Wpisy z tagiem: 9 mieczy

poniedziałek, 12 września 2016

Widzieć to, czego jeszcze nikt nie widzi. Wiedzieć o czymś, czego jeszcze nikt nie wie. W tarocie są karty, które opisują kilka archetypów wizjonerów.

Wizjoner żyje trochę "teraz" i trochę "potem" jakby w dwóch równoległych światach. Widzi lub wyczuwa to "potem" niezależnie od "teraz".

Oto krótki przegląd kart tarotowych pod tym kątem.

Tańczący z marzeniami - 7 pucharów

Widzi tylko to, co chce zobaczyć. Dość chętnie porzuca swoje marzenia i wizje, gdy widzi, że one same z siebie się nie zrealizują. A wtedy znajduje sobie kolejne i skupia się na nich dopóki znowu się nie spełniają. Po wszelkich używkach nagle rozumie mechanizmy wszechświata oraz rozwiązuje skomplikowane systemowe problemy. Na trzeźwo mijają i nigdy nie wracają.

Zablokowany wizjoner - 8 mieczy

 Archetyp ślepca - jasnowidza. W literaturze i podaniach ludowych pełno wędrownych ślepców, którzy wiedzą i widzą więcej. Współcześnie np. Baba Wanga. Brak zmysłu wzroku jest atutem, bo nie rozprasza ich świat wokół. Jednak są to wizje wybiórcze, czasem bez ciągu logicznego.

Niewierzący wizjoner - 2 mieczy

Początkujący i jeszcze nie do końca świadomy swojego daru. Przytłacza go, to co widział w wizjach, nie wierzy im, nie ogarnia umysłem dlaczego, skąd, jak. Woli zamknąć na to oczy i uszy, usiąść w kącie i nikomu nie mówić; może samo przejdzie. Ten wizjoner musi najpierw zdać sobie sprawę, że może znaleźć podobnych do siebie na swojej drodze i dopiero potem popłynąć swobodnie za wizjami.

Czarnowidz - 9 mieczy

Archetyp: Kassandra.

On wyczuwa i widzi zły koniec w wizjach, męczy się ich obrazami. Opowiada ludziom wokół, a oni mu nie wierzą. Jest zrozpaczony i osamotniony, bo mimo wiedzy nie może nikogo uratować. Społeczność skazuje go na ostracyzm, a on tonie w swojej rozpaczy i nieszczęściu.

Młody wizjoner - 2 kijów

Widzi tysiące możliwości przed sobą i wydatkuje na każdą z nich swoją energię. On często wątpi, czasem nie jest pewien, ale czuje podświadomie, ze nie przypłaci zachwianiem psychicznym przez swoje wizje. Zdaje sobie sprawę, że wizje objawiają mu się na różne sposoby i nieustannie je rozwija. Owszem, czasem rozbija sobie głowę, bo trafia na przeszkody, ale jest nieugięty, poszukuje nowych możliwości rozwijania swojego daru i dlatego wygrywa, bo idzie właściwą drogą.

Zdolny i odkrywczy - Gwiazda

Taki wizjoner przeszedł już wszystkie wcześniejsze etapy; wie, gdzie czyhają pułapki i jak je ominąć. Zna już różnicę między marzeniami nierealnymi a prawdziwymi wizjami. Nie zatraca się w swoim geniuszu mimo, że zdaje sobie z niego sprawę. Przyszłość czuje tak blisko jakby była chwilą obecną. Nie wątpi we wsparcie widzialnych i niewidzialnych energii, bo po prostu wie, ze jest pod ochroną.

Na jakim etapie wizjonerstwa jesteście? 

 

czwartek, 31 grudnia 2015

W mijającym roku traktowałam moje karty czysto użytkowo. Żadnych wzniosłych celów mu nie stawiałam, nie oczekiwałam cudów ani przełomów, cisnęłam go jak cytrynę, chciałam jasnych odpowiedzi (różnie bywało). No słowem: konkret bez pseudoduchowości. Hmmm raz na wozie raz pod wozem. Męczyłam go tak, że odpowiadał mi 4 pucharów (odpuść), 7 mieczy (gadki bez treści), 8 mieczy (zafiksowałaś sie, babo, na jednym i tym samym) lub Qpucharów (ty gópia przewrażliwiona cipo). No ale cierpliwości do mnie nie tracił mimo wszystko. Aż dziw!

I zmienił mój sygnifikator na dobre. Już jakiś czas temu wspominałam, że przestałam być dla tarota Qmieczy, a zaczęłam być Qmonet. Kanty mi się powygładzały. No cóż, życie.

