Wpisy z tagiem: śmierć
poniedziałek, 08 listopada 2010
W tarocie porażka ma różne oblicza, ponieważ karty automatycznie pokazują jej powód. Słowo porażka również ma kilka synonimów ukazujących jej podstawy i kojarzących się nam jednoznacznie: klęska, strata, upadek, niepowodzenie, krach itd.
Sprawiedliwość jest obosieczną bronią – nie trzeba tego tłumaczyć. Rozpatrując tą kartę w kategorii porażki można powiedzieć, ze człowiek staje się ofiarą bezdusznej machiny urzędniczej, władzy ustawodawczej oraz, co może być istotniejsze na poziomie zwyczajnego życia, własnych świadomych złych wyborów czy uczynków. Nieszczęście, które nas spotyka ze strony Sprawiedliwości jest jak wskazanie palcem: dziś ty idziesz na tapetę, znajdź dobrego adwokata albo przeczytaj kilogramy kodeksów, aby móc się bronić. I czasem bywa tak, ze akurat pasujemy do statystyk i do paragrafów, a że trafiło na nas? Małe piwo ;) Śmierć Z tą kartą wiążą się mocne emocje, ogromna subiektywność w odbiorze. Tak już jest i zawsze będzie. Pojawienie się tej karty w rozkładzie mówi, ze już nic nie będzie takie samo jak dotychczas, że wszystkie poprzednie założenia, myśli i zachowania staną na głowie, ze człowiek poczuje się zagubiony i odarty z pancerzyka. Poczuje się bezbronny i nagi. Dlatego budzi ona kontrowersje i strach. Tym bardziej, ze nie wiadomo co jest na drugim brzegu. Powiedziałabym, ze przyczyną Śmierci jest dopełnienie się cyklu (w pewnym sensie), coś co wyczerpało już swoją formułę. Wieża Cóż, to druga nielubiana karta i też jej odczuwanie jest czysto subiektywne, bo nikt nie lubi albo nie chce nagłego zawalenia się struktur i kręgosłupa. Takie wieże przezywamy kilka razy w swoim życiu i ostrożnie bym powiedziała, że wtedy gdy nie dopuścimy do zmian zapoczątkowanych w Śmierci. Tak, bo porażka czy krach odzwierciedlany przez Wieżę zawsze ma jakieś symptomy wcześniej; albo dostrzegalne albo delikatnie sugerujące. Nie wszyscy, co normalne, potrafią dostrzec je jak i im zapobiec. I porażka w Śmierci i w Wieży zawsze kojarzy mi się z powiedzeniem „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Niestety, człowiek jest tak skonstruowany, że tragedią są te dwie karty, a dopiero z perspektywy czasu może je docenić. 5 monet To porażka finansowa, ale nie tylko: to kryzys w ogóle. Jak wiadomo kryzysy są przejściowe choć zostawiają po sobie jakiś ślad. Ta karta mimo wszystko ma w sobie nadzieję: w RW żebracy mogą schronić się w kościele, w moim Arcusie parze zabrane zostały 3 dukaty ale trzymają w rękach jeszcze dwa itp. Czyli niby bieda, ale nie do końca. Ta porażka jest do przełknięcia czy do przeżycia choć ma podstawy w wadliwych decyzjach. Po niej nadchodzi 6 monet w postaci pomocy z zewnątrz. Ciąg dalszy kart następnym razem :)
czwartek, 30 września 2010
Dostałam wiadomość przed chwilą o śmierci ciotki. Była bardzo długo chora, przwlekle, leżała od kilku lat i nie mogła chodzić. Nowotwór. Bardzo bliska rodzna: mojego taty bratowa... Jeszcze nie miała 60tki. Jest mi przykro, że to się stało, ale z drugiej strony wiem, jakoś czuję intuicyjnie, że tak jest lepiej. Zresztą cokolwiek napiszę, to będzie zbyt małe i niepoważne w obliczu śmierci. I dzięki tarotowi spokojniej do niej podchodzę, rozważniej, z szacunkiem i z mniejszym strachem niż kiedyś. Ostatni raz widziałam sie z nią... wtedy. Rok temu...
