Kategorie: Wszystkie | Królowa Mieczy | wróżba
RSS

Królowa Mieczy

środa, 16 sierpnia 2017

Chciałabym zaprosić moich czytelników i tych, którzy trafili tu przypadkiem i zechcą, do odwiedzenia strony magicznywachlarz.pl

Sklep powstał z pasji i niespokojnego ducha mojej koleżanki Doroty. Tarocistki, czarownicy, uczennicy Suligi, poetki, autorki tekstów piosenek pewnej grupy, tańczącej tango (prawie zawodowo) i cudownego człowieka. Sklep mieści się w Legionowie, otwarcie nastąpi w sobotę 19.08.17. Doris jest kompetentna w "strefie ezo" i potrafi odpowiedzieć na (prawie) każde pytanie.

Strona internetowa ma piękny interfejs, będzie rozbudowywana i na pewno będzie można dokonać zakupów online.

Zapraszam :)

sobota, 22 lipca 2017

Witajcie po bardzo, bardzo długiej przerwie. Gdyby nie pewne wydarzenie grubego i dużego kalibru, to nadal mój blog leżałby odłogiem z braku czasu.

Wydarzeniem tym jest świeżo upieczona w drukarni książka o tarocie mojej koleżanki, prawdziwej wiedźmy i czarownicy - Izy Gruchalskiej. Iza nie jest jakąś tam sobie rzemieślniczką tarotową, ona wchodzi w niego głęboko, żyje nim i WIE. Jest bardzo magiczną i jednocześnie racjonalną wiedźmą: rysuje mandale, zajmuje się żydowską kabałą, odprawia rytuały, ma szerokie spojrzenie na karty i wiele wiele innych. I jest mądra. Ona WIE.

W książce Iza prowadzi nas przez 78 kart w zupełnie odmienny sposób niż jesteśmy/ byliśmy przyzwyczajeni przez innych autorów. Pokazuje wielopłaszczyznowość kart, zahacza o kabałę, zmusza do myślenia i zatrzymania się; ściąga nas z utartych ścieżek i wpycha w chaszcze znaczeniowe, mentalne i medytacyjne.

Książka jest dla wszystkich, którzy szukają wyzwania. Którzy chcą czegoś więcej niż odklepania znaczeń kart. Którzy nieustannie poszukują. Iza mówi: odważ się.

Książka pt. "Pozwól, że ci się przedstawię... Zwą mnie tarotem" do kupienia w sklepie Cedrowe Wzgórza lub Wydawnictwie Jord

O Izie:

http://gruchalska.com/

piątek, 23 grudnia 2016

Staram się, aby to miejsce dotyczyło tylko kart tarota i czasami Kipperów. Jednak jako, że jestem kobietą i uwielbiam próbować (i kupować) kosmetyki i ciuchy, to postanowiłam napisać parę słów tutaj o moich prywatnych odkryciach mijającego roku.

Szampon do suchych włosów Dove.

Bardzo dobrze oczyszcza i nie wysusza końcówek. Ma silikony, ale moim włosom bardzo to służy. Często w Hebe w promocji, ja kupuję w Niemczech, bo i tak wychodzi taniej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Krem do rąk polskiej firmy Naturativ i piling do stóp angielskiej firmy Dr Organic

Oba produkty zawierają naturalne składniki i obie firmy posiadają taki certyfikat jakości. Wszystkie kremy do rąk Naturativ wspaniale nawilżają (nadają się do suchej skóry) - na zdjęciu jest wersja hipoalergiczna. Jedyną wadą jest cena, bo regularnie trzeba zapłacić 45zł, ale bardzo często pojawiają się promocje -30% lub -50%. Firma dostępna w Sephorze lub w internecie na swojej stronie.

