Kategorie: Wszystkie | Królowa Mieczy | wróżba
RSS

Królowa Mieczy

środa, 04 października 2017

Na własny użytek grupuję karty AW jak w tytule. Nastąpiło to podczas moich prac i analiz portretów tarotowych wg pani Chrzanowskiej, ponieważ zaczęłam zauważać jak zachowują się w portretach partnerskich poszczególne karty po zsumowaniu ich z innymi. Ta metoda, czyli określenie miękkości i twardości kart, nie jest poparta żadnymi materiałami źródłowymi; to tylko i wyłącznie moje intuicyjne skojarzenia, które są początkiem analiz, jak i czytania kart w rozkładach.

O co chodzi z tą twardością i miękkością? O to samo co psycholodzy i socjolodzy nazywają miękkimi i twardymi umiejętnościami interpersonalnymi człowieka. Miękkie umiejętności to szerokie pojęcie, bo można do nich zaliczyć empatię, zrównoważone umiejętności współżycia społecznego (w grupie), asertywność, ale też wyobraźnię i delikatność osobowości (chciałoby się w tym miejscu powiedzieć: duszy). Umiejętności twarde to wiedza zdobyta wraz z nauką, specjalizacje w danej dziedzinie, merytoryczność.

Dlaczego karty tarota AW kojarzą mi się z tymi umiejętnościami? Bo każda z kart tarota jest zbiorem symboli i archetypów... życia. Tarot nie powstał kilkaset lat temu jako abstrakcyjne obrazki na kartonikach do gry a jako odzwierciedlenie sytuacji życiowych oraz typów ludzkich. A od czytającego karty zależy jak dużo informacji z nich wyciągnie i jak płynnie porusza się w czytaniu sekwencji.

Czy twardość i miękkość kart AW jest zawsze stała? Nie. Tarot ma dwoistą naturę i zawsze ma dwie twarze. Trzeba mieć to na uwadze w każdej sytuacji a zwłaszcza, gdy czyta się tylko karty proste.

Jest też kilka kart AW, które nazywam neutralnymi. A to dlatego, że ich źródłowe znaczenia są jakby "poza mocą sprawczą" człowieka. Do nich należą: Koło Fortuny, Wisielec, Umiarkowanie, Sąd Ostateczny i Świat. Koło Fortuny wiadomo dlaczego: karta karmiczna, losu i przeznaczenia oraz cyklicznych zmian życia i pór roku. Wisielec sam w sobie jest neutralnym obserwatorem, osobą która udaje się na emigrację wewnętrzną i zewnętrzną natomiast może z łatwością stać się miękką lub twardą kartą w zależności od otaczających go innych kart. Sąd Ostateczny jest również kartą karmiczną, lecz karmy rodowej (czasem dobrej, czasem złej) i poniekąd każdy niesie ją w swoim bagażu; to także karta ewolucji i dojrzewania i również jak Wisielec stać się może miękką lub twardą. A Świat jest pełnią i całością doświadczeń oraz życia ludzkiego, do których zaliczają się dobre, gorsze i złe chwile i dlatego neutralność jako bogactwo i pełnia (lub też kres) dróg. Umiarkowanie natomiast stara się łączyć twardość z miękkością, uwarzyć zupę czyli eliksir, który każdemu powinien smakować.

Oczywiście tarot ma też inne karty "poza mocą sprawczą" człowieka, ale je zaliczyłam do miękkich lub twardych. Okaże sie zaraz dlaczego.

Do twardych kart tarota zaliczam Maga, Cesarza, Kapłana, Rydwan, Sprawiedliwość, Eremitę, Moc, Śmierć i Wieżę. Ten zbiór wynika bezpośrednio ze znaczeń kart oraz moich osobistych skojarzeń z klasycznymi kartami do gry: przebija zawsze król i królowa oraz czasem walet. Powyższe karty mają cechy wspólne: są osobowe w większości, określają cechy i typy człowieka oraz ich płeć. W tarocie nie ma miejsca na równouprawnienie płci, bo operuje archetypami czyli mężczyzna ma tradycyjne cechy męskiej siły a kobieta tradycyjne cechy łagodnej strony natury (w skrócie mówiąc). Oczywiście odwrócone karty osłabiają je lub wzmacniają negatywne strony.

