Wpisy z tagiem: odpowiedź

piątek, 26 lutego 2016

Od pewnego czasu moja koleżanka zadaje mi regularnie pytanie: dlaczego on milczy? Bez kart można by odpowiedzieć: bo nie jest tobą już zainteresowany. I tu popełniłoby się błąd. Otóż tło tej znajomości wygląda tak: moja rodaczka "na wygnaniu" jak ja, poznała mężczyznę w Polsce podczas pobytu świąteczno-sylwestrowego w swoich rodzinnych stronach. Zaiskrzyło, było fajnie. Oby dwoje wiedzieli, że ona zaraz jedzie do "swojego" życia zagranicę; do pracy, do domu, który ma tutaj, do znajomych których tu poznała. Wyjeżdżając, na ostatnim ich spotkaniu, powiedziała mu, że nie wie czy sie jeszcze spotkają, zobaczą; nie wie. On nie przyjął do wiadomości jej słów; mówi, ze miała wrażenie, że wychodząc specjalnie unikał pożegnania, nie stawiał kropki nad I, szukał pretekstu i zapewnienia od niej, żeby jeszcze się spotkać, gdy zawita znów do swojego miasta (mówi, ze pretekst trochę dziecinny i śmieszny, ale widocznie ważny dla niego). Minął styczeń, mija luty. W lutym wiadomości od niego stały się coraz rzadsze.

I teraz wchodzę na scenę ja ze swoimi kartami. Co one mi mówiły przez cały luty? Nie, nie ma innej kobiety (Eremita, Król Mieczy, Cesarz, Wisielec). Tak, czeka na nią (7 monet - odliczanie czasu, dni, tygodni). Ale przyznam się szczerze, że mimo, iż pytałam czemu coraz rzadziej się odzywa, to nie otrzymywałam konkretnych odpowiedzi. Albo nie potrafiłam prawidłowo zinterpretować kart. Jedno z dwóch. Tak było przez ubiegłe 2 tygodnie. Raz losowałam 8 monet (obojętność, praca), raz 2 kijów (jest, ale go nie ma; obserwuje z daleka), innym razem losowałam typowe dla zmęczenia materiału karty (7 mieczy czy 4 pucharów). I co najdziwniejsze: na różnych pozycjach pojawia mi się 10 pucharów, Koło, Kochankowie. Więc ta znajomość na pewno nie została i nie zostanie zakończona. Tylko, kurka wodna, czemu on zobojętniał? Co się stało? Zniechęciłam sie tak bardzo, że powiedziałam koleżance, ze chyba straciłam swoją "moc"... A ona, niestety, w nerwach, trochę zrozpaczona, trochę tracąca nadzieję, rozchwiana emocjonalnie - znamy to, prawda? W końcu postanowiłam ostatni raz zadać pytanie tarotowi: dlaczego? I wreszcie dostałam jasną, prostą odpowiedź:

sedno Król Pucharów

na pewno NIE dlatego - Król Mieczy

dlatego - 6 mieczy

rezultat - 7 monet

Widać jak na dłoni, że zaangażował się również emocjonalnie w tą relację i nie milczy/rzadziej się kontaktuje, bo chce całkowicie zerwać więzi, ale dlatego, że jednak trudno mu zaakceptować 1) odległość, 2) swoje emocje, od których próbuje się dystansować, 3) mimo, że się nie kontaktuje, to bardzo często myśli o niej, przemierza "duchowo" tą odległość i jest z nią, 4) trochę się boi jednak przekroczyć tą bramę 6 mieczy, bo nie wie co będzie gdy ona się w końcu pojawi. Ale czeka. Czeka i będzie cierpliwie na nią czekał.

Swoją drogą: czy to nie romantyczne? Mało jest mężczyzn, którzy tak czekają nie rozglądając sie na boki. Tak, karty nie są same w sobie romantyczne. Mało pucharów i żadnej Gwiazdy. Ale sam fakt 7 monet - czekania i być może jego dojrzenia do przekroczenia bramy 6 mieczy.

