Wpisy z tagiem: śmierć

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Opis karty Śmierć w kontekście portretu tarotowego wg pani Chrzanowskiej na pozycjach od 1 do 8.

Numery przy opisach oznaczają pozycję w tarotowym portrecie. UWAGA! Pozycję nr 4 w portrecie najlepiej czytać wraz z nr 1, bo wtedy idealnie widać powody np niemożności rozwinięcia skrzydeł w młodym wieku i poza tym interpretacja karty na pozycji nr 4 może się zmieniać (ulega modyfikacji) w zależności od karty na pozycji nr 1.

ŚMIERĆ

1. Dzieci i młodzież w tym etapie przechodzić mogą kilkakrotnie zmianę charakteru i osobowości, dość szybko "dojrzewają psychicznie", więcej powie poz. 4 dlaczego, wygląd: młodszy niż mówi metryka, także chorowitość, umiejętność identyfikowania się z grupą / innymi ludźmi (w sensie przystosowania się, ale też wchodzenia w role), dobra pamięć do szczegółów, przy niekorzystnej karcie na poz. 4 często zatracenie własnej osobowości. Moje prywatne spostrzeżenie: wydaje mi się, ze osoby urodzone 13go dnia miesiąca przy sprzyjajacych kartach na poz. misji i karmy mogą doświadczać czegoś na zasadzie reinkarnacji lub deja vu. Słyszałam o tym od kilku osób, ale to za mało, żebym mogła stwierdzić na 100%.

2. nie ma

3. Czasem dosłownie a więc przedwczesna śmierć, częściej totalna zmiana życia i chęć zaczynania od zera

4. strach przed śmiercią i samotnością, brak elastyczności w działaniu i charakterze, uczucie wszechogarniajacej pustki

5. świadomość własnej siły charakteru, umiejętność zaczynania od początku, łatwe odcinanie się od niekomfortowych osób i sytuacji, "od zera do milionera", brak strachu przed śmiercią i starością (częste kontakty np ze starymi osobami w hospicjum), mam wrażenie, ze osoby mające na tej pozycji Śmierć wybierają zawody blisko śmierci tzn lekarz ale też grabarz. Osoba mająca tu Śmierć jest niezniszczalna psychicznie pomimo niekorzystnej karty na poz. 4 - Śmierć daje jej niesamowitą moc.

6. pozytywne znaczenie karty Śmierć

7. opieka nad chorymi i bezbronnymi, stykanie sie zawodowo lub sporadycznie ze śmiercią, elastyczność, siła charakteru poprzez odradzanie się i podnoszenie z najgorszych traum (bez pomocy z zewnątrz); w normalnym życiu rzadko się spotyka np. zabójców, ale niektórzy mają właśnie misję w Śmierci

8. korzystać z mocy psychicznej, nauczyć się podnoszenia po porażkach, iść nie biorąc zakładników, być silnym i twardym



poniedziałek, 29 lipca 2013

Jest to rozkład z numeru 3 Tarocisty za rok 2010. Znalazłam swój stary zeszyt z rozkładami i postanowiłam sobie wczoraj rozłożyć. A że obecnie znajduję się "między niebem a ziemią", to dobry pomysł dowiedzieć się czegoś więcej (lub jeszcze bardziej zamieszać sobie w głowie :P)

Użylam tym razem talii 78 drzwi.

1. Sytuacja, główny problem: Kapłanka

2. Wschód, co zaczyna być ważne, co się uda: Śmierć

3. Południe, co jest teraz ważne, na co mam szansę: 6 monet

4. Zachód, co odchodzi w przeszłość: Głupiec

5. Północ, czego nie wiem, co może mnie zaskoczyć: Rydwan

6. Ja w drodze, gdzie podążam, co robię, czy jestem w zgodzie ze światem: 5 monet

 

