Wpisy z tagiem: klient

poniedziałek, 05 maja 2014
Kiedyś na początku przygody z tarotem byłam zdania, że sytuacją idealną jest mówić każdemu to, co faktycznie widać w kartach. Dziś zdania nie zmieniłam, lecz je trochę zmodyfikowałam. Otóż zauważyłam, że niekiedy odczuwam wahanie w kwestii powiedzenia prawdy od początku do końca. Jakiś wewnętrzny głos podpowiada mi, że mam się zamknąć lub że nic dobrego nie przyniesie powiedzenie tego czy owego. Ostatnio miałam sytuację, gdy czułam się postawiona między młotem a kowadłem, a ściślej między informacjami w kartach a człowiekiem siedzącym przede mną, który jest mi bliski. Nie chciałam przysporzyć mu zmarwień na zapas i przemilczałam ważną rzecz. Wtedy byłam pewna, że postąpiłam właściwie, a gdy owa rzecz stała się faktem, to miałam ogromnego kaca moralnego, że jednak przemilczałam. Zdarzenie to było nieuchronne i pokazane w tarocie bardzo czytelnie i do dziś sądzę, że chyba lepiej, że osoba ta miała kilka dni względnego spokoju psychicznego. Natomiast kolejnej informacji w kolejnym rozkładzie nie przemilczałam, ale myślę, że nie została ona przyjęta na wiarę a sceptycznie. Cóż, może lepiej że tylko ja niezachwianie wierzę :-) No więc mówić czy milczeć? Odwieczne pytanie retoryczne w fachu tarocisty. Bez sensu jest odpowiedź: rób jak intuicja ci podpowiada. Bez sensu, bo banalna i tak naprawdę niedająca konkretnej wskazówki jak postępować. Owszem, zdarza się że czujemy wewnętrzny krzyk na "nie" lub "tak" i nie da się go zbagatelizować. Najczęściej jednak sami się wahamy. Jedyną mądrą radą w moim odczuciu jest szybko przeanalizować jakie konsekwencje poniesie klient wysłuchując naszych słów; czy one go zahamują w działaniu, czy zainspirują, pogrążą psychicznie, odbiorą nadzieję, a może wzbudzą wiarę (uzasadnioną!) itd. Bo wypowiedziane słowo zostaje, wisi w powietrzu i dźwięczy w uszach. I my tarociści zobowiązani jesteśmy być za nie odpowiedzialni. Stąd wynikają moje wahania i brak pewności.
wtorek, 14 stycznia 2014
Miałam pisać na inny temat, ale zrezygnowałam uznając, że czas na lekką krytykę z cieniem rozżalenia. Bardzo dawno zauważyłam, że osoby zwracające się o prognozę tarota (nie tylko do mnie, bo w tv też), żądają szczegółowego wyjaśnienia każdej kwestii, która została poruszona przez karty, A gdy odpowiedź jest niezrozumiała to uważają, że tarocista na pewno się myli/kłamie/nie zna się/nie wie o czym mówi. Bywa rzeczywiście, że się myli i nie zna, ale to odrębny temat. Nikt nie jest w stanie wyjaśnić każdej najdrobniejszej sprawy i na każde wypowiedziane słowo we wróżbie rozkładać nieskończoną ilość razy kart. Nikt nie jest w stanie wyjaśnic wszystkiego, o czym mówią karty, a mimo wszystko osoby takie żądają kolejnych rozkładów na rozkłady. Nie pomoże to w niczym, bo 1) teraźniejszość - obecna nasza wiedza wraz z zaprogramowanym myśleniem na dany temat oraz emocjami nie pozwala niekiedy na wyobrażenie sobie, że sprawy mogą potoczyć się znakomicie lub fatalnie i taki obrót spraw wydaje sie niemożliwy; 2) tarot opiera się na losowości z załoźeniem, że pierwsze rozdanie jest najtrafniejsze i wiarygodniejsze niż kilka kolejnych które komplikują i zaciemniają obraz; 3) analiza każdej karty rozkładu w następnym rozkładzie nie objaśni nic, a przeciwnie- zaciemni (patrz. p 2). Nie da się traktować wrôzb tarota jako kontroli nad przyszłością, bo tarot zaskakuje nie raz i nie dwa.
czwartek, 07 lipca 2011