A co będzie dalej? Chyba jednak ta 10 pucharów będzie. Tak sądzę. Tylko na razie zostaje jeszcze kilkanaście ładnych tygodni próby cierpliwości dla nich. Okaże się późną wiosną.

sobota, 15 marca 2014

Kartą Maga tarot określił mi... Mossad.

A wszystko zaczęło się od kupna książki "Mossad. Najważniejsze misje izraelskich tajnych służb".

Chyba każdy z nas słyszał o Mossadzie, najczęściej w wiadomościach telewizyjnych. Ale nie każdy z nas wie o jego prawdziwym obliczu, obliczu Maga.Mag - Maroon Tarot Mossad jest najbardziej skuteczną i najbardziej poinformowaną tajną agencją na świecie. Współpracuje z każdymi służbami specjalnymi należącymi do innych państw (jedynie zwalcza Palestynę, ostatnio Libię, Syrię, Pakistan). Dlaczego Mag? Ano dlatego, że agenci nie zasypiają gruszek w popiele, są aktywni na każdym kontynencie i w każdym państwie; pomysłowość i skuteczność idą w parze z lojalnością wobec Izraela. Oni inspirują akcje, a nie tylko reagują na nie. Nie omieszkam wysnuć hipotezy, że jako jedne z pierwszych służb na świecie wiedzą ZANIM wydarzy się COŚ. Trzeba przyznać, ze Mossad miał szczęście do szefów: każdy z nich wyśrubowywał standardy i podwyższał jakość równocześnie pozostając w cieniu i nie dopuszczając do kompromitacji ani jednego agenta. Ok, być może mieli wpadki, ale niewiele z nich zostało nagłośnionych. I o to właśnie chodzi: im ciszej wokół służb specjalnych, tym skuteczniej działają. O Mossadzie wspominał nawet Severski w swoich książkach ("Nielegalni" i "Niewierni").

Mossad działa na pograniczu prawa i legalności. Morduje prewencyjnie. Tak jak Mag jest silny duchem i ciałem. Inspiruje, tworzy, kreuje, motywuje, zarządza, wie. I korzysta ze wszystkiego: nie przeoczy błahych faktów jak i uwierzy intuicji. Niby działa na oczach wszystkich, niby wszyscy wiedzą, ale wiedzą tyle, ile Mag sam chce, żeby wiedzieli. Oczywiście, że manipuluje, bo cel uświęca środki.

Wydawać by się mogło, że Mossad poszukuje swojego własnego kamienia filozoficznego jak przystało na Maga. Wg mnie po lekturze książki stwierdzam, że on już go znalazł. I jest jeszcze coś znaczącego: Szin Bet. Ta nazwa oznacza Służbę Bezpieczeństwa Ogólnego, jest to pierwsza formacja z której narodził się później Mossad. Magowi przyporządkowana jest hebrajska litera bet - dom, a formą świadomości jest inteligencja przeświecająca (zdolność do przepuszczania światła). Tarot jest niezwykle mądry, prawda?

Mam porównanie do PRLowskiego UB - 7 kijów. Jakże słaba wydaje się ta 7 kijów w porównaniu z Magiem. O nasze rodzime współczesne służby specjalnie tarota nie chcę się pytać, bo obawiam się, że wyskoczyłaby jakaś nic nie znacząca karta.