Dr Organic jeszcze w połowie tego roku prowadził sklep internetowy w Polsce, ale od kilku miesięcy strona jest niedostępna. Niektóre produkty można dostać w aptekach internetowych. Piling do stóp z miodem manuka robi wszystko, co ma robić i na dodatek pięknie pachnie. Bardzo przyjemnie się go używa.

Żel do skórek Sally Hansen

Dostępny w każdej drogerii. Lubię go za wydajność, za łatwość aplikacji, za brak pracy przy usuwaniu skórek (po prostu je rozpuszcza i pozostaje tylko wytrzeć do sucha paznokieć). Wg mnie rewelacyjny i rewolucyjny kosmetyk ułatwiający mój manicure.

Podkład do twarzy Maybelline rozświetlający i Lirene No Mask

Wersja podkładu Maybelline Luminous & Smooth (skóra sucha) nie jest dostępna w polskich drogeriach (w internecie zapewnte tak). Kosztuje ok. 10 euro. Lirene No Mask można dostać wszędzie, ale ja kupiłam go pierwszy raz dopiero tydzień temu, bo w Rossmannie trwa promocja. Oba podkłady stapiają się ze skórą, ładnie ją nawilżają i nie ma efektu maski i tapety. Bardzo lubię oba.

Korektor Maybelline Anti Age

Niedostępny w polskich drogeriach stacjonarnie choć w internecie pewnie można go kupić. Przywożę go sobie z Niemiec, tam do kupienia w każdej drogerii (ok. 10 euro). Uwielbiam go za niewidoczność (używam tylko pod oczami), za to, że nie podkreśla zmarszczek mimicznych a je jakby wypełnia a rzadko który korektor to potrafi.

Mineralny puder w kamieniu firmy Joko

Wysoka jakość za niską cenę. Joko to polska firma, raczej niedostępna stacjonarnie w drogeriach a w internecie na własnej stronie lub drogeriach internetowych (w empiku też). Mój puder jest transparentny, ale do wyboru są też pozostawiające kolor. Jest bardzo wydajny, niewidoczny na skórze, nie pozostawia tępego matu. W swojej kosmetyczce mam też inne produkty tej firmy i uważam, ze ich jakość jest bardzo dobra (lakiery, tusze, pomadki i podkłady).

Paletki cieni do powiek firmy BeYu i Provoke dr Irena Eris

BeYu kupiłam w Douglasie w Niemczech, nie są dostępne w Polsce (tradycyjnie w internecie zapewne tak). Moja wersja kolorystyczna to matowe nude rose. Wspaniała pigmentacja, bardzo ładne naturalne kolory idące w stronę tonacji brudnych róży, świetnie się rozcierają.

Paletka 4 cieni Provoke jest bardzo dobrej jakości, cienie są satynowe w kolorze nude. Pięknie wyglądają na oku. Dostępne w polskich Rossmannach i w internecie na firmowej stronie Eris.

 

Tak więc odkryć jest niewiele w porównaniu z ogromnym przemiałem kosmetyków w mojej łazience. Tak to jest, gdy testuje się wiele a do gustu ostatecznie przypadnie tylko kilka.

 

Życzę wszystkim czytelnikom mojej grafomańskiej pisaniny wspaniałych Świąt i cudownego rodzinnego czasu. A po Świętach ruszajcie na wyprzedaże, bo może uda się wam upolować bardzo tanio coś z powyższych rzeczy ;)

Tagi: kobieta
22:01, krolowa.mieczy , Królowa Mieczy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 września 2016

To będzie bardzo subiektywny wpis o kanałach ezoterycznych na YT, na które przypadkiem trafiłam. Zaczęłam oglądać pod kątem warsztatu tych osób a nie chęci zajrzenia w przyszłość (od tego mam swoje karty i swoje pytania do nich).