Przyznam od razu, że nie zapamiętałam nazwy kanału telewizyjnego i nie jestem w stanie podać nawet pół linka do youtube. Nie zapamiętałam dlatego, bo rzadko włączałam telewizor przed południem, ale zdarzyło mi się raz i wtedy trafiłam na niemiecką audycję podobną do ezotv i kosmica. Oglądałam 10 minut góra, lecz wyrobiłam sobie opinię. Podobało mi się podejście wróżki do dzwoniących klientów: mówiła wprost, że ona i jej karty nie są wyrocznią, są przepowiednią, prognozą, wskazują kierunek; osoba prosząca o radę może z niej skorzystać, ale nie musi. Wróżka zaznaczyła również dobitnie, że nie jest psychologiem, nie rozwiązuje problemów jak psycholog czy psychoterapeuta, a odczytuje to, co pokazują jej karty. Podkreślała, że nie należy się obrażać na nią jeśli ma do przekazania złe lub gorsze wiadomości.

Szacunek. Inna kultura, inna świadomość wróżących i proszących o wróżbę, inne podejście niż w Polsce. I nikt się nie obruszał, nie rwał włosów z głowy.

Życzyłabym sobie, aby u nas w kraju było więcej wróżek uczciwie stawiających sprawy.

wtorek, 22 lutego 2011

Właśnie wróciłam ze spotkania z dwoma wspaniałymi paniami :) Bardzo dobrze kładło się obu paniom karty, wszystko widać było jak na dłoni i co najważniejsze: pierwszy raz nie boli mnie głowa po seansie! Panie na pewno przeczytają więc: dziękuję za miłe spotkanie. I trzymam kciuki za każdą z osobna :)))

Qpucharów - Druid Craft

sobota, 15 stycznia 2011

Przyznaję się, że piszę z pozycji niewtajemniczonej osoby, laika, który dopiero poznaje szerokie zagadnienie NLP. Poznaję dlatego, że filozofia, którą niesie ze sobą neurolingwistyczne programowanie (ustawienia Hellingera też) odbieram jako kolejną próbę uzależnienia ludzi i wyciągnięcie maksymalnych zysków z biznesu. Okej, okej, wiem, ze zaraz podniosą się głosy „mnie pomogło”, „jestem lepszym człowiekiem”. Nie w tym sedno.

Im dłużej czytam o tym jak NLP ma pomóc człowiekowi pogodzić się ze sobą i ze światem, tym więcej znajduję podobieństw do ścieżki tarota. Różnica polega na odmiennych sposobach przekazywania „prawdy objawionej przez „mistrzów” oraz organizacji przedsięwzięcia. Nauczanie wpajane człowiekowi na szkoleniu NLP jest narzucane odgórnie; ktoś kiedyś doszedł to odpowiednich wniosków i konkluzji, a obecnie przekazuje je w formie dogmatów nie zostawiając człowiekowi czasu na dokonanie wyboru (jedyny wybór jakiego dokonał to zapisanie na szkolenie i polecenie przelewu).

Dlaczego w takim razie nie przekonuje mnie NLP, a do tarota mam zaufanie?

Tarot opowiada człowiekowi historię jego życia w wycinkach, rozdziałach, wersach, akapitach. Niczego nie narzuca z góry, niczego nie przesądza i zakładając, że osoba przekazująca z kart informacje robi to w należyty sposób, to istnieje równowaga pomiędzy „moja decyzja” a „wskazówka wg tarota”. W tarocie zawarta jest tradycyjna, stara i od wieków przekazywana wiedza o świecie i naturze ludzkiej. Żyjemy tak a nie inaczej, w określonych warunkach geograficznych, społecznych, ekonomicznych, z bagażem historii i całym kufrem archetypów, stereotypów oraz wierzeń, co daje nam siłę i przytłoczenie zarazem, ale też całą gamę narzędzi do radzenia sobie w życiu.