czwartek, 16 stycznia 2014
Dziś: 3 pucharów z 2 mieczy. Spodziewałam się przyjemnego dnia w miłym towarzystwie i rzeczywiście z tym, że nie przewidziałam że aż w tak miłym! Skontaktowała się ze mną koleżanka której kilka miesięcy nie widziałam, bo mieszka w Hesji, mówiąc że jest w mieście. Więc szybciej wyszłam na przerwę obiadową. Okazało się, że jest z mężem. Czyli 3 osoby (2 kobiety plus mężczyzna) jak na 3 pucharów. Poszliśmy zjeść do Gasthofu, 3 pokale piwa z miejscowego browaru i gawędziliśmy sobie jedząc pyszniutkie dania. Potem przenieśliśmy się do kawiarenki i zamówiliśmy 2 cappucino i 1 czarną kawę oraz sernik. I tu na scenę wchodzi 2 mieczy: siedzimy dłuższą chwilę, pijemy kawy i plotkujemy a koleżanka nagle stwierdza, że ta jej kawa jakaś dziwna jest, bo mleczna. Ha! Maszyna wlała same mleko i spieniła, a co się stało z kawą - nie wiadomo :-) Kelner był zdezorientowany i zaskoczony, przepraszał ogromnie i w ogóle w rozpacz wpadł. Rozluźniłam go przekonując, że naprawdę żadnych problemów nie będzie, bo przyniósł przecież nową. Daliśmy mu większy napiwek na dodatek. I taka to była dziś moja 3 pucharów z 2 mieczy. Dzień wspaniały :-)
wtorek, 14 stycznia 2014
Miałam pisać na inny temat, ale zrezygnowałam uznając, że czas na lekką krytykę z cieniem rozżalenia. Bardzo dawno zauważyłam, że osoby zwracające się o prognozę tarota (nie tylko do mnie, bo w tv też), żądają szczegółowego wyjaśnienia każdej kwestii, która została poruszona przez karty, A gdy odpowiedź jest niezrozumiała to uważają, że tarocista na pewno się myli/kłamie/nie zna się/nie wie o czym mówi. Bywa rzeczywiście, że się myli i nie zna, ale to odrębny temat. Nikt nie jest w stanie wyjaśnić każdej najdrobniejszej sprawy i na każde wypowiedziane słowo we wróżbie rozkładać nieskończoną ilość razy kart. Nikt nie jest w stanie wyjaśnic wszystkiego, o czym mówią karty, a mimo wszystko osoby takie żądają kolejnych rozkładów na rozkłady. Nie pomoże to w niczym, bo 1) teraźniejszość - obecna nasza wiedza wraz z zaprogramowanym myśleniem na dany temat oraz emocjami nie pozwala niekiedy na wyobrażenie sobie, że sprawy mogą potoczyć się znakomicie lub fatalnie i taki obrót spraw wydaje sie niemożliwy; 2) tarot opiera się na losowości z załoźeniem, że pierwsze rozdanie jest najtrafniejsze i wiarygodniejsze niż kilka kolejnych które komplikują i zaciemniają obraz; 3) analiza każdej karty rozkładu w następnym rozkładzie nie objaśni nic, a przeciwnie- zaciemni (patrz. p 2). Nie da się traktować wrôzb tarota jako kontroli nad przyszłością, bo tarot zaskakuje nie raz i nie dwa.
niedziela, 12 stycznia 2014
Bywa tak w praktyce tarocisty, że w każdym rozkładzie pojawia się ta sama karta. Czasem na tej samej pozycji, czasem na różnych, ale ciągle plącze się i nie można się od niej uwolnić. Co to właściwie oznacza? I dlaczego się non stop pojawia? Z mojej praktyki wynika, że zazwyczaj chodzi o brak zrozumienia sytuacji, w jakiej znalazł się człowiek lub patrzenie na nią (bardziej ogólnie: na własne zycie pod nieodpowiednim kątem). Oczywiście, że przyczyną mogą być inne sprawwy np. ostrzeżenia przed niekorzystnymi wydarzeniami. Ale najczęściej dostrzegam zagubienie kwerenta i chaos w myśleniu jak i postępowaniu. Co wtedy należałoby uczynić? Jeżeli tarocista prawidłowo odczyta przesłanie karty stalkera, a pytający jest z gatunku wypieraczy i zaprzeczaczy, to żadnej rady nie ma. Jeżeli natomiast klient jest otwarty i naprawdę chce się dowiedzieć, a nie ma pojęcia której dziedziny życia karta może dotyczyć, to należy pytać tarota do skutku. Do skutku to nie znaczy codziennie po 10 razy, lecz na tym samym seansie w taki sposób dobierać rozkłady i "poszatkować" dziedziny życia, aby dojść sedna. Zazwyczaj kwerentowi coś podświadomie się majaczy, gdzieś go uwiera i mu dzwoni, lecz może rzeczywiście nie uświadamiać sobie, że to coś jest akurat teraz takie ważne i np. przeszkadza. Osobiście praktykuję wtedy proste rozkłady (góra 4 karty) i zadaję pytania wprost bez kluczenia i umiejscawiam przyczynę prześladowania karty w czasie i przestrzeni. Potem rozwijam temat i robię szczegółowsze rozkłady.
sobota, 04 stycznia 2014