Zaczęło się od przypadkowej propozycji YT kanału Grace Carter. Czyta z kart anielskich jednak mam wrażenie, że jest to raczej tarot anielski. Wiedzę ma sporą, ALE jakoś niespecjalnie umie ją przekazać. Skupiałam się tylko na oglądaniu jej filmików z czytaniem dla znaków zodiaku i uważam, że dla przyjemności można obejrzeć. Ktoś, kto oczekuje konkretów rozczaruje się. Ok, sesje indywidualne może przyniosłyby konkrety, nie zaprzeczę. W filmikach jest omawiana każda karta z osobna we wróżbie, trochę nie trzyma się to kupy i zdarza się, że zaprzecza początkowi czy końcowi wróżby.

Do tego samego "worka" mogłabym wrzucić Elisabeth Janus. To jest już jazda bez trzymanki. Nie podważam wiedzy! Mówię o sposobie przekazywania jej w filmikach. Jeżeli widz nie ma pojęcia o znaczeniach kart, to sobie nie dopowie "co autor miał na myśli".

Tarocistka Agnieszka próbuje powoli budować swoją społeczność. Zaczynała od wróżb miesięcznych i tygodniowych dla znaków zodiaku, czasem nadaje na żywo (bez wizji) - takie Q&A do wróżki, prowadzi pogadanki coacha, jest trochę rytuałów i numerologii. Lekki misz masz. Odpowiada na żywo na pytania mailowo-smsowe (pierwsza to robiła Joanna Wiśniewska). Ustawia kamerę na karty, można obserwować jakie wyciąga. Dla mnie osobiście, osoby uporządkowanej, która preferuje rozkłady, wyciąganie na krótkie pytanie 7 czy 8 kart i dokładanie do pozycji w celtyckim kolejnych 3-5 kart jest chaosem totalnym. Ale to jest jej sposób, widać że odnajduje się w nim i jest ok.

Najbardziej inspirującą dla mnie jest Joanna Wiśniewska. I nie chodzi o karty, bo ich nie widać gdy rozkłada przed kamerą. Chodzi o jej osobowość, naturalność, ogromną wiedzę, praktykę. Jest w tym wszystkim oczywistość i prawda. Czasami oglądam ją dla samego oglądania, żeby nabrać części jej pozytywnej energii.

Kolejną osobą jest przesympatyczna Wera Wróżka. Mieszka w Kanadzie, robi błędy językowe - mi nie przeszkadza. To dzięki niej jakoś wiosną tego roku zaczęłam spoglądać na tarota głębiej. Ma oryginalne rozkłady, co sobie bardzo cenię, bo wiadomo, ze w Polsce wszyscy tłuką partnerskie lub celtyckie. Obejrzałam większość jej filmów tylko po to, aby posłuchać jak odczytuje karty, jakie ma do nich podejście i co z nich wyciąga.

Jakoś rzadziej oglądam kanały niemieckie. Nie utkwił mi w pamięci nikt, o kim mogłabym napisać.

Polecam obejrzeć sobie kilka filmików każdej z tych osób i wyrobić sobie własne zdanie. Obserwacja innych przy pracy powoduje mimowolne szlifowanie własnego warsztatu. Jakby nie było kłania się 8 monet :)

 

 

czwartek, 28 stycznia 2016

Świadomie postanowiłam zmienić szatę graficzną, bo poprzednia została w tyle za moim pędzącym życiem, osobowością i charakterem.

Ten but który tam samotnie leży, to on leży bo tak chce, a nie bo musi. :))))

Tak, jak moje buty leżą w różnych zakątkach świata a skarpetki gubią się specjalnie i leżą sobie nie do pary bo tak im się podoba i tak chcą.