niedziela, 29 sierpnia 2010
Jedyną stałą rzeczą w życiu są zmiany. Nie mam pojęcia kto jest autorem tego zdania. Tak po prawdzie to bez znaczenia bo i tak podzielam ten pogląd. Zmiany są neutralne i nieuniknione. Tarot również jest neutralny. Nasze własne spojrzenie na świat i życie powoduje, że wartościujemy zdarzenia na dobre i złe; korzystne i negatywne; budujące i niszczące. Nie oszukujmy się: tarot mówi o zmianach nie tylko za pomocą jednej wyciągniętej karty, ale również sekwencjami czy ciągami kart. Natomiast w talii są karty, które w znaczeniu mają zapisane zmiany. Właściwie chcąc być uczciwą i traktować temat kompleksowo, to pokusiłabym się o tezę, że każda z 78 kart mówi o zmianie (malutkiego, średniego i sporego kalibru). Nie będę się zagłębiać w każdą z kart, bo zrobię sama sobie niepotrzebny wykład i wpadnę na nieoznakowane leśne dukty ;) Zastanowię się nad kilkoma kartami. Głupiec rozpoczyna cykl; tłumaczę sobie na własny użytek Głupca jako pierwszy rok z 9-letniego osobistego cyklu numerologicznego, ponieważ w 9 roku osobistym posprzątaliśmy, wynieśliśmy śmieci i jesteśmy gotowi na NOWE. Głupiec symbolizuje m.in. kroczenie nieznaną do tej pory ścieżką, jak nowicjusz, laik; stosuję powiedzenie zapożyczone z hazardu: szczęście początkującego tzn laik grający pierwszy raz w życiu w ruletkę lub Black Jacka lub obstawiający wyścigi – wygra, postawi „na czuja”, bo o zabawę mu chodzi a nie wygraną. Więc Głupiec to naturalne, półświadome poruszanie się w nowym środowisku bez strachu o jutro. Eremita ta karta sugeruje odpocząć od codzienności; oddzielić siebie od świata po to, aby odnaleźć w sobie swoją prawdę, posłuchać swojego serca (patrz „Alchemik” Coelho), zrewidować priorytety i system wartości. Oczywiście że obecnie rzadko kto decyduje się na pustelnictwo na całe życie – nie chodzi o to, a o spojrzenie wgłąb siebie bo być może dzieje się coś z duszą, sercem, umysłem czego dłużej nie należy lekceważyć a zaopiekować się samym sobą. Koło Chyba nie muszę na dłużej zatrzymywać się przy tej karcie? Koło to jedna wielka zmiana w życiu, która zmiecie dotychczasowy porządek; na tą zmianę nikt nie ma wpływu, bo to przeznaczenie, los, coś co miało się wydarzyć. I już. Śmierć o tej karcie pisałam tutaj. Wieża z wieżą czasem jest kłopot, bo nie zawsze da się j jednoznacznie interpretować. Nie ulega wątpliwości, że zmiany będą mieć podłoże w fundamentach, założeniach, statutach, konstytucjach czyli w sprawach pryncypialnych, z którymi nikt nie dyskutuje. Tutaj najlepiej widać neutralność tarota: drżenie w posadach i krach dla niektórych będzie błogosławieństwem, dla innych katastrofą. W kwietniu tego roku rozkładając karty dla Polski wylosowałam Wieżę – powodzie, burze, tornada. Taka jest właśnie Wieża. Ludzie pod jej wpływem czują się zdruzgotani, są świadomi że wyrwano im korzenie (np. wyjazd zagranicę i brak rodziny, korzeni obok powoduje tęsknotę za krajem i pytania „kim jestem? Skąd pochodzę?”) Sąd Ostateczny – Odrodzenie – Przebudzenie to jest również zmiana, która delikatnie ewoluuje w człowieku; na co dzień nie ma symptomów , dopiero gdy spojrzy się z perspektywy widać jaką długą drogę przebył ktoś w myśleniu, bytowaniu itp. To też szczere bicie się w pierś i odmawianie modlitwy „moja wina, moja bardzo wielka wina”, aby móc wejść na nowy, wyższy poziom duchowy czy relacji. Niektórzy twierdzą że to przejście na emeryturę... Średnio lubię zmiany... Hmm... gdyby były tylko na lepsze, to bym je kochała. A tak... wiadomo :/ Nie chciałam się skupiać tylko na Arkanach Wielkich, a wziąć na tapetę kilka kart z Arkan Małych. Następnym razem.