W mojej własnej praktyce zadawałam kartom pytania o prawie wszystko chyba. Każda dziedzina życia została przeze mnie przemaglowana w mniejszym lub większym stopniu i zauważyłam, że na abstrakcyjne pytania tarot nie udzieli odpowiedzi. Do worka "abstrakcyjnych" pytań wrzuciłam: wyniki lotto (Kinga pisała na ten temat i potwierdzam); pytania o imiona, nazwiska, nazwy miast i ulic (zdarzają się też takie); pytania natury egzystencjalnej oraz co jest po drugiej stronie tunelu. Tarot też nie opowie historii o aktualnym życiu byłych partnerów i tu mam teorię dlaczego: nie ma sensu rozdrapywać ran; karty chcą "chronić" pytającego (w przypadku gdy nie poradził sobie jeszcze z rozstaniem). Może też tak być, że po prostu drogi się rozeszły i nie podgląda się życia obcych osób (jakby nie było - już obcych).

Jest jeszcze jedna dziedzina, gdzie tarot nie udzieli odpowiedzi. Otóż wszelkiego rodzaju twórczość a ściślej pytania o inspirację. Rozkładałam karty 2 razy bodaj na pytanie "o czym ma być kolejny esej?" pewnej osoby. Brak odpowiedzi. Więc przekonałam się, że tarot nie inspiruje, nie podpowie tematu. Mądre. Człowiek powinien żyć tym, co dał mu talent, a nie tym, co mówi tarot. Jeśli ktoś ma ograniczoną wyobraźnię, to nawet najlepsza podpowiedź od kart nic nie da - temat spali lub go nie pociągnie.

I najważniejsze: na głupie pytania nie odpowie. Definicja głupich pytań zależy od tarocisty i jest płynna. Bo jego wewnętrzny opór przed stawianiem kart zablokuje odpowiedź.

niedziela, 29 grudnia 2013

Ten przykład nie będzie prosty do analizy. Mężczyzna o imieniu S. ur. 24.05.1979r. Znam go, pozwolił sobie wykonać ów portret, ale nie przywiązuje do niego wagi. Nie powiedział mi wiele o swojej pierwszej młodości, poznałam go ponad rok temu i to, jak go postrzegam pokrywa się z portretem. Przynajmniej w większości.

Oto składowe:

