Wpisy z tagiem: zmiana

czwartek, 02 stycznia 2014

Za kilka dni wyjeżdżam. Najbardziej zmartwiona tym faktem jest moja 4-letnia bratanica. Dopytuje się ciągle "a krótko jedziesz? a dlaczego jedziesz? a dlaczego mieszkasz w Niemczech? ja będę tęsknić. i pojadę z dziadkiem do ciebie autostradą!"

Mój Rydwan ze Światem w portrecie pcha mnie na nowe ziemie i nie chcę tego powstrzymywać. Zrozumiałam, ze tam jest moje miejsce, że Niemcy jako kraj bardzo pasują do mojej osobowości i charakteru; że czuję się tam swobodnie. A mała J. jeszcze nie rozumie czemu. Bardzo chciałabym, żeby ona wybrała kiedyś w przyszłości studia w Niemczech. Lub po prostu przeprowadziła się do mnie. Są to nierealne marzenia, gdyż już dziś widzę, że jest osobą osiadłą, a na dodatek w portrecie posiada Wisielca i Cesarza na kluczowych pozycjach czyli "nieruchawe" karty.

Ale miłe jest, że zawsze czeka na mnie. Nie na prezenty, a na mnie.

W naszym partnerskim portrecie świadome dążenia symbolizuje Rydwan, a zadaniem jest Słońce. Stąd wysnuwam wnioski, że może zechce przyjechać na studia zagraniczne. W "moim" landzie jest mnóstwo prestiżowych uczelni. Oby zechciała. Cieniem kładzie się na to Wieża na pozycji rozwoju znajomości... Cóż, za 15 lat się okaże :)

 

 

środa, 01 stycznia 2014

Pierwszy wpis w 2014 i z grubej rury o negatywnych emocjach. A to dlatego, że witam Nowy Rok bardzo przeziębiona i zamiast bawić się w Sylwestra, to musiałam zostać w domu i pić mleko z czosnkiem i miodem. Blee. I wzbudziła ta cała sytuacja we mnie złość. I dziś będzie o takich emocjach w tarocie.

5 kijów - nerwowość, rozdrażnienie, pośpiech. Sytuacje, w których człowiek sobie nie radzi i dlatego emocje rosną. Z 5 kijów łączy się szybsze bicie serca, poziom adrenaliny i ciśnienia wzrasta, krew uderza do głowy. Człowiek ma ochotę na sprzeczki, potrafi wykrzyczeć zbierające się w nim od dłuższego czasu żale. Punktem zapalnym stają się błahostki i drobnostki. Jednakowoż stan ten tak, jak szybko i niespodziewanie przychodzi, tak jeszcze szybciej mija. Czasem musimy się wykrzyczeć, rzucić kubkiem o ścianę lub ze złości pójść pobiegać. Znaczące jest to, że świadkami naszych wybuchów są inni ludzie i zazwyczaj zostają oni wciągnięci w spory i kłótnie. 5 kijów to zgrupowanie, ścieranie się charakterów i poglądów. I jak w przysłowiu "gdzie 2 Polaków, tam 3 różne zdania".

7 kijów - to również jest nerwowość, lecz głębsza. Człowiek zostaje doprowadzony "do ostateczności", wyklina na czym świat stoi (właśnie ta karta mówi o klnięciu w najgorszych słowach), jest wściekły, piana toczy mu się z ust, gdyby mógł to wziąłby kij baseballowy i lał kogo popadnie. Kartą 7 kijów można opisać zabójstwo w afekcie oraz gwałt! W ekstremalnym negatywnym znaczeniu emocji człowiek wpada w szał, dokonuje przemocy fizycznej albo na sobie albo na wybranej ofierze. Jest to agresja, szewska pasja, amok, furia, niepohamowany gniew.

9 kijów - karta dwojako rozpatrywana: negatywne emocje budzą się w kimś, kto poddany jest presji i wie, że nie ma możliwości jej uniknąć lub też to on wywiera presję na kimś innym. Oby dwie sytuacje mają podłoże w negatywnych emocjach i chęci narzucenia swojej woli. Najczęściej jest to czepianie się wszystkiego, nakazywanie wykonywania czynności, trzymanie kogoś w szachu (ale nie szantażem!) siłą swojej woli i autorytetu. 9 kijów jest kartą stresu permanentnego przychodzącego z zewnątrz, braku relaksu, wycieńczenia z bycia w ciągłej gotowości i uważności.

niedziela, 29 grudnia 2013

4 pucharów - niechęć i przesyt; cichy bojkot jak strajk włoski. Stan, który opanowała nuda, przejedzenie i przepicie i żaden bodziec z zewnątrz nie motywuje a wręcz zniechęca. W związkach mały krok dzieli dwoje od rozstania, a w pracy utknięcie w martwym punkcie bez wyjścia.