piątek, 27 sierpnia 2010
Miewam sny. Marzenia senne nic nie znaczące, będące odpowiedzią na zdarzenia na jawie; też takie, które wyrażają moje ukryte pragnienia i świadomie spycham je do najgłębszych szuflad; również takie, które alegorycznie opowiadają o moim wnętrzu – nad nimi zastanawiam się najdłużej, odtwarzam sceny i próbuję zrozumieć przekaz. Są też takie, które zapowiadają zdarzenia w moim życiu: te są zupełnie osobną kategorią snów. Nie mogę przywołać ich wolą, zjawiają się gdy moje życie dochodzi do zakrętu lub skrzyżowania. Ostrzegają fabułą filmową... Niektóre sny powodują niepokój we mnie i czuję potrzebę postawienia tarota, aby zrozumieć przyczyny i przekaz snu. Tak było w październiku ub.r. gdy śniłam o Śmierci. Personifikacji Śmierci, a nie jako procesie umierania. Śmierć- mężczyzna wyglądał dokładnie jak na mojej karcie z talii 78 drzwi. Wysoki, dość szczupły. Blada twarz, nieruchoma, stoicki spokój. Cisza. Stał w windzie albo w pomieszczeniu za oszklonymi drzwiami. Wokół niego skupiali ludzie, niżsi. Chciał wejść do pomieszczenia gdzie stałam. Porozumiewaliśmy się telepatycznie. Zakazałam mu wejść. Być może wyciągnęłam dłoń zakazując wejść (jak policjant na skrzyżowaniu daje Szukałam w zeszytach rozkładu, który robiłam chcąc się dowiedzieć co oznaczał sen. Nie mogę go znaleźć. Na stronie Szkółki Tarota również nikt nie podjął się postawienia kart. Z perspektywy czasu wiem, że sen mówił o moim niedopuszczeniu do świadomości symptomów zmian, jakie docierały do mnie z zewnątrz. Proces Śmierci na dobre rozpoczął się późną zimą 2010r i bolał okrutnie; wiłam się w mękach, miałam pretensje do świata, do podstępnych ludzi i niesprawiedliwości dziejowo-życiowej. Potem nastał spokój. Cisza. Śmierć była wybawieniem i oczyszczeniem. Grubą kreską. Ta Śmierć pomogła mi zrewidować priorytety i oczyściła otoczenie z niepotrzebnych osób zabierających mi czas i energię. Nigdy bym nie zrozumiała przesłania snu gdyby nie kontakt z tarotem. Tarotowa Śmierć mówi o nagłym zerwaniu z przeszłością, końcem wszystkiego, co obecnie dzieje się w życiu; ale tez o odrodzeniu się jak Feniks, z nową energią, pomysłami i siłą. Śmierć jest dobra, jest częścią Życia i pomimo bólu przeszywającego jestestwo przydarza się nam wiele razy na tym świecie. Jeśli tylko pogodzimy się z istnieniem tarotowej Śmierci, zdobędziemy się na odwagę zgłębienia jej znaczenia, to stanie się mniej przerażająca.
|
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Mój tarot
Polecam
PROGNOZA NA ROK 2012
Rozkłady autorskie
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||