Wpisy z tagiem: porażka

środa, 01 stycznia 2014

Pierwszy wpis w 2014 i z grubej rury o negatywnych emocjach. A to dlatego, że witam Nowy Rok bardzo przeziębiona i zamiast bawić się w Sylwestra, to musiałam zostać w domu i pić mleko z czosnkiem i miodem. Blee. I wzbudziła ta cała sytuacja we mnie złość. I dziś będzie o takich emocjach w tarocie.

5 kijów - nerwowość, rozdrażnienie, pośpiech. Sytuacje, w których człowiek sobie nie radzi i dlatego emocje rosną. Z 5 kijów łączy się szybsze bicie serca, poziom adrenaliny i ciśnienia wzrasta, krew uderza do głowy. Człowiek ma ochotę na sprzeczki, potrafi wykrzyczeć zbierające się w nim od dłuższego czasu żale. Punktem zapalnym stają się błahostki i drobnostki. Jednakowoż stan ten tak, jak szybko i niespodziewanie przychodzi, tak jeszcze szybciej mija. Czasem musimy się wykrzyczeć, rzucić kubkiem o ścianę lub ze złości pójść pobiegać. Znaczące jest to, że świadkami naszych wybuchów są inni ludzie i zazwyczaj zostają oni wciągnięci w spory i kłótnie. 5 kijów to zgrupowanie, ścieranie się charakterów i poglądów. I jak w przysłowiu "gdzie 2 Polaków, tam 3 różne zdania".

7 kijów - to również jest nerwowość, lecz głębsza. Człowiek zostaje doprowadzony "do ostateczności", wyklina na czym świat stoi (właśnie ta karta mówi o klnięciu w najgorszych słowach), jest wściekły, piana toczy mu się z ust, gdyby mógł to wziąłby kij baseballowy i lał kogo popadnie. Kartą 7 kijów można opisać zabójstwo w afekcie oraz gwałt! W ekstremalnym negatywnym znaczeniu emocji człowiek wpada w szał, dokonuje przemocy fizycznej albo na sobie albo na wybranej ofierze. Jest to agresja, szewska pasja, amok, furia, niepohamowany gniew.

9 kijów - karta dwojako rozpatrywana: negatywne emocje budzą się w kimś, kto poddany jest presji i wie, że nie ma możliwości jej uniknąć lub też to on wywiera presję na kimś innym. Oby dwie sytuacje mają podłoże w negatywnych emocjach i chęci narzucenia swojej woli. Najczęściej jest to czepianie się wszystkiego, nakazywanie wykonywania czynności, trzymanie kogoś w szachu (ale nie szantażem!) siłą swojej woli i autorytetu. 9 kijów jest kartą stresu permanentnego przychodzącego z zewnątrz, braku relaksu, wycieńczenia z bycia w ciągłej gotowości i uważności.

czwartek, 26 grudnia 2013

Szukałam w sieci wczoraj czegoś związanego z symbolami tarota i trafiłam na stronę nawróconej katoliczki zajmującej się w przeszłości tarotem. Dowodzi ona, że tarot jest dziełem szatana, opętania i zła wszelkiego opisując swoją drogę tarotową. Nie chcę tutaj polemizować i nawracać sceptyków lub przeciwników. Chcę się zastanowić dlaczego ta osoba ma tak niepochlebne zdanie. Przeczytałam jej zwierzenia kilka razy i przemyślałam dogłębnie tekst. Oczywiście zakładam, że są to rzeczywiście zwierzenia byłej tarocistki, a nie tekst spreparowany na potrzeby udowodnienia tezy tarot=zło=szatan.

Sieć roi się od podobnych opowieści. Dlaczego te osoby miały tak fatalne doświadczenia z kartami tarota? Dlaczego czuły się "opętane"?

Odpowiedź jest prosta jak wszystko, co ma związek z tarotem i psychiką człowieka. Autorka opowieści opisuje swoje zachłyśnięcie się władzą i wiedzą; widzi co niewidzialne i czuje się wybrana. Oznacza to, że jej psychika i emocje są bardzo słabe, ulega łatwo wpływom silniejszych od siebie. Pułapka, w której można się zatracić. Wiedza i władza (w tym wypadku tarotowa) jest jak narkotyk i wciąga. To już nie jest "biała droga", służenie radą i wiedzą człowiekowi w najlepszej wierze a czymś, co opisuje 8 mieczy: zaplątaniem się i zafiksowaniem na samych kartach, własnemu "jasnowidzeniu" i traktowaniu siebie jak guru wszechświata.

