Wpisy z tagiem: czakry

niedziela, 28 lipca 2013

Ostatnio byłam w Niemczech w mieście Schwäbsch Gmünd. Znaczy przebywałam tam jakiś czas. Z sąsiadami miałam bardzo luźny kontakt do czasu, gdy przypadkowo dowiedziałam się, że sąsiadka ma urodziny w tym samym dniu co ja. Od tego momentu moje i jej relacje zacieśnily się na tyle, że... opowiedziała mi czym się zajmuje. A mianowicie sprawdza czakry, robi masaże dodające energii (i nie tylko), pomaga w odblokowaniu energii itd. Ja ze swojej strony powiedziałam jej o tarocie. No i zaczął się między nami barter: ja jej karty, ona mi posprawdzała każdą część ciała. 

Przypadek? Nie wierzę w przypadki. Po prostu tak miało być, że się spotkałyśmy.

Jak wyglądało sprawdzenie czakr? Usiadłam swobodnie na taborecie. Pani zaczęła od mojej głowy. Na razie ogolnie sprawdzała przepływ energii. Przyłożyła mi dłonie do skroni i nagle zapytała: "Czy boli teraz panią głowa?" Zaskoczyła mnie ogromnie, bo miałam w tym czasie migrenę trwającą trzeci dzień! Opowiadała mi potem o kolorze energii, jaki widzi. I zaręczam wam, że owe kolory odbiegały od ksiażkowej normy. Niektóre części ciała mam totalnie zablokowane (np. gardło czy brzuch), inne funkcjonują w miarę dobrze.

Czym zaskoczyła mnie? Właściwie na każdym kroku zaskakiwała mnie trafnością. Bo tak naprawdę nie wiedziała o moim życiu i o mnie jako charakterze i osobowości NIC! Po kolei:

- moje migreny nie mają podłoża chorobowego (czyt. guza, raka itd). Pani określiła to dosłownie tak: moja głowa (mózg, świadomość) gubi się, bo przybieram maski; pokazuję się różnym ludziom w różny sposób. Coś na zasadzie schizofrenii. Moja głowa nie radzi sobie z tym, nie nadąża i daje mi znać: bądź sobą.

- czakra głowy jest biala, prawie niewidoczna; odpowiada m.in. ojcu, wzorcowi jaki daje ojciec. Stwierdzila, ze ojciec nie uczestniczył w moim wychowaniu (fakt).

- czakrę gardła mam czarną tzn. energia ma kolor czarny; jej słowa: albo nie wypowiadam głośno swojego zdania albo po prostu milczę. Ostatnimi czasy - zgadza się.

- energia brzucha jest czarna - brak radości życia. Dodatkowo powiedziała, że wyczuwa że coś zostało mi tam poruszone. Nie zrozumiałam jej co ma na myśli. Sprecyzowała, ze ingerencja lekarza sprzed kilku miesięcy (świeża). I w tym momencie zaczęłam bardzo płakać. Tak, bo marcowa. Nie mialam na to wpływu. Nie rozwijam tego wątku - zakładam, że czytają to ludzie inteligentni i się domyślą. Ale pocieszyła mnie, że dziecko jeszcze przede mną.

- dotykając bioder od razu otrzymała obraz mnie na łódce na morzu, wiosłuję sama. Zapytała czy jestem przeświadczona o tym, że w życiu nie mogę na nikogo liczyć i sama o wszystko się starać - fakt. Ta część odpowiada za relację z matką - pan od razu wyczuła silną rękę mojej mamy.

- prawa ręka - niesamowity przepływ energii; ręka dająca.

- lewa ręka - brak przepływu energii; ręka biorąca. Poradziła mi brać od ludzi jeśli chcą mi cokolwiek dać, dziękować i nie odwdzięczać się. Mam się nauczyć brać.

- serce - dosłownie przytoczę: serce przebite szpadą. Skojarzyło mi się od razu z 3 mieczy. Co jeszcze niesamowitego zdarzyło się w tym momencie: powtarzałam sobie w myślach (za jej radą) intencję, w jakiej sprawdza mi energię. Myślałam wtedy: zrzucam z siebie ten ciężar, staram się wybaczyć, jest mi za ciężko, chcę się wyzwolić. Gdy ta pani trzymała mi ręcę nad sercem, a ja myślałam o tym, co napisałam, to ona nagle powiedziała: "serce mi mowi, ze mam wrócić do ramion". 10 kijów! Ja myślałam o 10 kijów i obciążeniu problemem, a ta kobieta to wyczuła i dodała mi energii w ramionach, pomogła moim myślom... Dla mnie było to szokiem...

- stopy - od razu diagnoza: zielona trawa, a ja wiszę do góry nogami nad klifem. Nie mam już korzeni, nie wiem gdzie są moje korzenie, nie umiem ich znaleźć. Fakt. Nie wiem, gdzie już jest mój dom. W Polsce nie, u rodziców nie, w moim mieszkaniu nie, w Niemczech też już nie. Gdzieś w końcu muszę zacząć na nowo je zapuszczać. Wybrałam nawet już miasto, pracę i w przyszłym roku zakorzeniam się.

Jest jeszcze jedna rzecz, która wydaje mi się bardzo dziwna. Bardzo chcę w to uwierzyć (w sumie nie mam podstaw nie wierzyć, bo pani za każdym razem trafiała w sedno), ale... Powiedziała mi, że zazwyczaj za ludźmi stoi Anioł Stróż (sprawdzała to też i chciała powiedzieć mi jego imię), a za mną nie stoi żaden Anioł Stróż, lecz... Matka Boska z Dzieciątkiem. I mam się modlić do niej, nie do Anioła Stróża. Ona nie mogła o tym wiedzieć, ale moja mama kilka lat temu powiesila mi w moim polskim mieszkaniu obraz Matki Boskiej Karmiącej!!!! Czy rzeczywiście Matka Boska ma mnie w opiece? Nie wiem. Może kiedyś to poczuję(?)

Podsumowując: doświadczenie niesamowite. Do tarota jestem przyzwyczajona, ale do tego, że obca osoba wyczuwając moją energię wie wszystko... Szkoda, ze w najbliższym czasie nie będę mogła z tą panią się jeszcze raz spotkać...

O autorze