- kac

- impotencja

- krążenie w kółko, powtarzanie się

- nudny dzień przed telewizorem z paczką chipsów

 6 pucharów - o tej karcie pisałam tutaj i tutaj

Rycerz Pucharów - ten rycerz nie inicjuje zmian, on je jedynie odbiera od otoczenia; reaguje na akcje; mimo, że ma bogatą wyobraźnię i chciałby więcej, lepiej, szykowniej, delikatniej, to ma słabą siłę przebicia. Woli trwać oczekując na coś, co przyjdzie z zewnątrz i się temu poddać niż aktywnie samemu zadziałać. W związkach adoruje (co jest przejawem niewielkiej inicjatywy), lecz tylko do momentu, gdy zauważy, że wybrany partner przejmuje pałeczkę. Jego obietnice są bez pokrycia, jest niesłowny. Pracownikiem dobrym nie jest - zaniedbuje obowiązki, ślizga się, zrzuca obowiązki na innych.

- turysta

- prawdziwy Fircyk w zalotach

- parasol

- mżawka/kapuśniaczek

- schyłek lata; babie lato; ciepły dzień po deszczu na przełomie września i października

- zdrada

- osoba żyjąca na koszt innych

 Rycerz Monet - on działa nie działając, bo jego siłą jest stałość i brak zmian. Może być niezawodnym przyjacielem, ale i okropnym leniem. Zazwyczaj to człowiek przy tuszy lub kobieta w zaawansowanej ciąży. W związkach jest leniwy, nudny, nie zaskoczy niczym, "ociężały umysłowo" czyli wszystko trzeba mu wskazać palcem i popchnąć, bo sam się nie domyśli. W pracy skrupulatny, słowny, cierpliwy i uczciwy.

- posiadacz nieruchomości (choćby 20m2 ogródka)

- zestaw opon samochodowych

- pomnik

- pracownik średniego szczebla

 7 monet - coś w rodzaju ciszy przed burzą; wiadomo, że coś wisi w powietrzu, ale czas i miejsce nie dojrzały jeszcze do zmian; czekanie na swoje 5 minut, planowanie, działanie nierzucające się w oczy. W związkach obserwacja partnera i punktowanie go z myślą o tym, jaką ostateczną decyzję podjąć: zostać czy odejść. W pracy również oczekiwanie na cokolwiek, na swój czas.

- wypowiedzenie umowy o pracę, umowy wynajmu mieszkania

- lokata

- wyprowadzka w planach na pewno do zrealizowania

- osoba trzecia jako obserwator

Wpis powiązany z tym wpisem.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wszystkim, którzy zaglądają na mojego bloga, życzę na Święta pojednania ze sobą i bliskimi, wyszeptania swoich życzeń do Gwiazdki na niebie i ich spełnienia. Wszystkiego najlepszego!

Boże Narodzenie

Tagi: zmiana zmiany
13:47, krolowa.mieczy , Królowa Mieczy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 listopada 2013

Od kilku miesięcy chodzi mi po głowie to pytanie. Jaki jest w tym sens? Po co jest mi potrzebne? Dlaczego chcę znać przyszłość?

Przestałam sobie stawiać karty. Na banalne sprawy, owszem, może jeszcze. Na poważniejsze - zaprzestałam. Nie chcę wiedzieć. Wiedza o przyszłości nie jest mi do niczego potrzebna.

Tarotem zajmuję się parę lat, w tym czasie wykonałam dla siebie mnóstwo rozkładów na najprzeróżniejsze sprawy. Czy mnie to uszczęśliwiło? Czy poczułam się spokojniejsza? W niektórych wypadkach - tak; w reszcie - absolutnie nie.

Dochodzę do wniosku, że jestem pewna swoich posunięć; że w 80% wiem dokąd mnie zaprowadzą i nie potrzebuję sprawdzić "na wszelki wypadek" tego w kartach. Nie wiem skąd wiem. Po prostu wiem.

Myślę, że przychodzi taki czas u tarocisty, że sprawdzanie własnej przyszłości przestaje go interesować. Nie twierdzę, że u wszystkich jest podobnie, lecz wierzę, że u każdego z nas prędzej czy później pojawia się to pytanie: po co sobie wróżyć?

Tarot jest nadal dla mnie wielką niewiadomą. Im dalej w las, tym więcej drzew. Nic nie jest oczywiste, a zwłaszcza jego esencja. Dlatego dawno temu napisałam: jeśli boisz się odpowiedzi, to nie pytaj. I dodam dziś: jesteś pewien siebie i swoich wyborów - nie pytaj.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Jest to rozkład z numeru 3 Tarocisty za rok 2010. Znalazłam swój stary zeszyt z rozkładami i postanowiłam sobie wczoraj rozłożyć. A że obecnie znajduję się "między niebem a ziemią", to dobry pomysł dowiedzieć się czegoś więcej (lub jeszcze bardziej zamieszać sobie w głowie :P)

Użylam tym razem talii 78 drzwi.