Najbardziej niepokoi mnie zbieżność NLP i tarota w niektórych sprawach, ponieważ aby dotrzeć do głębi jestestwa, swojej duszy czy początku istnienia potrzebujemy pośrednika lub przewodnika. Jest nim tarot jak i trener NLP. Natomiast jeśli czytam coś takiego, to przed oczami mam osobę z wypranym mózgiem i efekt przeprogramowania budzi we mnie ogromne przerażenie:

Myślę, że ludzie często cierpią z powodu braku świadomości, bo sposób w jaki widzą świat jest zniekształcony, zubożony. Nie reagujemy bezpośrednio na to, co nas otacza, tylko za pośrednictwem pewnych wyobrażeń ( systemy reprezentacji, meta-programy, meta-model). Na przykład, jeśli ktoś robi jakiś gest, nie reagujemy na sam gest, tylko na znaczenie jakie nadamy mu w swoim umyśle. Poczujemy się dobrze lub źle w zależności od znaczenia jakie mu nadamy. Idąc dalej, jeżeli obraz świata, jaki mamy w umyśle – chociaż nieobiektywny – może sprawić, że cierpimy, równie dobrze można funkcjonować sprawnie, osiągać sukcesy, nadając swoim reakcjom świadomie odpowiednie znaczenie. NLP pozwoliło mi uczyć mój umysł wyławiania z rzeczywistości takich idei, informacji, doświadczeń, które formują pozytywny, stymulujący obraz świata, pomagają tworzyć pełne mocy przekonania na temat własnych możliwości. Zasiało błysk w moim oku, podnosząc tym samym jakość mojego życia na wyższy poziom*

Reasumując: osoba słaba psychicznie będzie potrzebowała silnego trenera i opiekuna. A tarot za rękę nie poprowadzi.

Dlatego idąc drogą działania, nie porzucaj wiedzy.

10 kijów

Karta 10 kijów obrazuje NLP.

Być może się mylę i NLP jest objawieniem początku XXIw. dla ludzkości. Z tym, że podobne zdanie mają mądrzejsi ode mnie i bardziej wykształceni: artykuł

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

*nie potrafię podać źródła, ponieważ tekst dostałam od kogoś jako załącznik do maila.

środa, 29 grudnia 2010

Bardzo miło jest i przyjemnie, gdy otrzymuje sie informacje zwrotne od osób, którym stawiam tarota :) Dziś, przed chwilą, wydarzyła się naprawdę wspaniała rzecz :)

Latem lub wczesną jesienią (nie pamiętam dokładnie) stawiałam karty dla znajomej mojej mamy. Znajoma bardzo denerwowała się, ponieważ jeden z jej synów wyjeżdżał do Anglii, gdzie zdobył wysokie stanowisko w pewnej firmie. Synowa na razie miała zostać w Polsce dopóki tam, w Anglii, syn tej pani nie poukłada spraw bytowych. Wróżba wyszła bardzo optymistyczna wtedy: syn zadowolony z pracy i stanowiska, szybko będzie chciał ze swoją żoną się połączyć. Najważniejsza część wróżby dotyczyła ciąży synowej. W kartach pokazała mi się jako Cesarzowa więc bez wątpliwości oznajmiłam, ze ciaża bedzie. Znajoma mamy bardzo sie ucieszyła, bo synowa poroniła dwa razy dotychczas i naprawdę przeżywała załamanie.

I przed momentem dostajemy informację, że synowa jest w 12 tygodniu ciaży, wszystko przebiega prawidłowo, nie ma zagrożenia. :D

Bardzo jestem zadowolona, że tak się poukładało i oczywiście, że właściwie odczytałam przesłanie tarota :)

Cesarzowa - Arcus Arcanum

 

niedziela, 03 października 2010

Naszły mnie refleksje dotyczące poprzednich moich wpisów z powodu... pewnej klientki, która ciągle, wciąż i wciąż zadaje te same pytania. Uświadomiłam sobie, ze koniecznie chcemy pocieszenia. Osoby znajdujące się w trudnych sytuacjach życiowych i niemające do kogo się zwrócić po pomoc albo z kim porozmawiać lub też takie, które nie widzą wyjścia i możliwości wyboru, potrzebują złapać się ręki wróżki.