Otóż Kapłankę interpretowałabym dwojako: mnie jako zajmującą się kartami, ostatnio za bardzo je męczę szukając czegoś, czego... Sama nie wiem po co szukam i jaki to ma sens jeśli po prostu WIEM. Rzeczywistości nie zmieni się rozkładami ani chciejstwami. Tak, po prostu WIEM podskórnie, podświadomie, intuicyjnie. Może za duzo WIEM. Druga interpretacja to zawód jaki wykonuję. Kapłanka ogranicza mnie w jakiś sposób, nie pozwala na swobodę. Ale już niedługo :)

Jak pisałam wcześniej - przechodzę przez kartę Śmierć i bardzo się cieszę, ze uda się ją zrealizować. Śmierć idealnie wiąże się z moim 9 rokiem osobistym: do października zamykam i zakańczam rzeczy, które wyczerpały swoją formę, które są mi niepotrzebne i ciążą jak kula u nogi. Ten Głupiec wlaśnie ściągał mnie w dół i jednak pokazał się na pozycji przeszłości. Uodparniam się na niego, puszczam wolno; niech sobie idzie swoją drogą Głupca, a ja wolę podążać moim Rydwanem :) Mój plan ściśle wiąże się z kartą Rydwan: nowy początek zagranicą; miasto zostało już wybrane, 3-letnia szkoła (chcę zdobyć niemiecki papier potwierdzajacy prawo do wykonywania zawodu), praca. W tym roku nie zrealizuję niczego, czekam na 1 rok osobisty, najprawdopodobniej lato lub jesień przyszlego roku. Rydwan kojarzy się też z samochodem. Może wreszcie uda mi się zdobyć prawo jazdy? Ale na pewno nie w Niemczech (kosztuje 2tys euro), a w Polsce. Warte rozważenia. Mężczyznę, którego reprezentuje Rydwan, nie chcę mieć ani poznać. Obok Maga to najgorsze rozwiazanie dla kobiety mieć takiego partnera, bo nie usiedzi na miejscu, wiecznie szuka okazji i szczęścia, ma zbyt duży potencjał seksualny i nie chodzi o zbyt dużo seksu w partnerstwie, a szukanie go poza. I to aktywne szukanie. Więc jeśli tarot mówi mi, ze życie zaskoczy mnie meżczyzną w typie Rydwanu, to powiem zdecydowanie NIE.

5 monet pcha mnie w swiat. Jak wiadomo jest to karta biedy i niedostatku. W moim wypadku oznacza to szukanie zarobkowania poza miejscem zamieszkania, w świecie. Emigracja zarobkowa. 

6 monet nie rozumiem do końca. Być moze wiąże się ona z "zaleceniem", aby nauczyć się przyjmować od ludzi pomoc, a ograniczyć własne dawanie. Być może spotkam na swojej drodze takich ludzi, którzy bezinteresownie zaoferują ją? 

Jeszcze jedno słowo komentarza: Głupiec sam nie wie, lecz zrobił mi przysługę. Dzięki niemu przełamałam opory przed emigracją. Poznałam codzienne życie TAM. I wiem jak wszystko działa, wiem gdzie i jak uderzyć, żeby załatwić swoje sprawy (urząd, banki, firmy) tym bardziej, że problemów językowych nie mam. Dziękuję ci, Głupcze, choć nie masz o tym pojęcia, bo za bardzo byłeś zajęty sobą :)

I do Nielaika: Twój ostatni komentarz pod wpisem o 2 mieczy mówił o piosence Kasi Kowalskiej. Idealnie wpisuje się w ten rozkład, nie sądzisz? :)

środa, 24 lipca 2013

Jak to bywa w roku 9 kończy się coś, żeby coś nowego mogło się zacząć. 

Moja własna decyzja w karcie Śmierć nie byla łatwa, bo poprzedzona Wieżą. I dlatego, że nie mogłam już znieść u kogoś Diabła.

Śmierć boli...

 

Urke

Millionen Lichter

Tagi: śmierć
19:52, krolowa.mieczy , Królowa Mieczy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 listopada 2010

W tarocie porażka ma różne oblicza, ponieważ karty automatycznie pokazują jej powód. Słowo porażka również ma kilka synonimów ukazujących jej podstawy i kojarzących się nam jednoznacznie: klęska, strata, upadek, niepowodzenie, krach itd.