Wszystkie wymienione wyżej karty uosabiają wiedzę merytoryczną lub tężyznę fizyczną. Łącznie z Mocą choć jest kartą kobiecą i z obecnego punktu widzenia może uchodzić za feministkę przy sprzyjających kartach. Jednak upór i siłę sprawczą, którą odzwierciedla, trudno jest przełamać i dlatego zaliczyłam ją do grupy kart twardych. Reszta mówi o kompetencjach w tworzeniu struktur, autorytecie przywódczym, specjalistycznej wiedzy i mądrości. Oprócz Sprawiedliwości, Śmierci i Wieży. Te dwie ostatnie karty zasługują na dłuższe wyjaśnienie.

Śmierć jest silna, twarda, gładka, wobec niej każdy jest równy, nie ma wieku, nie liczy lat. Osoby posiadające Śmierć na pozycji 7, 8, 5 lub 6 portretu tarotowego mają szansę zachować młode oblicze do późnej starości. Lub przynajmniej ładnie, "mało zmarszczkowo" sie zestarzeć. Jednocześnie jest bardzo elastyczna. Po niej może być tylko jeszcze większa siła wewnętrzna, pewność siebie i/lub może nastąpić zmiana o 180 stopni poglądów lub wyglądu. Śmierci nikt i nic nie złamie. Dlatego jest twarda. Ale nie chodzi o skalę twardości Mohsa! To ona przeobraża, dokonuje metamorfoz ale sama nie zostaje przeobraż(o)ana. Więcej o Karcie Śmierć można znaleźć tutaj.

Natomiast na Wieżę nie ma mocnych. Jak się dzieje, to z hukiem i niezależnie od działań ludzkich lub właśnie z powodu działań osób trzecich. Wobec Wieży człowiek staje się bezbronny, może tylko usiąść i płakać albo... rzucić te zgliszcza za sobą, zakasać rękawy i organizować życie na nowo. Wieża przeobraża życie w sposób gwałtowny i jest rewolucją (Rewolucja Francuska, Rosyjska i "dobra zmiana" także), podczas gdy Śmierć to proces. Na Wieżę nie poradzi nawet Cesarz i Kapłan. Wieża - rewolucja pożre swoje dzieci. Dlatego jest twarda.

Sprawiedliwość jest zero - jedynkowa, czarno-biała. Nie ma w niej miejsca na szarość i z tej przyczyny zaliczam ją do twardych kart. System prawny każdego może przeczołgać, przemielić i wypluć. Jednocześnie jest prawa, uczciwa i obiektywna, co też przemawia za jej twardością.

Do kart miękkich zaliczam: Głupca, Kapłankę, Cesarzową, Kochanków, Diabła, Gwiazdę, Księżyc, Słońce. Oczywiste jest dlaczego karty kobiece (wyżej wyjaśnienie). Głupiec to archetyp dziecka a dziecko jest tabula rasa (mimo posiadania genetycznej pamięci reakcji, rozpoznawania twarzy, dźwięków itp), które dopiero stoi przed zadaniem zdobycia doświadczeń; jest kształtowane przez najbliższych, rówieśników i okoliczności, które są dla niego wyzwaniem. Jednocześnie Głupiec posiada siłę w niektórych sytuacjach i to on może stać się bodźcem do zmian a nie tylko ich przedmiotem. Jednak generalnie to jego się "wykuwa".

Zaskakujący w tym zestawieniu może wydawać się Diabeł, bo przecież to on więzi i trzyma smycz. Otóż nie. Tą smycz zakładamy sami sobie na własne życzenie w imię: bogactwa, sławy, seksu, poczucia wyższości, władzy, zgody na manipulację lub pragnienia manipulacji. W Diable wszystko siebie przenika, jest płynne, łańcuszek zależności tworzą ludzie (również w swoich głowach i emocjach). Diabeł jest miękki wbrew pozorom, ponieważ jedną prawidłową i rozsądną decyzją każdy może uciąć smycz. Diabeł uczy dokonywać wyborów i rzuca rękawicę z wyzwaniem. Często jest tak, że jednak tą smycz musi uciąć osoba z zewnątrz (np. psycholog, lekarz).