Ale miałam o znaczeniach kart. Co nowego odkryłam i doświadczyłam. Wybaczcie: większość będzie o relacjach z mężczyznami, bo tak jakoś wyszło :)

Król Monet - zawsze traktowałam go jak małego Cesarza tzn. mężczyznę domowego i rodzinnego nieskorego do zdrad. I to był błąd! KM zdradza. I to jak! Na potęgę. Jak każdy z królów. ALE: KM robi to dyskretnie dbając o status quo swojego oficjalnego związku. Tak dyskretnie, że wszyscy daliby sobie obie ręce uciąć, ze niemożliwe, przenigdy, pomyłka. Ha! Podejrzany, oskarżony :) Kochanki KM muszą pamiętać, ze on nigdy, przenigdy nie zrezygnuje z małżeństwa. Choćby mu się w domu paliło i waliło, był w separacji nawet - nie, nie zrezygnuje. On zniesie wszystko złe, ale daleki będzie do podjęcia decyzji o rozwodzie. Mało tego: nawet jeśli jego żona jakimś cudem dowiedziałaby sie o zdradach i postanowiła odejść, to on będzie ciężko zaskoczony jej decyzją; bo właściwie o co chodzi? Nie zarabiam? Nie daję na dom? Nie daję karty kredytowej na zachcianki? Nie jeździmy na wczasy? No zdziwiony niepomiernie ten KM. Jako kochanek KM jest niezawodny. On nie zerwie kontaktu, on sie będzie interesował, będzie się odzywał i pytał o samopoczucie, sprawy bieżące, pomoże jak trzeba. Taki przyjaciel w sumie. To może być trudne dla kobiet, które się zakochały, bo będą interpretować jego zachowanie jako dowody na zaangażowanie emocjonalne i będą brnąć w ślepą uliczkę.

Paź Monet - ma kilka "przyjaciółek" jednocześnie. Nie musi od razu sypiać z każdą z nich, ale rozmiękcza wszystkie na wszelki wypadek. Po prostu jest wielbicielem kobiet (i ich ciał też). Jest uroczym komplemenciarzem, ale nie jak Rycerz Pucharów, bo w końcu to żywioł ziemi: jego słodkie słowa mają podstawy w rzeczywistości, zauważy zawsze zaletę i ją pochwali i jest szarmancki (naprawdę taki jest - nie udaje). Dostraja sie do kobiety tzn przejmuje jej punkt widzenia (nie na zawsze, to taka gra, żeby wkraść się w łaski), przytakuje chętnie, powtarza jej słowa w inny sposób. Można rzec: chcesz zdobyć kobietę, to stosuj zasadę zwierciadła (odwzorowywanie pozycji ciała, gestów itp). Nie usłyszy się od niego krytyki bezpośredniej; pośredniej w sumie też. Kobiety poddatne na Pazia Monet wpadną jak sliwka w kompot i będą płakać gdy uświadomią sobie, ze są jednymi z wielu. Kobiety, które pragną się dowartościować, poprzeglądać w jego oczach i potwierdzić swoją kobiecość, mieć krótki namiętny i naprawdę miły romans bez szarpaniny - dostaną to.

9 mieczy - w relacji to dość ciężka karta. Już nawet nie chodzi o samą jej klasyczną wykładnię, ale o to, że niby mamy otwartą drogę do czegoś a i tak ten strach, obawa i lęk nas paraliżuje. Jakby za dużo było do stracenia więc się nie wychylę. Obiektywnie nie ma nic do stracenia, ale błędny tok myślenia powoduje, że jesteśmy przekonani, że owszem. Tu chodzi o dostrzeżenie swojej pozycji: mam otwartą drogę więc czego właściwie się boję? Idź na całość, potem będziesz się martwić jeśli sie nie uda. Szanse są zawsze 50/50.

10 kijów - w relacji skupianie sie na drobiazgach i szukanie dziury w całym, co prowadzi klasycznego znaczenia karty: poczuciem przeciążenia i obciążenia w związku. Tu nawet nie chodzi o strach, ze jeśli jest dobrze, to na pewno zaraz się posypie. Tu chodzi o nadmierne skupianie sie na partnerze (jego słowach, gestach, zachowaniu, planie dnia itd) i analizowanie wszystkiego, dosłownie wszystkiego. W konsekwencji prowadzi to do skupiania się na negatywach, a nie pozytywach. Jak to się kończy? Zależy od dalszych kart, bo 10 kijów nie rozstrzyga niczego. Jeśli pojawia się jako karta finalna, to mówi o tkwieniu w wyż. opisanej sytuacji i również niczego nie rozstrzyga (przyczyny jej wyczyta się z poprzednich kart).

Na dzisiaj to tyle. W końcu jest ostatni dzień roku!

Życzę wam skutecznego pozamykania spraw z 2015 i otwarcia się na nowe, swieże. To dobry czas, aby odpowiedzieć sobie na pytanie: na co właściwie czekasz? YOL - you're olny livin' {once} :)

O autorze