Nosi mnie, nosi...

piątek, 09 stycznia 2015

Usługi ezoteryczne w Niemczech rządzą się podobnymi i jednocześnie innymi prawami niż w Polsce. Telewizyjne polskie pasma wróżek są wzorowane na niemieckich, bo przecież stamtąd przyszła ta moda do nas jak i filie firm (Kosmica na przykład). Usługi "domowe" natomiast wyglądają zupełnie inaczej. Po pierwsze i najwazniejsze: Niemcy jako zbiorowość, jako naród, jako społeczeństwo mają odmienną mentalność niż Polacy. Tam potrzebny jest certyfikat lub swiadectwo ukończenia kursu karcianego. Oczywiście nie musi tego być, lecz Niemców uspokaja sam fakt, że taki papier istnieje i wróżka go ma; że jest to jakieś potwierdzenie jej umiejętności, nie jest samozwańczą wieszczką. Mozemy się z tego smiać lub drwić, ale ma to swój głębszy sens, który się zrozumie gdy dłuzej poobcuje się z narodem niemieckim.

Druga sprawa: tarot jest mniej popularny niż karty cygańskie, kippery, anielskie, lenormand. Przyznam, że nie wiem dlaczego i nie wiem skad to się wzięło. Bo przecież bardzo znany jest Hajo Banzhaf, który miał trzeźwe i spojrzenie na tarota i starał się przybliżać jego znaczenie swoim rodakom.

Po trzecie: Niemcy zadają bardzo konkretne pytania. Pytań o związki i miłośc jest o wiele mniej niż w Polsce, a więcej o finansowe kwestie, urlopowe, przeprowadzkowe. To wiąże się również, co oczywiste, z większą zasobnością portfeli niemieckich (sprawy finansowe: spadkowe, inwestycyjne, opłaty itp są bardzo ważne tam dla każdego, żeby nie powiedzieć najważniejsze). Hm, żeby nie owijać w bawełnę: Niemcy są skąpi. Ok, oszczędni. Dlatego. Dlaczego mniej pytań o miłość? Bo niemieccy meżczyźni po prostu są mniejszymi draniami w porownaniu do polskich. Owszem, generalizuję. Ale faktem jest, ze są bardziej rodzinni, uczynni, spokojni, szanujący, obowiązkowi. Kobiety nie mają powodu, ogólnie rzecz biorąc, sprawdzać swoich mężów.

Po czwarte: wróżki domowe są fachowcami. Nie ma czegoś takiego, że przychodzi się do pani/pana i ona/on duka z kart, opowiada o pojedynczych znaczeniach i dopiero stara się układać w całość przekaz. Najczęściej takie osoby oferują zainteresowanym w temacie małe szkolenia, warsztaty, aby lepiej zrozumieć czy to znaczenia kart, czy pracę z rozkładami, czy otworzyć oczy na szerszą perspektywę (popularny jest układ Das grosse Tafel / Das grosse Blatt używany w cygańskich, kipperach i lenormand; przyznam, że nie mam pojęcia pod jaką nazwą znany jest w Polsce).

Po piąte: blogi. Są ubożuchne. Najczęściej to znaczenia kart i nic więcej. Na forach można dowiedzieć się więcej, ale nie są one tak żywotne jak polskie. Po prostu przyjęty jest inny system kształcenia się w czytaniu kart.

Po szóste: Niemcy którym kładłam karty byli niezwykle zdumieni, ze bez certyfikatu tak wspaniale można posługiwać się kartami. jednak zdobycie zaufania trwa dłużej.

 

czwartek, 08 stycznia 2015

Jest to najnowsze książka Olgi Tokarczuk, którą pisała ok. 6 lat. Dlaczego poświęcam wpis tej książce na blogu tarotowym? Ponieważ oprócz wartości historycznej książki ma ona również wartośc filozoficzno-kabalistyczną. Wszelkie dysputy żydowskie w niej zawarte odnoszą się bezpośrednio do symboliki tarota. I dlatego również warto ją poczytać.

Owszem to cegła. Ale jak pasjonująca cegła!

Żydowskie rozważania jak Bóg stworzył świat (wszystko ujęte w XXI Arkanie Wielkim!), z jakich kręgów dusz składa się człowiek, jak liczenie słów i liter odsłania nowe znaczenia i nowe sensy...