Reszty kart czyli Kochanków, Gwiazdy, Księżyca i Słońca chyba nie muszę omawiać. To są karty emocjonalne, "pucharowe". Może prócz Słońca, które jest energią męską, ale mimo wszystko miękką.

Mam nadzieję, że przyda się wam w zgłębianiu tarota ten mój całkowicie niespecjalistyczny podział kart. I że może zainspiruje do wskoczenia na wyższy schodek w czytaniu kart.

SZANUJ PRAWA AUTORSKIE

środa, 27 września 2017

Kilka dni temu koleżanka zwróciła moją uwagę na pewną osobę organizującą kursy tarota. Osoba ta, łagodnie mówiąc, jedynie ma aspiracje a wiedzę minimalną. Przeszukałam internety i włos zjeżył mi się na głowie ile propozycji kursów oferują osoby na podobnie niskim poziomie. I to skłoniło mnie do podjęcia tematu tutaj.

Właściwie powinno być oczywiste, że wybierając kurs należy kierować się przede wszystkim osobą prowadzącą i jej wiedzą. Tylko jak laik może to zweryfikować? Rozpoznawalnością? Popularnością? Krzyczącymi ogłoszeniami? Nie! To najgorsze, co można zrobić. Liczy się długość pracy z tarotem, aktywna praktyka i wysoki poziom czytania kart osoby oferującej kurs. Takie osoby nie krzyczą, że są najlepsze, że posiadły prawdę ostateczną, że są nieomylne. Czasem trudno dostać się na kurs do nich lub wcale ich nie prowadzą. Ale istnieją i gdzieś funkcjonują. Często są to osoby występujące w telewizji i tam wróżące. Wg mnie warto zwracać uwagę TYLKO na weteranów, którzy naprawdę posiadają i wiedzę i praktykę. Którzy oprócz odklepania znaczeń kart są w stanie wskazać kierunek, nowe możliwości tarota, którzy potrafią przyznać się do swoich wątpliwości i są otwarci na intuicję nowicjuszy. Tacy, dla których inspiracją są kursanci, bo od nich sami mogą nauczyć się więcej. Tacy, którzy są otwarci na krytykę, bo nie ogłaszają prawd tarota ex catedra. Takich, którzy otworzą drzwi 6 mieczy. Unikajcie Kapłanów i wodolejców w 7 mieczy.

Trudna sprawa, prawda? Gdzie i jak znaleźć te osoby? To są weterani i jest ich sporo. Szukajcie osób długo funkcjonujących w środowisku ezoterycznym a nie gwiazd jednego lub kilku sezonów.

Istnieje jeszcze druga opcja: samodzielna nauka. Można obłożyć sie książkami lub kopiami z forów i blogów, ale tylko i wyłącznie praktyka pozwoli na rozwój. I odpowiednie towarzystwo do dyskusji, które inspiruje i nie tkwi w miejscu. No i oczywiście ochota i pasja.

sobota, 26 sierpnia 2017

Rozkład pochodzi z niemieckojęzycznej strony i pomyślałam, że jest na tyle interesujący, ze warto go przetłumaczyć na polski, aby szersze grono popracowało z nim. Autorką jest tarocistka Ursula Patzke.

Dosłowne tłumaczenie nazwy to IDEALNY JA jednak nie oddaje ono sedna - chodzi o diagnozę siebie w rzeczywistości, wyłożenie na stół naszych wyobrażeń jaki chciałbym być i sposób, w jaki można tego dokonać. Po prostu dążenie do ulepszenia siebie jako człowieka, pracy nad sobą, nad charakterem ale także dążeniem do ideału, jaki mamy w głowie na swój temat. Zobaczycie, że wszystko wyjdzie "w praniu", gdy wyjmiecie karty.