 

Sprawiedliwość

jest obosieczną bronią – nie trzeba tego tłumaczyć. Rozpatrując tą kartę w kategorii porażki można powiedzieć, ze człowiek staje się ofiarą bezdusznej machiny urzędniczej, władzy ustawodawczej oraz, co może być istotniejsze na poziomie zwyczajnego życia, własnych świadomych złych wyborów czy uczynków. Nieszczęście, które nas spotyka ze strony Sprawiedliwości jest jak wskazanie palcem: dziś ty idziesz na tapetę, znajdź dobrego adwokata albo przeczytaj kilogramy kodeksów, aby móc się bronić. I czasem bywa tak, ze akurat pasujemy do statystyk i do paragrafów, a że trafiło na nas? Małe piwo ;)

Śmierć

Z tą kartą wiążą się mocne emocje, ogromna subiektywność w odbiorze. Tak już jest i zawsze będzie. Pojawienie się tej karty w rozkładzie mówi, ze już nic nie będzie takie samo jak dotychczas, że wszystkie poprzednie założenia, myśli i zachowania staną na głowie, ze człowiek poczuje się zagubiony i odarty z pancerzyka. Poczuje się bezbronny i nagi. Dlatego budzi ona kontrowersje i strach. Tym bardziej, ze nie wiadomo co jest na drugim brzegu.

Powiedziałabym, ze przyczyną Śmierci jest dopełnienie się cyklu (w pewnym sensie), coś co wyczerpało już swoją formułę.

Wieża

Cóż, to druga nielubiana karta i też jej odczuwanie jest czysto subiektywne, bo nikt nie lubi albo nie chce nagłego zawalenia się struktur i kręgosłupa. Takie wieże przezywamy kilka razy w swoim życiu i ostrożnie bym powiedziała, że wtedy gdy nie dopuścimy do zmian zapoczątkowanych w Śmierci. Tak, bo porażka czy krach odzwierciedlany przez Wieżę zawsze ma jakieś symptomy wcześniej; albo dostrzegalne albo delikatnie sugerujące. Nie wszyscy, co normalne, potrafią dostrzec je jak i im zapobiec.

I porażka w Śmierci i w Wieży zawsze kojarzy mi się z powiedzeniem „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Niestety, człowiek jest tak skonstruowany, że tragedią są te dwie karty, a dopiero z perspektywy czasu może je docenić.

5 monet

To porażka finansowa, ale nie tylko: to kryzys w ogóle. Jak wiadomo kryzysy są przejściowe choć zostawiają po sobie jakiś ślad. Ta karta mimo wszystko ma w sobie nadzieję: w RW żebracy mogą schronić się w kościele, w moim Arcusie parze zabrane zostały 3 dukaty ale trzymają w rękach jeszcze dwa itp. Czyli niby bieda, ale nie do końca. Ta porażka jest do przełknięcia czy do przeżycia choć ma podstawy w wadliwych decyzjach. Po niej nadchodzi 6 monet w postaci pomocy z zewnątrz.

Ciąg dalszy kart następnym razem :)

czwartek, 30 września 2010

Dostałam wiadomość przed chwilą o śmierci ciotki. Była bardzo długo chora, przwlekle, leżała od kilku lat i nie mogła chodzić. Nowotwór.

Bardzo bliska rodzna: mojego taty bratowa... Jeszcze nie miała 60tki. Jest mi przykro, że to się stało, ale z drugiej strony wiem, jakoś czuję intuicyjnie, że tak jest lepiej. Zresztą cokolwiek napiszę, to będzie zbyt małe i niepoważne w obliczu śmierci. I dzięki tarotowi spokojniej do niej podchodzę, rozważniej, z szacunkiem i z mniejszym strachem niż kiedyś.

Ostatni raz widziałam sie z nią... wtedy. Rok temu...

Komu potrzebny był...