1. Sytuacja, główny problem: Kapłanka

2. Wschód, co zaczyna być ważne, co się uda: Śmierć

3. Południe, co jest teraz ważne, na co mam szansę: 6 monet

4. Zachód, co odchodzi w przeszłość: Głupiec

5. Północ, czego nie wiem, co może mnie zaskoczyć: Rydwan

6. Ja w drodze, gdzie podążam, co robię, czy jestem w zgodzie ze światem: 5 monet

 

Otóż Kapłankę interpretowałabym dwojako: mnie jako zajmującą się kartami, ostatnio za bardzo je męczę szukając czegoś, czego... Sama nie wiem po co szukam i jaki to ma sens jeśli po prostu WIEM. Rzeczywistości nie zmieni się rozkładami ani chciejstwami. Tak, po prostu WIEM podskórnie, podświadomie, intuicyjnie. Może za duzo WIEM. Druga interpretacja to zawód jaki wykonuję. Kapłanka ogranicza mnie w jakiś sposób, nie pozwala na swobodę. Ale już niedługo :)

Jak pisałam wcześniej - przechodzę przez kartę Śmierć i bardzo się cieszę, ze uda się ją zrealizować. Śmierć idealnie wiąże się z moim 9 rokiem osobistym: do października zamykam i zakańczam rzeczy, które wyczerpały swoją formę, które są mi niepotrzebne i ciążą jak kula u nogi. Ten Głupiec wlaśnie ściągał mnie w dół i jednak pokazał się na pozycji przeszłości. Uodparniam się na niego, puszczam wolno; niech sobie idzie swoją drogą Głupca, a ja wolę podążać moim Rydwanem :) Mój plan ściśle wiąże się z kartą Rydwan: nowy początek zagranicą; miasto zostało już wybrane, 3-letnia szkoła (chcę zdobyć niemiecki papier potwierdzajacy prawo do wykonywania zawodu), praca. W tym roku nie zrealizuję niczego, czekam na 1 rok osobisty, najprawdopodobniej lato lub jesień przyszlego roku. Rydwan kojarzy się też z samochodem. Może wreszcie uda mi się zdobyć prawo jazdy? Ale na pewno nie w Niemczech (kosztuje 2tys euro), a w Polsce. Warte rozważenia. Mężczyznę, którego reprezentuje Rydwan, nie chcę mieć ani poznać. Obok Maga to najgorsze rozwiazanie dla kobiety mieć takiego partnera, bo nie usiedzi na miejscu, wiecznie szuka okazji i szczęścia, ma zbyt duży potencjał seksualny i nie chodzi o zbyt dużo seksu w partnerstwie, a szukanie go poza. I to aktywne szukanie. Więc jeśli tarot mówi mi, ze życie zaskoczy mnie meżczyzną w typie Rydwanu, to powiem zdecydowanie NIE.

5 monet pcha mnie w swiat. Jak wiadomo jest to karta biedy i niedostatku. W moim wypadku oznacza to szukanie zarobkowania poza miejscem zamieszkania, w świecie. Emigracja zarobkowa. 

6 monet nie rozumiem do końca. Być moze wiąże się ona z "zaleceniem", aby nauczyć się przyjmować od ludzi pomoc, a ograniczyć własne dawanie. Być może spotkam na swojej drodze takich ludzi, którzy bezinteresownie zaoferują ją? 

Jeszcze jedno słowo komentarza: Głupiec sam nie wie, lecz zrobił mi przysługę. Dzięki niemu przełamałam opory przed emigracją. Poznałam codzienne życie TAM. I wiem jak wszystko działa, wiem gdzie i jak uderzyć, żeby załatwić swoje sprawy (urząd, banki, firmy) tym bardziej, że problemów językowych nie mam. Dziękuję ci, Głupcze, choć nie masz o tym pojęcia, bo za bardzo byłeś zajęty sobą :)

I do Nielaika: Twój ostatni komentarz pod wpisem o 2 mieczy mówił o piosence Kasi Kowalskiej. Idealnie wpisuje się w ten rozkład, nie sądzisz? :)

czwartek, 22 grudnia 2011

Gdy byłam jeszcze w Niemczech, tak pod koniec trzeciego miesiąca pobytu, dostawałam już szału z tęsknoty. Bardzo chciałam wyjechać, być w Polsce z rodziną i robić wreszcie to, na co mam ochotę. Przypomniałam sobie wtedy piosenkę Emigrantów "Na falochronie" i śpiewałam ją sobie pod nosem albo w myślach. Było mi lżej. A zbiegiem okoliczności w tych dniach rozmawiałam z pewnym Niemcem, który widział, ze przebieram już nogami DO DOMU, o jego służbie w Bundeswehrze. Mówi, ze gdy zbliżał się koniec służby zasadniczej, to każdy z chłopaków zaopatrzył się w metr krawiecki i każdego wieczora odcinał jeden centymetr. Na drugi dzień przyniósł mi ów metrówkę i... odcinałam także :D

A oto piosenka "Na falochronie":

6 kijów

środa, 21 grudnia 2011

Cudownie! Pada i pada i pada. Świeżusieńki, puszysty i czyściutki :) Święta idą :)

śnieg

piątek, 28 stycznia 2011
środa, 26 stycznia 2011

Dopiero przed chwilą się zorientowałam, ze jestem na głownej stronie gazeta.pl

Bardzo dziękuję portalowi za docenienie mojego bloga :)

 

 

główna

 
1 , 2 , 3
O autorze