Rozkład ma tylko 3 karty. Jest prosty, klarowny i zwięzły. Owszem, w niektórych wypadkach trzeba będzie nad nim głębiej się zastanowić lub pomedytować, bo wiadomo, że tarot może wyciągać nasze nieuświadomione cienie lub podsumować nas tak, że w pięty pójdzie.

Na zdjęciu znajdują się 3 przypadkowe karty, które nie zostały wylosowane dla żadnej osoby a służą jako przykład do objaśnienia.

Rozkład tarota Idealny JA

Wybieramy lub losujemy 3 karty wg schematu:

Karta nr 1 - moje PRAWDZIWE JA - taki jestem

Karta nr 3 - droga od karty nr 1 do karty nr 2

Karta nr 2 - moje IDEALNE JA - takim chciałbym być

W interpretacji mogą pomóc następujące przykładowe pytania (już bez wyciągania dodatkowych kart):

- do karty nr 1 - czy rzeczywiście tak siebie widzę? czy jest w tej karcie może jakaś część mnie? czy podoba mi się moje prawdziwe JA? czy faktycznie taki chcę być? jak korespondują ze sobą karty nr 1 i nr 2? pokrywają się a może są z całkowicie "innej bajki"?

- do karty nr 2 - być może moje idealne JA jest już moją częścią? czy mogę to u siebie zidentyfikować? czy są to tylko pobożne życzenia, że taki chciałbym być, czy może całkiem osiągalny cel? do czego potrzebuję mojego idealnego JA? jak korespondują ze sobą karty nr 2 i nr 1? mają wspólny mianownik czy może są z całkowicie "innej bajki"?

- do karty nr 3 - jak mogę dojść z karty nr 1 do karty nr 2? czy ta droga jest prosta i łatwa czy wyboista i pod górkę? jestem na jej początku czy może już nią kroczę?

Gdy odpowiedzi tarota staną się jasne, to należy zamienić miejscami kartę nr 1 z kartą nr 2. Karta nr 2 jest teraz moim prawdziwym JA a karta nr 1 moim idealnym JA. Czy ta zamiana ma sens? Czy ta zamiana jest logiczna? Ma to na celu uświadomienie w niektórych wypadkach, że tak naprawdę warto pozostać sobą. A w innych, że warto się starać być lepszym człowiekiem.

 

 

środa, 16 sierpnia 2017

Chciałabym zaprosić moich czytelników i tych, którzy trafili tu przypadkiem i zechcą, do odwiedzenia strony magicznywachlarz.pl

Sklep powstał z pasji i niespokojnego ducha mojej koleżanki Doroty. Tarocistki, czarownicy, uczennicy Suligi, poetki, autorki tekstów piosenek pewnej grupy, tańczącej tango (prawie zawodowo) i cudownego człowieka. Sklep mieści się w Legionowie, otwarcie nastąpi w sobotę 19.08.17. Doris jest kompetentna w "strefie ezo" i potrafi odpowiedzieć na (prawie) każde pytanie.

Strona internetowa ma piękny interfejs, będzie rozbudowywana i na pewno będzie można dokonać zakupów online.

Zapraszam :)

sobota, 22 lipca 2017

Witajcie po bardzo, bardzo długiej przerwie. Gdyby nie pewne wydarzenie grubego i dużego kalibru, to nadal mój blog leżałby odłogiem z braku czasu.

Wydarzeniem tym jest świeżo upieczona w drukarni książka o tarocie mojej koleżanki, prawdziwej wiedźmy i czarownicy - Izy Gruchalskiej. Iza nie jest jakąś tam sobie rzemieślniczką tarotową, ona wchodzi w niego głęboko, żyje nim i WIE. Jest bardzo magiczną i jednocześnie racjonalną wiedźmą: rysuje mandale, zajmuje się żydowską kabałą, odprawia rytuały, ma szerokie spojrzenie na karty i wiele wiele innych. I jest mądra. Ona WIE.