Pisałam o tym bardzo dawno temu kierując słowa do początkujących tarocistów:

Tarot otwiera drzwi do poznania sekretów. Najpierw lekko, ledwo widać szparę i światło za nią, a później szerzej. Poznanie nieznanego świata po drugiej stronie jest ekscytujące, co normalne. Należy pamiętać, ze tarot nie jest jednowymiarowy, że nie wszystko zrozumie się natychmiast, że niekiedy owe sekrety niech zostaną sekretami. Zachłyśnięcie się narzędziem, jakie trzyma się w ręku, powoduje samoistnie nakręcające się koło pytań początkującego i chęć otrzymania odpowiedzi na jakiekolwiek pytania.

Słabe psychicznie osoby zachłystują się umiejętnością odczytywania tajemnic; uważają, że tylko one posiadły klucz do ich odkrywania. Zapominają, że życie jest po to, żeby  przeżyć je w maksymalnej niewiedzy o przyszłości mimo, że posiadają możliwości do jej odkrycia. Zasada w tarocie jest niezmienna: jeśli się boisz odpowiedzi, to nie pytaj. A jeśli za dużo i często pytasz, to przestajesz operować narzędziem - ono operuje tobą.

Tarot jest tylko narzędziem w naszych rękach. To 78 sztuk kartoników kart pełnych symboli ery starożytnej i nowożytnej, które wyzwalają w tarociście skomplikowany proces skojarzeń i analogii, aby finalnie prognozować przyszłość. Wszyscy ci, którzy mają czołobitny stosunek do tarota wpadają w pułapkę: nie jest to pułapka zastawiona przez "szatańskiego" tarota; jest to pułapka, którą sami sobie stworzyli, bo uwierzyli we własną boskość. A upadek z takiego wysokiego konia bardzo boli. Ci tarociści, którzy zachowują rozsądek oraz potrafią znaleźć złoty środek między rzeczywistością a przewróżeniem, nigdy nie powiedzą, że tarot opętuje i łamie ich życiorysy. Przeciwnie: pomaga. Jeśli Bóg rodzi się w mózgu (prof. J. Vetulani), to tak samo wiara w tarota w nim się rodzi i pomaga znaleźć odpowiedzi na fundamentalne pytania człowieka.

Podsumowując: silna psychicznie osoba nigdy nie pozwoli do zapanowania nad sobą tarotowi, bo będzie on dla niej pośrednikiem do podróży w czasie. Człowiek rozchwiany psychicznie podda się, pójdzie na postronku tarota i zagubi własną tożsamość. Umiarkowanie (sic!).

wtorek, 09 listopada 2010

Poprzednia część tutaj.

5 mieczy

Przyczyną porażki, którą obrazuje ta karta są sprytne i podjazdowe działania innych osób. Oczywiście, ze równie dobrze może określać podchody pytającego wobec innych, ale rozpatruję porażki jako przychodzące z zewnątrz. Nie zawsze ta karta może mówić o wielkich życiowych klęskach, także o zwykłym podpytywaniu się sąsiadki o przepis na ciasto, którego nie chcemy zdradzić, a sąsiadka bardzo chce mieć i dziś zapyta się o jedno, za dwa dni o drugie aż zdobędzie co sobie założyła. Po 5 mieczy zostaje ogromy niesmak, jakbyśmy zostali oszukani w niewybredny sposób, obdarci z intymności, jakby ktoś znalazł naszą słabą stronę wchodząc w życie od tyłu, małą szczelinką. To także uświadomienie sobie, ze ktoś zawiódł nasze zaufanie, podeptał naszą dobroć i bezinteresowność. Cóż, bardzo trudno obronić się przed konsekwencjami 5 mieczy chyba, ze ktoś będzie czujny non stop.