U studni i Majster Bieda

 

Tagi: śmierć
14:04, krolowa.mieczy , Królowa Mieczy
Link Komentarze (4) »
niedziela, 29 sierpnia 2010

Jedyną stałą rzeczą w życiu są zmiany.

Nie mam pojęcia kto jest autorem tego zdania. Tak po prawdzie to bez znaczenia bo i tak podzielam ten pogląd.

Zmiany są neutralne i nieuniknione. Tarot również jest neutralny. Nasze własne spojrzenie na świat i życie powoduje, że wartościujemy zdarzenia na dobre i złe; korzystne i negatywne; budujące i niszczące.

Nie oszukujmy się: tarot mówi o zmianach nie tylko za pomocą jednej wyciągniętej karty, ale również sekwencjami czy ciągami kart. Natomiast w talii są karty, które w znaczeniu mają zapisane zmiany. Właściwie chcąc być uczciwą i traktować temat kompleksowo, to pokusiłabym się o tezę, że każda z 78 kart mówi o zmianie (malutkiego, średniego i sporego kalibru).

Nie będę się zagłębiać w każdą z kart, bo zrobię sama sobie niepotrzebny wykład i wpadnę na nieoznakowane leśne dukty ;) Zastanowię się nad kilkoma kartami.

Głupiec

rozpoczyna cykl; tłumaczę sobie na własny użytek Głupca jako pierwszy rok z 9-letniego osobistego cyklu numerologicznego, ponieważ w 9 roku osobistym posprzątaliśmy, wynieśliśmy śmieci i jesteśmy gotowi na NOWE. Głupiec symbolizuje m.in. kroczenie nieznaną do tej pory ścieżką, jak nowicjusz, laik; stosuję powiedzenie zapożyczone z hazardu: szczęście początkującego tzn laik grający pierwszy raz w życiu w ruletkę lub Black Jacka lub obstawiający wyścigi – wygra, postawi „na czuja”, bo o zabawę mu chodzi a nie wygraną. Więc Głupiec to naturalne, półświadome poruszanie się w nowym środowisku bez strachu o jutro.

Eremita

ta karta sugeruje odpocząć od codzienności; oddzielić siebie od świata po to, aby odnaleźć w sobie swoją prawdę, posłuchać swojego serca (patrz „Alchemik” Coelho), zrewidować priorytety i system wartości. Oczywiście że obecnie rzadko kto decyduje się na pustelnictwo na całe życie – nie chodzi o to, a o spojrzenie wgłąb siebie bo być może dzieje się coś z duszą, sercem, umysłem czego dłużej nie należy lekceważyć a zaopiekować się samym sobą.

Koło

Chyba nie muszę na dłużej zatrzymywać się przy tej karcie? Koło to jedna wielka zmiana w życiu, która zmiecie dotychczasowy porządek; na tą zmianę nikt nie ma wpływu, bo to przeznaczenie, los, coś co miało się wydarzyć. I już.

Śmierć

o tej karcie pisałam tutaj.

Wieża

z wieżą czasem jest kłopot, bo nie zawsze da się j jednoznacznie interpretować. Nie ulega wątpliwości, że zmiany będą mieć podłoże w fundamentach, założeniach, statutach, konstytucjach czyli w sprawach pryncypialnych, z którymi nikt nie dyskutuje. Tutaj najlepiej widać neutralność tarota: drżenie w posadach i krach dla niektórych będzie błogosławieństwem, dla innych katastrofą. W kwietniu tego roku rozkładając karty dla Polski wylosowałam Wieżę – powodzie, burze, tornada. Taka jest właśnie Wieża. Ludzie pod jej wpływem czują się zdruzgotani, są świadomi że wyrwano im korzenie (np. wyjazd zagranicę i brak rodziny, korzeni obok powoduje tęsknotę za krajem i pytania „kim jestem? Skąd pochodzę?”)

