchodzą - Qpucharów

2. Cele, jakie udało mi się osiągnąć w 2013 roku - 5 monet

3. Sprawy i zadania, które przechodzą na rok następny - 8 mieczy

4. Gdzie jestem dziś - Król Pucharów

5. Nowe energie, które pojawią się w 2014 roku - Paź Mieczy

6. Wyzwania i trudności, z którymi zmierzę się w 2014 - 2 monet

7. Cele, które mogę osiągnąć w 2014 - 9 kijów

8. Ogólna prognoza na 2014 - Koło

9. Karta błogosławieństwa na 2014 rok - Król mieczy

Bieżący rok jest dla mnie o wiele łatwiejszy niż ubiegły. Widać to po pierwszych pozycjach: przestałam się trząść jak osika z byle powodu, przestałam histeryzować, bo odcięłam się od mężczyzny, które owe huśtawki emocji we mnie wzbudzał. Niestety, zostały mi po nim kłopoty finansowe, dość szybko zażegnane bo już w marcu 2014r. Na moment stawiania kart, czyli grudzień 2013, tonęłam po uszy w problemach. Wtedy również jeszcze bliski byl mi temat Króla Pucharów, bo zbyt świeża pamięć, zbyt krótki okres czasu minął od traumatycznych wydarzeń i za bardzo dałam się ponieść emocjom.

Ale pojawił się ktoś nowy. To było wiadome już wcześniej, że się pojawił. Nowy był o tyle, że postanowiłam przestać się bać i zawierzyć, pójśc za ciosem i po prostu żyć. Okazało się, że relacja mimo silnych początkowych więzi emocjonalno-fizyczno-bytowych przeistoczyła się w 2 monet. Nie potrafiłam poradzić sobie z rozluźnieniem relacji, przegapilam moment, który spowodował że z 10 pucharów przeszliśmy do 2 monet. Wina leży po obu stronach, a dziś myślę, że może bardziej po mojej, bo zbyt szybko postanowiłam w swoim stylu odciąć mieczem Królowej Mieczy wiążące nas ostatnie nitki. Bo 2 monet była dla mnie policzkiem i niezrozumieniem, nieporozumieniem. Jej przyczyny interpretowałam opacznie. Jednak przestałam żałować po 2 miesiącach, bo okazało się, że obiektywne wydarzenia dziejące się niezależnie w moim i jego życiu utrudniają nam komunikację, zaczyna być za późno na wyprostowanie spraw, piętrzą się zaległości między nami i wszystko wisi w powietrzu niedopowiedziane, źle zrozumiane i... samo z siebie umiera. Paradoksalnie ów mężczyzna jako Król Mieczy w swoim racjonalnym działaniu mimo ciepłego serca dla mnie trafił na taką samą nieugiętą Królową Mieczy i okazał się dobrodziejstwem. Jego zimne postępowanie, zachowanie i więcej obserwacji niż działania spowodowało we mnie (oprócz już wymienionych powodów) niezgodę na trwanie czy ciągnięcie nijakiej relacji. Sądzę, że gdyby był którymkolwiek innym królem oprócz mieczowego, to byloby mi bardziej żal. Ale obudziła się we mnie dawna Królowa Mieczy i postanowiła odpłacić pięknym za nadobne. Mieczowa para królewska jest siebie warta - jest remis. Żadne z nas nie wygrało. Przegraliśmy siebie, przegraliśmy nas.

O tyle Koło się ziściło, że nasze drogi skrzyżowały się, bo tak chciało Przeznaczenie. Nadal się mijamy, mamy wspólnych znajomych, ale nie utrzymujemy kontaktów. Zadanie się wypełniło. A czy karma się wypełniła? Częściowo. Zostaje nam jeszcze spotkać się jeden jedyny raz, aby wyprostować niedomówienia i wyjaśnić je. Tak wynika z liczenia partnerskiego wg Chrzanowskiej. Moja Śmierć przeciwko jego Gwieździe. Chyba jasne jest kto wyjdzie z inicjatywą, prawda? Kiedy? Za chwilę. Lub za 20 lat. Lub w przyszłym wcieleniu jeśli karma się nie wypełni...

Czy jestem zadowolona z roku 2014? 

Bardzo :)

Morał jest taki, że przestałam być Qmieczy. Już ta skóra jest dla mnie za ciasna, niewygodna. Nawet jeśli się zachowałam w w jej stylu, to nie było mi komfortowo. Dorosłam do Qmonet. Teraz z nią mi dobrze. 

 

O autorze