1. Iwszy etap życia - Kapłanka

2. IIgi etap życia - Kapłan

3. IIIci etap życia - Cesarz

4. lęki - Rydwan

5. świadomość - Eremita

6. nadświadomość - Wieża

7. misja życiowa - Moc

8. realizacja misji - Świat

12. harmonia - Koło

13. wnętrze - Cesarzowa

14. na zewnątrz - Rydwan

Co mogę powiedzieć od siebie o tym mężczyźnie? Polak, który wyjechał z rodzicami do Niemiec w wieku kilku lat. Mówi dobrze po polsku i niemiecku. Obywatelstwo ma niemieckie. Poznałam go w przelocie w naszym mieszkaniu jako najpierw kolegę A. Ów mężczyzna pożerał mnie wzrokiem od pierwszego momentu poznania, co wyzwoliło we mnie nieprzyjemne uczucie i niechęć. S. ma w swoim portrecie Moc na pozycji misji i rzeczywiście później okazało się jak bardzo się to zgadza: zalicza kobiety na ilość a nie jakość. Najbardziej nieprawdopodobne jest to, że S. jest w stanie ściągnąć do Niemiec każdą Polkę poznaną na polskim serwisie randkowym, pobawić się kilka dni i odesłać ją do kraju (Świat). Nie gardzi również Niemkami, lecz z nimi idzie mu trudniej (Niemki mają wybitnie duże poczucie wartości, Polkom imponują jego dobra materialne). S. dba o formę fizyczną, chodzi regularnie na siłownię (Rydwan i Moc), dba o skórę (ma więcej balsamów do ciała i żeli pod prysznic niż ja! - Cesarzowa na poz. wnętrza). Z wczesnej młodości została mu "pamiątka" w postaci syna, z którym nie utrzymuje żadnego kontaktu, lecz płaci skrupulatnie alimenty (Kapłanka). Na pocz. 2013r. dwie Polki zaszły z nim w ciążę, zaopiekował się nimi na swój sposób tzn. załatwił dwie legalne aborcje w Niemczech za które zapłacił. Czas na mój komentarz: podczas naszego wspólnego spotykania się towarzysko (pół roku) poznałam ok. 15 różnych kobiet u jego boku. Nie nadążałam za imionami, myliły mi się wszystkie te dziewczyny. Na pozycji świadomości ma Eremitę co oznacza, że nie zamierza wiązać się na stałe.

Jeżeli chodzi o sprawy zawodowe: bardzo dobry zawód ma, pracuje w międzynarodowej firmie, zarabia bardzo dobrze. Jest skrupulatny, obowiązkowy, bardzo szanuje pracę. Pieniądze są dla niego środkiem a nie celem. Zaspokaja nimi swoje potrzeby czyli głównie: 3 motocykle, 1 samochód, 2 mieszkania (jedno wynajmuje lokatorom) oraz syntezator, na którym komponuje polskie i niemieckie disco polo. Ach! I co mnie zawsze bawiło! Hurtownik. Jego wyprawy na zakupy po 1 rzecz kończą się kupowaniem np. 15 par kapci bo 1 para kosztowała 0,99 eur i żal było nie wziąć więcej; albo 20 zgrzewek cola coli - promocja podobna.

Jest obecnie w IIgim etapie życia, co symbolizuje Kapłan. I tak go też postrzegam: zawsze ma dobre i "dobre" rady na życie, lubi błyszczeć i grać pierwsze skrzypce. Moje własne zdanie jest takie, że należy Kapłana czytać jak odwróconego: potrafi sprowadzić na złą i niebezpieczną drogę ludzi słabszych od siebie, być przewodnikiem po ciemnej stronie życia.

Nie jest prosta dla mnie interpretacja Wieży w nadświadomości. Być może posiada jakiś talent choć ja tego nie dostrzegam. Oprócz kobiet w jego życiu...

Jeśli chodzi o lęki w Rydwanie: S. kilogramami kupuje viagrę i trzyma kilka wibratorów u siebie. Nigdy w życiu nie powiedział mi tego, lecz mój były A. ma strasznie długi język i wypaplał mi wszystko bez jednego pytania.

S. nadal aktywnie szuka pań na fotce i nie widać, aby miał zamiar zaprzestać fishingu.

czwartek, 26 grudnia 2013

Szukałam w sieci wczoraj czegoś związanego z symbolami tarota i trafiłam na stronę nawróconej katoliczki zajmującej się w przeszłości tarotem. Dowodzi ona, że tarot jest dziełem szatana, opętania i zła wszelkiego opisując swoją drogę tarotową. Nie chcę tutaj polemizować i nawracać sceptyków lub przeciwników. Chcę się zastanowić dlaczego ta osoba ma tak niepochlebne zdanie. Przeczytałam jej zwierzenia kilka razy i przemyślałam dogłębnie tekst. Oczywiście zakładam, że są to rzeczywiście zwierzenia byłej tarocistki, a nie tekst spreparowany na potrzeby udowodnienia tezy tarot=zło=szatan.

Sieć roi się od podobnych opowieści. Dlaczego te osoby miały tak fatalne doświadczenia z kartami tarota? Dlaczego czuły się "opętane"?