Życie nie jest sprawiedliwe, nie układa się tak, jak sobie zaplanowaliśmy, jak chcemy, jak powinno. Zawsze coś się spieprzy, zawsze gdzieś będą niedociągnięcia, coś się zawali albo tylko zachwieje. A każdy z nas chciałby odrobiny poczucia bezpieczeństwa.

Niby mówi się, ze każdy dostaje to, na co zasłużył i ze nic nie dzieje się bez przyczyny. To fakt, bo dopiero z perspektywy czasu widzi się swoje błędy (zakładając, ze ktoś potrafi je dostrzec i wyciągać wnioski) i drogi wyjścia, ale nie zmieni się tego, co było. Można zmienić to tu i teraz... Gorzej, gdy jest się ślepym na TU i TERAZ. Czy wybór „nie wybieram” jest właściwy?

Jak na 2 mieczy. To nie jest wahanie z powodu wielu dróg wyboru; to nie jest jak na karcie Kochanków... To jest, gdy człowiek nie widzi rozwiązania widocznego dla obserwatorów; gdy chowa się w sobie, bo na zewnątrz nie jest bezpiecznie; gdy boi się... Czy potrzeba ingerencji osoby trzeciej do obudzenia kobiety na 2 mieczy? Czasami...

Dziś po raz kolejny rozmawiałam z tą samą panią o tym samym i zrobiło mi się jej żal. W okamgnieniu zrozumiałam to, o czym piszę.

2 mieczy-Druid Craft2 mieczy- Gilded

2 mieczy- Angels2 mieczy -Shadowscapes

wtorek, 21 września 2010

Rozkład dotyczy rozmowy kwalifikacyjnej w konkretnej firmie. Tak, jak poprzednio nie narzucam ustawienia kart w rozkładzie.

S1 - sygnifikator starającego się o pracę

S2 - sygnifikator osoby rekrutującej (lub osób)

1. Przebieg rozmowy

a. początek

b. środek

c. koniec

2. Na jakie trudne/zaskakujące pytania trzeba się przygotować?

3. Jakiej postawy od kandydata oczekuje rekrutujący?

4. W jaki sposób rozmawiać o wynagrodzeniu?

5. Wynik tej rozmowy dla kandydata (można przyjąć tak: albo decyzja o zatrudnieniu, albo jak wypadł kandydat na rozmowie) .

6. Rada tarota na rozmowę dla kandydata.

Przy S2 w nawiasie ujęłam liczbę mnogą, bo czasami na rozmowach pojawiają się dwie lub więcej osób. Zawsze można spróbować wyczytać z wylosowanej karty ile tych osób będzie, jakie będzie nastawienie, ewentualnie jakie stanowisko ten ktoś zajmuje itp. Oczywiście zakładam, że rekrutuje firma docelowa, a nie zewnętrzna.

Powodzenia :)

 

niedziela, 19 września 2010

Koło mnie otworzono sklepik z dopalaczami. Wychodzę z budynku, skręcam w prawo i robię 5 kroków - sklep z dopalaczami. A jakbym skręciła lekko w lewo i przeszła 10m, a potem na drugą stronę ulicy, to stanę naprzeciw podstawówki i gimnazjum. Więc... wnioski sami wyciągnijcie.

:/

Karty określiły ten sklep paziem pucharów, asortyment królem pucharów, a jak zapytałam sie wprost o dopalacze to wylosowałam eremitę.

karty na dopalacze

Cynizm, chęć zysku! Obok szkoły! Wstrząsnęło mną dzis gdy zobaczyłam szyld.