Sąd Ostateczny – Odrodzenie – Przebudzenie

to jest również zmiana, która delikatnie ewoluuje w człowieku; na co dzień nie ma symptomów , dopiero gdy spojrzy się z perspektywy widać jaką długą drogę przebył ktoś w myśleniu, bytowaniu itp. To też szczere bicie się w pierś i odmawianie modlitwy „moja wina, moja bardzo wielka wina”, aby móc wejść na nowy, wyższy poziom duchowy czy relacji. Niektórzy twierdzą że to przejście na emeryturę...

Średnio lubię zmiany... Hmm... gdyby były tylko na lepsze, to bym je kochała. A tak... wiadomo :/

Nie chciałam się skupiać tylko na Arkanach Wielkich, a wziąć na tapetę kilka kart z Arkan Małych. Następnym razem.

piątek, 27 sierpnia 2010

Miewam sny.

Marzenia senne nic nie znaczące, będące odpowiedzią na zdarzenia na jawie; też takie, które wyrażają moje ukryte pragnienia i świadomie spycham je do najgłębszych szuflad; również takie, które alegorycznie opowiadają o moim wnętrzu – nad nimi zastanawiam się najdłużej, odtwarzam sceny i próbuję zrozumieć przekaz.

Są też takie, które zapowiadają zdarzenia w moim życiu: te są zupełnie osobną kategorią snów. Nie mogę przywołać ich wolą, zjawiają się gdy moje życie dochodzi do zakrętu lub skrzyżowania. Ostrzegają fabułą filmową...

Niektóre sny powodują niepokój we mnie i czuję potrzebę postawienia tarota, aby zrozumieć przyczyny i przekaz snu.

Tak było w październiku ub.r. gdy śniłam o Śmierci. Personifikacji Śmierci, a nie jako procesie umierania.

Śmierć- mężczyzna wyglądał dokładnie jak na mojej karcie z talii 78 drzwi. Wysoki, dość szczupły. Blada twarz, nieruchoma, stoicki spokój. Cisza. Stał w windzie albo w pomieszczeniu za oszklonymi drzwiami. Wokół niego skupiali ludzie, niżsi. Chciał wejść do pomieszczenia gdzie stałam.

Porozumiewaliśmy się telepatycznie. Zakazałam mu wejść. Być może wyciągnęłam dłoń zakazując wejść (jak policjant na skrzyżowaniu daje
znak "stop"). Posłuchał. Nie bałam się. Byłam spokojna, pewna siebie.
Potem się nagle skończyło.

Szukałam w zeszytach rozkładu, który robiłam chcąc się dowiedzieć co oznaczał sen. Nie mogę go znaleźć. Na stronie Szkółki Tarota również nikt nie podjął się postawienia kart.

Z perspektywy czasu wiem, że sen mówił o moim niedopuszczeniu do świadomości symptomów zmian, jakie docierały do mnie z zewnątrz. Proces Śmierci na dobre rozpoczął się późną zimą 2010r i bolał okrutnie; wiłam się w mękach, miałam pretensje do świata, do podstępnych ludzi i niesprawiedliwości dziejowo-życiowej.

Potem nastał spokój. Cisza. Śmierć była wybawieniem i oczyszczeniem. Grubą kreską. Ta Śmierć pomogła mi zrewidować priorytety i oczyściła otoczenie z niepotrzebnych osób zabierających mi czas i energię.

Nigdy bym nie zrozumiała przesłania snu gdyby nie kontakt z tarotem. Tarotowa Śmierć mówi o nagłym zerwaniu z przeszłością, końcem wszystkiego, co obecnie dzieje się w życiu; ale tez o odrodzeniu się jak Feniks, z nową energią, pomysłami i siłą.

Śmierć jest dobra, jest częścią Życia i pomimo bólu przeszywającego jestestwo przydarza się nam wiele razy na tym świecie. Jeśli tylko pogodzimy się z istnieniem tarotowej Śmierci, zdobędziemy się na odwagę zgłębienia jej znaczenia, to stanie się mniej przerażająca.

Shadowscapes Tarot-Śmierć

Druid Craft - Śmierć

Arcus Arcanum- Śmierć

 

O autorze