W książce Iza prowadzi nas przez 78 kart w zupełnie odmienny sposób niż jesteśmy/ byliśmy przyzwyczajeni przez innych autorów. Pokazuje wielopłaszczyznowość kart, zahacza o kabałę, zmusza do myślenia i zatrzymania się; ściąga nas z utartych ścieżek i wpycha w chaszcze znaczeniowe, mentalne i medytacyjne.

Książka jest dla wszystkich, którzy szukają wyzwania. Którzy chcą czegoś więcej niż odklepania znaczeń kart. Którzy nieustannie poszukują. Iza mówi: odważ się.

Książka pt. "Pozwól, że ci się przedstawię... Zwą mnie tarotem" do kupienia w sklepie Cedrowe Wzgórza lub Wydawnictwie Jord

O Izie:

http://gruchalska.com/

piątek, 23 grudnia 2016

Staram się, aby to miejsce dotyczyło tylko kart tarota i czasami Kipperów. Jednak jako, że jestem kobietą i uwielbiam próbować (i kupować) kosmetyki i ciuchy, to postanowiłam napisać parę słów tutaj o moich prywatnych odkryciach mijającego roku.

Szampon do suchych włosów Dove.

Bardzo dobrze oczyszcza i nie wysusza końcówek. Ma silikony, ale moim włosom bardzo to służy. Często w Hebe w promocji, ja kupuję w Niemczech, bo i tak wychodzi taniej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Krem do rąk polskiej firmy Naturativ i piling do stóp angielskiej firmy Dr Organic

Oba produkty zawierają naturalne składniki i obie firmy posiadają taki certyfikat jakości. Wszystkie kremy do rąk Naturativ wspaniale nawilżają (nadają się do suchej skóry) - na zdjęciu jest wersja hipoalergiczna. Jedyną wadą jest cena, bo regularnie trzeba zapłacić 45zł, ale bardzo często pojawiają się promocje -30% lub -50%. Firma dostępna w Sephorze lub w internecie na swojej stronie.

Dr Organic jeszcze w połowie tego roku prowadził sklep internetowy w Polsce, ale od kilku miesięcy strona jest niedostępna. Niektóre produkty można dostać w aptekach internetowych. Piling do stóp z miodem manuka robi wszystko, co ma robić i na dodatek pięknie pachnie. Bardzo przyjemnie się go używa.

Żel do skórek Sally Hansen

Dostępny w każdej drogerii. Lubię go za wydajność, za łatwość aplikacji, za brak pracy przy usuwaniu skórek (po prostu je rozpuszcza i pozostaje tylko wytrzeć do sucha paznokieć). Wg mnie rewelacyjny i rewolucyjny kosmetyk ułatwiający mój manicure.

Podkład do twarzy Maybelline rozświetlający i Lirene No Mask

Wersja podkładu Maybelline Luminous & Smooth (skóra sucha) nie jest dostępna w polskich drogeriach (w internecie zapewnte tak). Kosztuje ok. 10 euro. Lirene No Mask można dostać wszędzie, ale ja kupiłam go pierwszy raz dopiero tydzień temu, bo w Rossmannie trwa promocja. Oba podkłady stapiają się ze skórą, ładnie ją nawilżają i nie ma efektu maski i tapety. Bardzo lubię oba.

Korektor Maybelline Anti Age

Niedostępny w polskich drogeriach stacjonarnie choć w internecie pewnie można go kupić. Przywożę go sobie z Niemiec, tam do kupienia w każdej drogerii (ok. 10 euro). Uwielbiam go za niewidoczność (używam tylko pod oczami), za to, że nie podkreśla zmarszczek mimicznych a je jakby wypełnia a rzadko który korektor to potrafi.

Mineralny puder w kamieniu firmy Joko

Wysoka jakość za niską cenę. Joko to polska firma, raczej niedostępna stacjonarnie w drogeriach a w internecie na własnej stronie lub drogeriach internetowych (w empiku też). Mój puder jest transparentny, ale do wyboru są też pozostawiające kolor. Jest bardzo wydajny, niewidoczny na skórze, nie pozostawia tępego matu. W swojej kosmetyczce mam też inne produkty tej firmy i uważam, ze ich jakość jest bardzo dobra (lakiery, tusze, pomadki i podkłady).