Kto umie czytać między wierszami i komu cała dotychczasowa wiedza wydawała się bezładna i nieuporządkowana, ten ma szansę na ułożenie puzzli.

Po prostu polecam.

Księgi Jakubowe

 

(...) - Po pierwsze, Bóg, żeby stworzyć skończony świat, musiał siebie ograniczyć, lecz wciąż pozostaje nieskończona część Boga zupełnie w stworzenie niezaangażowana. Czyż nie tak? - pyta Moliwdę, aby się upewnić, że rozumie on ten język.

Moliwda potakuje, więc Nachman ciągnie dalej, że jeżeli przyjmie się, iż idea stworzonego świata jest jedną z nieskończonej liczby idei w nieskończonym boskim umyśle, to z pewnością jest marginalna i nieważna. Możliwe, że Bóg nawet nie zauważył, iż coś stworzył. Nachman znowu bacznie bada wzrokiem reakcję Moliwdy. Moliwda bierze głęboki oddech.

- Po drugie - ciągnie Nachman - stworzenie jako nieskończenie mała część boskiego umysłu wydaje się Mu obojętne i jest tylko ledwie w to stworzenie zaangażowany; z ludzkiego punktu widzenia ową obojętność mozemy postrzegać wręcz jako wrogość.

Moliwda wypija duszkiem wino i głośno odstawia kubek na stół.

- Po trzecie - ciągnie Nachman cichym głosem - Absolut, jako nieskończenie doskonały, nie miał żadnego powodu, żeby stworzyć świat. Ta jego część, która jednak do stworzenia doprowadziła, musiała przechytrzyć resztę i nadal przechytrza, a my bierzemy w tych podchodach udział. (...) I po czwarte: jako że Absolut musiał się ograniczyć, żeby powstał skończony świat, nasz świat jest dla Niego wygnaniem. Rozumiesz? Żeby stworzyć świat, wszechmocny Bóg musiał się zrobić słaby i bezwolny, jak kobieta.

A teraz pooglądajcie sobie obrazki karty Świat z różnych talii i spróbujcie sobie wyobrazić o czym mówi Żyd Nachman. I dlaczego na tej karcie mamy hemafrodytę. I dlaczego tak trudno nam zinterpretować Świat "będą razem na zawsze czy się rozejdą". ;)

 Dla cierpliwych link.

 

sobota, 03 stycznia 2015

Dziś będzie o moich wyprawach, a właściwie o okręgu Jeziora Bodeńskiego. Piękne miejsce, piękne widoki, ogromna przestrzeń gdzie przenika się woda, powietrze i góry.

Friedrichshafen zostało doszczetnie zniszczone regularnymi nalotami aliantów w latach 1943-1945 ze względu na przemysł.Stare Miasto zostało odbudowane a jedynym zabytkiem jest Kościół Zamkowy nad wybrzeżem.

Naziści znacjonalizowali i przejęli wcześniejsze zakłady przemysłowe należące do hrabiego Zeppelina, Maybacha oraz braci Dornier. To tutaj został zaprojektowany sterowiec Graf Zeppelin który przeleciał Atlantyk i spalił się w Nowym Jorku. To tutaj hrabia Zeppelin współpracował z Karlem Maybachem nad silnikami oraz z jednym z braćmi Dornier nad doskonaleniem sterowców i samolotów.

W mieście jest bardzo dużo Rosjan, ponieważ w czasie wojny pracowali oni jako więźniowie w przemyśle. Niektórzy zostali i sprowadzili swoich krewnych. Słyszy się na kazdym kroku język rosyjski.

Obecnie miasto nadal utrzymuje się z przemysłu, a wiodącym pracodawcą sa zakłady ZF.