Odpowiedź jest prosta jak wszystko, co ma związek z tarotem i psychiką człowieka. Autorka opowieści opisuje swoje zachłyśnięcie się władzą i wiedzą; widzi co niewidzialne i czuje się wybrana. Oznacza to, że jej psychika i emocje są bardzo słabe, ulega łatwo wpływom silniejszych od siebie. Pułapka, w której można się zatracić. Wiedza i władza (w tym wypadku tarotowa) jest jak narkotyk i wciąga. To już nie jest "biała droga", służenie radą i wiedzą człowiekowi w najlepszej wierze a czymś, co opisuje 8 mieczy: zaplątaniem się i zafiksowaniem na samych kartach, własnemu "jasnowidzeniu" i traktowaniu siebie jak guru wszechświata.

Pisałam o tym bardzo dawno temu kierując słowa do początkujących tarocistów:

Tarot otwiera drzwi do poznania sekretów. Najpierw lekko, ledwo widać szparę i światło za nią, a później szerzej. Poznanie nieznanego świata po drugiej stronie jest ekscytujące, co normalne. Należy pamiętać, ze tarot nie jest jednowymiarowy, że nie wszystko zrozumie się natychmiast, że niekiedy owe sekrety niech zostaną sekretami. Zachłyśnięcie się narzędziem, jakie trzyma się w ręku, powoduje samoistnie nakręcające się koło pytań początkującego i chęć otrzymania odpowiedzi na jakiekolwiek pytania.

Słabe psychicznie osoby zachłystują się umiejętnością odczytywania tajemnic; uważają, że tylko one posiadły klucz do ich odkrywania. Zapominają, że życie jest po to, żeby  przeżyć je w maksymalnej niewiedzy o przyszłości mimo, że posiadają możliwości do jej odkrycia. Zasada w tarocie jest niezmienna: jeśli się boisz odpowiedzi, to nie pytaj. A jeśli za dużo i często pytasz, to przestajesz operować narzędziem - ono operuje tobą.

Tarot jest tylko narzędziem w naszych rękach. To 78 sztuk kartoników kart pełnych symboli ery starożytnej i nowożytnej, które wyzwalają w tarociście skomplikowany proces skojarzeń i analogii, aby finalnie prognozować przyszłość. Wszyscy ci, którzy mają czołobitny stosunek do tarota wpadają w pułapkę: nie jest to pułapka zastawiona przez "szatańskiego" tarota; jest to pułapka, którą sami sobie stworzyli, bo uwierzyli we własną boskość. A upadek z takiego wysokiego konia bardzo boli. Ci tarociści, którzy zachowują rozsądek oraz potrafią znaleźć złoty środek między rzeczywistością a przewróżeniem, nigdy nie powiedzą, że tarot opętuje i łamie ich życiorysy. Przeciwnie: pomaga. Jeśli Bóg rodzi się w mózgu (prof. J. Vetulani), to tak samo wiara w tarota w nim się rodzi i pomaga znaleźć odpowiedzi na fundamentalne pytania człowieka.

Podsumowując: silna psychicznie osoba nigdy nie pozwoli do zapanowania nad sobą tarotowi, bo będzie on dla niej pośrednikiem do podróży w czasie. Człowiek rozchwiany psychicznie podda się, pójdzie na postronku tarota i zagubi własną tożsamość. Umiarkowanie (sic!).

niedziela, 22 grudnia 2013

Wspomniałam niedawno na forumowym czacie, że jest we mnie przeczucie, że Chodorkowski nie skończy dobrze po wypuszczeniu z więzienia. Odnoszę wrażenie, ze KGB będzie go kontrolować i zlikwiduje pozorując wypadek lub śmierć naturalną. Postanowiłam wykonać partnerski portret tarotowy dla niego i Putina (przecież to prezydent Rosji pociąga za wszystkie sznurki). Oto składowe:

1. początek relacji - Moc

2. rozwój relacji - Wieża

3. schyłek relacji - Umiarkowanie

4. trudności - Diabeł

5. świadome dążenia - Sprawiedliwość

6. pokonanie problemów - Śmierć

7. zadanie relacji - Słońce

8. jak je wypełnić - Rydwan

Osobowością silniejszą jest... Chodorkowski. Uwięzienie wcale go nie złamało, a wręcz przeciwnie: wzmocniło, skrystalizowało poglądy, zahartowało i spowodowało transformację wewnętrzną. Putin w liczeniu indywidualnym wypada bardzo blado: jest słaby psychicznie. W jego portrecie przewaga karty Głupiec z misją Wisielca i środkami w Kole czyli rzuciwszy wszystko na jedną szalę dąży do trwania na stanowisku w nieskończoność.