Paletki cieni do powiek firmy BeYu i Provoke dr Irena Eris

BeYu kupiłam w Douglasie w Niemczech, nie są dostępne w Polsce (tradycyjnie w internecie zapewne tak). Moja wersja kolorystyczna to matowe nude rose. Wspaniała pigmentacja, bardzo ładne naturalne kolory idące w stronę tonacji brudnych róży, świetnie się rozcierają.

Paletka 4 cieni Provoke jest bardzo dobrej jakości, cienie są satynowe w kolorze nude. Pięknie wyglądają na oku. Dostępne w polskich Rossmannach i w internecie na firmowej stronie Eris.

 

Tak więc odkryć jest niewiele w porównaniu z ogromnym przemiałem kosmetyków w mojej łazience. Tak to jest, gdy testuje się wiele a do gustu ostatecznie przypadnie tylko kilka.

 

Życzę wszystkim czytelnikom mojej grafomańskiej pisaniny wspaniałych Świąt i cudownego rodzinnego czasu. A po Świętach ruszajcie na wyprzedaże, bo może uda się wam upolować bardzo tanio coś z powyższych rzeczy ;)

Tagi: kobieta
22:01, krolowa.mieczy , Królowa Mieczy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 września 2016

To będzie bardzo subiektywny wpis o kanałach ezoterycznych na YT, na które przypadkiem trafiłam. Zaczęłam oglądać pod kątem warsztatu tych osób a nie chęci zajrzenia w przyszłość (od tego mam swoje karty i swoje pytania do nich).

Zaczęło się od przypadkowej propozycji YT kanału Grace Carter. Czyta z kart anielskich jednak mam wrażenie, że jest to raczej tarot anielski. Wiedzę ma sporą, ALE jakoś niespecjalnie umie ją przekazać. Skupiałam się tylko na oglądaniu jej filmików z czytaniem dla znaków zodiaku i uważam, że dla przyjemności można obejrzeć. Ktoś, kto oczekuje konkretów rozczaruje się. Ok, sesje indywidualne może przyniosłyby konkrety, nie zaprzeczę. W filmikach jest omawiana każda karta z osobna we wróżbie, trochę nie trzyma się to kupy i zdarza się, że zaprzecza początkowi czy końcowi wróżby.

Do tego samego "worka" mogłabym wrzucić Elisabeth Janus. To jest już jazda bez trzymanki. Nie podważam wiedzy! Mówię o sposobie przekazywania jej w filmikach. Jeżeli widz nie ma pojęcia o znaczeniach kart, to sobie nie dopowie "co autor miał na myśli".

Tarocistka Agnieszka próbuje powoli budować swoją społeczność. Zaczynała od wróżb miesięcznych i tygodniowych dla znaków zodiaku, czasem nadaje na żywo (bez wizji) - takie Q&A do wróżki, prowadzi pogadanki coacha, jest trochę rytuałów i numerologii. Lekki misz masz. Odpowiada na żywo na pytania mailowo-smsowe (pierwsza to robiła Joanna Wiśniewska). Ustawia kamerę na karty, można obserwować jakie wyciąga. Dla mnie osobiście, osoby uporządkowanej, która preferuje rozkłady, wyciąganie na krótkie pytanie 7 czy 8 kart i dokładanie do pozycji w celtyckim kolejnych 3-5 kart jest chaosem totalnym. Ale to jest jej sposób, widać że odnajduje się w nim i jest ok.

Najbardziej inspirującą dla mnie jest Joanna Wiśniewska. I nie chodzi o karty, bo ich nie widać gdy rozkłada przed kamerą. Chodzi o jej osobowość, naturalność, ogromną wiedzę, praktykę. Jest w tym wszystkim oczywistość i prawda. Czasami oglądam ją dla samego oglądania, żeby nabrać części jej pozytywnej energii.