Friedrichshafen - Bodensee

Friedrichshafen - Bodensee

Friedrichshafen - Bodensee

Friedrichshafen - Bodensee

Friedrichshafen - Bodensee

Panorama na Friedrichshafen z wioski Berg

Langenargen - Bodensee

Langenargen - Bodensee

Langenargen - Bodensee

Langenargen - Bodensee

piątek, 02 stycznia 2015

ostatnio coraz częściej dopadają mnie wątpliwości gdy stawiam karty dla osób, które chcą znać kawałek swojej przyszłości. Jak to nazwać? Drżenie o prawidłowy przekaz słowny, strach o dobór właściwych określeń i pewnego rodzaju niewiarę w siebie.

Sądzę, ze dorosłam do wahań. Pokorę miałam w sobie zawsze; raz większą, raz mniejszą. Lecz z wątpliwościami spotykam się po raz pierwszy i nie umiem sobie z nimi poradzić. Trwa to już rok. Caly rok. Moje karty sugerują mi iśc za Asem Pucharów. Przeciwstawić się 2 mieczy po prostu Asem Pucharów. Powtarzam ostatnio do znajomych: wierzę kartom bardziej niż samej sobie.

Czy nie jest tak, że na wątpliwości napotyka się głęboko wchodząc w jakąś dziedzinę? Im dalej w las, tym więcej drzew. Czy brać wszystko biało-czarno, a może dopuscić margines szarości?

Od nowa w 2015 roku chcę się nauczyć prostego przekazu kart. Wrócić do źródła, do początku. Czyż dziewczyny z czary.pl nie przestrzegają właściwie mnie Kapłanką w 2015? Zamiast niej niech będzie As Pucharów.

Kilka dni temu opowiadałam znajomym mój sen sprzed 5 czy 6 lat, który został przeze mnie opisany na Szkółce tarota i zapewne gdzieś w archiwum jest. Zamek, ciemne korytarze, ja wewnątrz. czeka na mnie Kapłanka i prowadzi do komnaty oświetlonej ciepłym swiatłem świec. Na posadce siedzą ludzie. Kapłanka bierze mnie za ręce i wznosimy się w powietrze. Ludzie zostają na dole, a my wisimy nad sufitem. Powoli opadamy. Ona daje mi do zrozumienia, ze teraz ja sama. Nie wierzę, ze mi się uda. Wątpię. Ona nic nie odpowiada na to i znika. Jednak ja siłą woli próbuję. I tak, wznoszę się sama w powietrze i latam nie tylko po komnacie.

Wtedy nie wierzyłam, że będę potrafiła czytać karty. A jednak.

Teraz wątpię w swoje umiejętności. Już dawno nie jestem Królową Mieczy.

As Pucharów niech mnie prowadzi.

piątek, 24 października 2014

Jako, że ostatnimi czasy nie jestem w stanie usiedzieć sama na tyłku, to pojawiają się w moim życiu różni mężczyźni. Tym razem okazał się nim Król Monet. Znak zodiaku: Panna. 

Zalety jakie widzę: słowny, zapobiegliwy, podchodzi do mnie z szacunkiem, dba o moje dobre samopoczucie w każdej sytuacji, opiekuńczy, umiarkowanie rozrzutny.

Wady: zero wyobraźni i myślenia abstrakcyjnego, liczy się konkret bo inaczej trzeba tłumaczyć co się miało na myśli, mało wylewny.

Ogólnie wg mnie najlepszy z typów mężczyzn. Gdyby ten "mój" miał w sobie więcej cząstki króla kijów to byłabym zadowolona bardzo. Ale nie jest źle. Dotychczas miałam do czynienia z królem kijów, pucharowym, mieczowym, Głupcem, Rydwanem, Magiem, ale prawdziwy monetowy trafił się dopiero teraz. Zobaczymy jak długo wytrzymam, bo "ciężkawość umysłu" zacznie mnie wkurzać niedługo. Aha, dodam że ja jako Królowa Monet na obecnym etapie mojego życia bardzo dobrze się czuję w towarzystwie Króla Monet.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
O autorze