A swoją drogą jeśli można kolekcjonować te dopalacze, to czy w sprzedaży mają jakieś albumy albo klasery :P

I wcale nieśmiesznie brzmi już ta piosenka :/

piątek, 27 sierpnia 2010

Czy niewtajemniczeni zastanawiali się jak wygląda tarot od środka? Jak to jest obcować z kartami? I jakie obrazy ma się przed oczami po wylosowaniu kart z talii?

Postaram się przybliżyć laikom ten proces.

Klient przychodzi do tarocisty na seans, nazwijmy to w ten sposób. Widzi oprawę: świeca, talie kart, może zielony obrus a może podkładki w spokojnych kolorach. Ta aura go przyciąga, śmieszy lub niepokoi. Świeca jest potrzebna, aby wypalała energie unoszące się nad kartami, nad stołem, nad tarocistą i klientem. Obrus lub podkładki po to, aby łatwiej zbierało się karty ze stołu i karty mogły leżeć na czymś miękkim w spokojnych kolorach.

Kiedy tarocista zaczyna tasować karty po zadaniu pytania przez klienta, energie zaczynają krążyć. Trzeba wczuć się w pytanie, niektórzy zamykają oczy, potrzebują chwili ciszy i skupienia, aby „przywołać” do siebie energię osoby, rzeczy, miejsca itp z pytania. Świeca ma za zadanie chronić tarocistę przed jakąkolwiek obcą energią: nieważne czy pozytywną czy negatywną.

Czas na losowanie i rozłożenie kart. Nie ma reguły w szybkości odczytania ich przesłania; czasem już po jednej karcie wiadomo czego można się spodziewać w dalszym ciągu, a czasem i po rozłożeniu całego rozkładu są trudności ze zrozumieniem sedna problemu. Zależy to od wielu czynników: klienta (bywają tacy, którzy „blokują” sobą energie, odczyt kart jest trudny, wręcz niemożliwy, niekiedy tarot odmawia odpowiedzi i nie wyciśnie się z niego nic więcej), samego tarocisty (np. złe samopoczucie, rozdrażnienie, przeziębienie itp.), hałasu za oknem... Kiedy ma się przed sobą rozłożony rozkład, to widzi się historię wycinka życia człowieka. Widzi się niewidzialne nitki łączące poszczególne karty, które trzeba przełożyć na język zrozumiały klientom. Łatwość tłumaczenia tarota zależy od doświadczenia i tego czegoś ulotnego i nieuchwytnego: intuicji, wrażliwości.

Opowiadanie co się widzi w kartach... Przyznam się, ze najbardziej lubię takich klientów, którzy chętnie odpowiadają na moje pytania dodatkowe w trakcie wróżby; takich, od których nie czuć nieufności. Te pytania dodatkowe pojawiające się po ujrzeniu rozkładu mają za zadanie potwierdzenie moich przypuszczeń i upewnienia się, że nie krążę po omacku. Klienci, którzy milczą uważając, że wszystko widać w kartach bardzo się mylą.

Wróżby dla klientów telefonicznych to zupełnie inna bajka. Tutaj siłą rzeczy czas jest ograniczony i należy maksymalnie skupić się na pytaniach. Bardzo często zdarza się, że klienci spieszą się z powodu kosztów i zadają pytania z prędkością karabinu maszynowego :) W miarę możliwości staram się udzielać wszystkich odpowiedzi choć, szczerze mówiąc, są one powierzchowne ze względu na brak czasu właśnie. Czasem chciałabym porozmawiać o przyczynach problemów klienta, gdyż tarot naciska właśnie na to, ale klient oczekuje wyniku działań nie pytając o przyczyny i sposób rozwiązania.

Starałam przybliżyć niewtajemniczonym działanie tarocisty podczas wróżby nie mając na celu nikogo dotknąć. Dziś jest tak, że wszystko załatwiamy szybko, po łebkach aby przepchnąć. Jeśli ktoś z Was trafi do mnie na seans do domu lub telefonicznie, niech zatrzyma się na moment i otworzy na to, co chce wam poradzić tarot.

Kapłanka- talia Arcus Arcanum

O autorze