Kolejną osobą jest przesympatyczna Wera Wróżka. Mieszka w Kanadzie, robi błędy językowe - mi nie przeszkadza. To dzięki niej jakoś wiosną tego roku zaczęłam spoglądać na tarota głębiej. Ma oryginalne rozkłady, co sobie bardzo cenię, bo wiadomo, ze w Polsce wszyscy tłuką partnerskie lub celtyckie. Obejrzałam większość jej filmów tylko po to, aby posłuchać jak odczytuje karty, jakie ma do nich podejście i co z nich wyciąga.

Jakoś rzadziej oglądam kanały niemieckie. Nie utkwił mi w pamięci nikt, o kim mogłabym napisać.

Polecam obejrzeć sobie kilka filmików każdej z tych osób i wyrobić sobie własne zdanie. Obserwacja innych przy pracy powoduje mimowolne szlifowanie własnego warsztatu. Jakby nie było kłania się 8 monet :)

 

 

czwartek, 28 stycznia 2016

Świadomie postanowiłam zmienić szatę graficzną, bo poprzednia została w tyle za moim pędzącym życiem, osobowością i charakterem.

Ten but który tam samotnie leży, to on leży bo tak chce, a nie bo musi. :))))

Tak, jak moje buty leżą w różnych zakątkach świata a skarpetki gubią się specjalnie i leżą sobie nie do pary bo tak im się podoba i tak chcą.

Nosi mnie, nosi...

piątek, 09 stycznia 2015

Usługi ezoteryczne w Niemczech rządzą się podobnymi i jednocześnie innymi prawami niż w Polsce. Telewizyjne polskie pasma wróżek są wzorowane na niemieckich, bo przecież stamtąd przyszła ta moda do nas jak i filie firm (Kosmica na przykład). Usługi "domowe" natomiast wyglądają zupełnie inaczej. Po pierwsze i najwazniejsze: Niemcy jako zbiorowość, jako naród, jako społeczeństwo mają odmienną mentalność niż Polacy. Tam potrzebny jest certyfikat lub swiadectwo ukończenia kursu karcianego. Oczywiście nie musi tego być, lecz Niemców uspokaja sam fakt, że taki papier istnieje i wróżka go ma; że jest to jakieś potwierdzenie jej umiejętności, nie jest samozwańczą wieszczką. Mozemy się z tego smiać lub drwić, ale ma to swój głębszy sens, który się zrozumie gdy dłuzej poobcuje się z narodem niemieckim.

Druga sprawa: tarot jest mniej popularny niż karty cygańskie, kippery, anielskie, lenormand. Przyznam, że nie wiem dlaczego i nie wiem skad to się wzięło. Bo przecież bardzo znany jest Hajo Banzhaf, który miał trzeźwe i spojrzenie na tarota i starał się przybliżać jego znaczenie swoim rodakom.

Po trzecie: Niemcy zadają bardzo konkretne pytania. Pytań o związki i miłośc jest o wiele mniej niż w Polsce, a więcej o finansowe kwestie, urlopowe, przeprowadzkowe. To wiąże się również, co oczywiste, z większą zasobnością portfeli niemieckich (sprawy finansowe: spadkowe, inwestycyjne, opłaty itp są bardzo ważne tam dla każdego, żeby nie powiedzieć najważniejsze). Hm, żeby nie owijać w bawełnę: Niemcy są skąpi. Ok, oszczędni. Dlatego. Dlaczego mniej pytań o miłość? Bo niemieccy meżczyźni po prostu są mniejszymi draniami w porownaniu do polskich. Owszem, generalizuję. Ale faktem jest, ze są bardziej rodzinni, uczynni, spokojni, szanujący, obowiązkowi. Kobiety nie mają powodu, ogólnie rzecz biorąc, sprawdzać swoich mężów.