10 mieczy

To już jest klęska na całej linii: fizycznie i psychicznie jednocześnie lub osobno. Przyczyny będą pokazane w okolicznych kartach zapewne. Z tej karty jest bardzo trudno się wygrzebać; przypomina trochę Śmierć jednak niekoniecznie z 10 mieczy możemy wyciągnąć wnioski i się odrodzić. Myślę, ze aby móc odbić się od jej dna potrzebna byłaby pomoc kogoś postronnego.

Porażki są częścią życia i idealnie byłoby gdyby wyciągało się z nich wnioski na przyszłość. Częściej jest tak, że klienci wolą się wybielać lub nie pamiętać ich przyczyn, a upatrywać złośliwości losu i ludzi albo... tworzyć teorie spiskowe.

Uśmiecham się szeroko do siebie, bo pisząc o każdej z kart tłukła mi się po głowie pieśń pewnego zespołu rozchwytywanego swego czasu: "... wstań, powiedz nie jesteś sam..." ;)

poniedziałek, 08 listopada 2010

W tarocie porażka ma różne oblicza, ponieważ karty automatycznie pokazują jej powód. Słowo porażka również ma kilka synonimów ukazujących jej podstawy i kojarzących się nam jednoznacznie: klęska, strata, upadek, niepowodzenie, krach itd.

 

Sprawiedliwość

jest obosieczną bronią – nie trzeba tego tłumaczyć. Rozpatrując tą kartę w kategorii porażki można powiedzieć, ze człowiek staje się ofiarą bezdusznej machiny urzędniczej, władzy ustawodawczej oraz, co może być istotniejsze na poziomie zwyczajnego życia, własnych świadomych złych wyborów czy uczynków. Nieszczęście, które nas spotyka ze strony Sprawiedliwości jest jak wskazanie palcem: dziś ty idziesz na tapetę, znajdź dobrego adwokata albo przeczytaj kilogramy kodeksów, aby móc się bronić. I czasem bywa tak, ze akurat pasujemy do statystyk i do paragrafów, a że trafiło na nas? Małe piwo ;)

Śmierć

Z tą kartą wiążą się mocne emocje, ogromna subiektywność w odbiorze. Tak już jest i zawsze będzie. Pojawienie się tej karty w rozkładzie mówi, ze już nic nie będzie takie samo jak dotychczas, że wszystkie poprzednie założenia, myśli i zachowania staną na głowie, ze człowiek poczuje się zagubiony i odarty z pancerzyka. Poczuje się bezbronny i nagi. Dlatego budzi ona kontrowersje i strach. Tym bardziej, ze nie wiadomo co jest na drugim brzegu.

Powiedziałabym, ze przyczyną Śmierci jest dopełnienie się cyklu (w pewnym sensie), coś co wyczerpało już swoją formułę.

Wieża

Cóż, to druga nielubiana karta i też jej odczuwanie jest czysto subiektywne, bo nikt nie lubi albo nie chce nagłego zawalenia się struktur i kręgosłupa. Takie wieże przezywamy kilka razy w swoim życiu i ostrożnie bym powiedziała, że wtedy gdy nie dopuścimy do zmian zapoczątkowanych w Śmierci. Tak, bo porażka czy krach odzwierciedlany przez Wieżę zawsze ma jakieś symptomy wcześniej; albo dostrzegalne albo delikatnie sugerujące. Nie wszyscy, co normalne, potrafią dostrzec je jak i im zapobiec.

I porażka w Śmierci i w Wieży zawsze kojarzy mi się z powiedzeniem „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Niestety, człowiek jest tak skonstruowany, że tragedią są te dwie karty, a dopiero z perspektywy czasu może je docenić.

5 monet

To porażka finansowa, ale nie tylko: to kryzys w ogóle. Jak wiadomo kryzysy są przejściowe choć zostawiają po sobie jakiś ślad. Ta karta mimo wszystko ma w sobie nadzieję: w RW żebracy mogą schronić się w kościele, w moim Arcusie parze zabrane zostały 3 dukaty ale trzymają w rękach jeszcze dwa itp. Czyli niby bieda, ale nie do końca. Ta porażka jest do przełknięcia czy do przeżycia choć ma podstawy w wadliwych decyzjach. Po niej nadchodzi 6 monet w postaci pomocy z zewnątrz.

Ciąg dalszy kart następnym razem :)

O autorze