Po czwarte: wróżki domowe są fachowcami. Nie ma czegoś takiego, że przychodzi się do pani/pana i ona/on duka z kart, opowiada o pojedynczych znaczeniach i dopiero stara się układać w całość przekaz. Najczęściej takie osoby oferują zainteresowanym w temacie małe szkolenia, warsztaty, aby lepiej zrozumieć czy to znaczenia kart, czy pracę z rozkładami, czy otworzyć oczy na szerszą perspektywę (popularny jest układ Das grosse Tafel / Das grosse Blatt używany w cygańskich, kipperach i lenormand; przyznam, że nie mam pojęcia pod jaką nazwą znany jest w Polsce).

Po piąte: blogi. Są ubożuchne. Najczęściej to znaczenia kart i nic więcej. Na forach można dowiedzieć się więcej, ale nie są one tak żywotne jak polskie. Po prostu przyjęty jest inny system kształcenia się w czytaniu kart.

Po szóste: Niemcy którym kładłam karty byli niezwykle zdumieni, ze bez certyfikatu tak wspaniale można posługiwać się kartami. jednak zdobycie zaufania trwa dłużej.

 

czwartek, 08 stycznia 2015

Jest to najnowsze książka Olgi Tokarczuk, którą pisała ok. 6 lat. Dlaczego poświęcam wpis tej książce na blogu tarotowym? Ponieważ oprócz wartości historycznej książki ma ona również wartośc filozoficzno-kabalistyczną. Wszelkie dysputy żydowskie w niej zawarte odnoszą się bezpośrednio do symboliki tarota. I dlatego również warto ją poczytać.

Owszem to cegła. Ale jak pasjonująca cegła!

Żydowskie rozważania jak Bóg stworzył świat (wszystko ujęte w XXI Arkanie Wielkim!), z jakich kręgów dusz składa się człowiek, jak liczenie słów i liter odsłania nowe znaczenia i nowe sensy...

Kto umie czytać między wierszami i komu cała dotychczasowa wiedza wydawała się bezładna i nieuporządkowana, ten ma szansę na ułożenie puzzli.

Po prostu polecam.

Księgi Jakubowe

 

(...) - Po pierwsze, Bóg, żeby stworzyć skończony świat, musiał siebie ograniczyć, lecz wciąż pozostaje nieskończona część Boga zupełnie w stworzenie niezaangażowana. Czyż nie tak? - pyta Moliwdę, aby się upewnić, że rozumie on ten język.

Moliwda potakuje, więc Nachman ciągnie dalej, że jeżeli przyjmie się, iż idea stworzonego świata jest jedną z nieskończonej liczby idei w nieskończonym boskim umyśle, to z pewnością jest marginalna i nieważna. Możliwe, że Bóg nawet nie zauważył, iż coś stworzył. Nachman znowu bacznie bada wzrokiem reakcję Moliwdy. Moliwda bierze głęboki oddech.

- Po drugie - ciągnie Nachman - stworzenie jako nieskończenie mała część boskiego umysłu wydaje się Mu obojętne i jest tylko ledwie w to stworzenie zaangażowany; z ludzkiego punktu widzenia ową obojętność mozemy postrzegać wręcz jako wrogość.

Moliwda wypija duszkiem wino i głośno odstawia kubek na stół.

- Po trzecie - ciągnie Nachman cichym głosem - Absolut, jako nieskończenie doskonały, nie miał żadnego powodu, żeby stworzyć świat. Ta jego część, która jednak do stworzenia doprowadziła, musiała przechytrzyć resztę i nadal przechytrza, a my bierzemy w tych podchodach udział. (...) I po czwarte: jako że Absolut musiał się ograniczyć, żeby powstał skończony świat, nasz świat jest dla Niego wygnaniem. Rozumiesz? Żeby stworzyć świat, wszechmocny Bóg musiał się zrobić słaby i bezwolny, jak kobieta.

A teraz pooglądajcie sobie obrazki karty Świat z różnych talii i spróbujcie sobie wyobrazić o czym mówi Żyd Nachman. I dlaczego na tej karcie mamy hemafrodytę. I dlaczego tak trudno nam zinterpretować Świat "będą razem na zawsze czy się rozejdą". ;)

 Dla cierpliwych link.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
O autorze