Karty z portretu partnerskiego mówią o tym, co wszyscy wiemy: oskarżenie Chodorkowskiego o malwersacje finansowe (Diabeł), sfingowany proces (Sprawiedliwość oraz Słońce) i uwięzienie (Wieża). Najbardziej interesuje mnie odpowiedź na pytanie o długie ręce matuszki Rosji. Jest! Diabeł - Putin będzie chciał go kontrolować i nadal trzymać na smyczy. Czy go czymś zaszantażował? Tak. Nie potrafię powiedzieć czym jednak jednym z warunków musiał być wymóg zerwania całkowitego z działalnością antyputinowską (co Chodorkowski podkreślał w konferencji prasowej, a tu potwierdza się w karcie Śmierć jak i indywidualnym na pozycji zewnętrznej). Jednocześnie deklaracje to co innego niż działania: Chodorkowski na 100% wyemigruje na stałe z Rosji i za jakiś czas na wierzch wypłyną za jego przyzwoleniem i z jego inspiracji zakulisowe gry Putina (np. wywiady, książki, działalność opozycyjna zagranicą).

Poza tym Chodorkowski odbuduje swoją mocną pozycję i majątek. Na razie musi dojść do siebie, odnowić kontakty i znajomości. Mam nadzieję, że jednak go nie zabiją choć istnieje taka możliwość...



niedziela, 28 lipca 2013

Ostatnio byłam w Niemczech w mieście Schwäbsch Gmünd. Znaczy przebywałam tam jakiś czas. Z sąsiadami miałam bardzo luźny kontakt do czasu, gdy przypadkowo dowiedziałam się, że sąsiadka ma urodziny w tym samym dniu co ja. Od tego momentu moje i jej relacje zacieśnily się na tyle, że... opowiedziała mi czym się zajmuje. A mianowicie sprawdza czakry, robi masaże dodające energii (i nie tylko), pomaga w odblokowaniu energii itd. Ja ze swojej strony powiedziałam jej o tarocie. No i zaczął się między nami barter: ja jej karty, ona mi posprawdzała każdą część ciała. 

Przypadek? Nie wierzę w przypadki. Po prostu tak miało być, że się spotkałyśmy.

Jak wyglądało sprawdzenie czakr? Usiadłam swobodnie na taborecie. Pani zaczęła od mojej głowy. Na razie ogolnie sprawdzała przepływ energii. Przyłożyła mi dłonie do skroni i nagle zapytała: "Czy boli teraz panią głowa?" Zaskoczyła mnie ogromnie, bo miałam w tym czasie migrenę trwającą trzeci dzień! Opowiadała mi potem o kolorze energii, jaki widzi. I zaręczam wam, że owe kolory odbiegały od ksiażkowej normy. Niektóre części ciała mam totalnie zablokowane (np. gardło czy brzuch), inne funkcjonują w miarę dobrze.

Czym zaskoczyła mnie? Właściwie na każdym kroku zaskakiwała mnie trafnością. Bo tak naprawdę nie wiedziała o moim życiu i o mnie jako charakterze i osobowości NIC! Po kolei:

- moje migreny nie mają podłoża chorobowego (czyt. guza, raka itd). Pani określiła to dosłownie tak: moja głowa (mózg, świadomość) gubi się, bo przybieram maski; pokazuję się różnym ludziom w różny sposób. Coś na zasadzie schizofrenii. Moja głowa nie radzi sobie z tym, nie nadąża i daje mi znać: bądź sobą.

- czakra głowy jest biala, prawie niewidoczna; odpowiada m.in. ojcu, wzorcowi jaki daje ojciec. Stwierdzila, ze ojciec nie uczestniczył w moim wychowaniu (fakt).

- czakrę gardła mam czarną tzn. energia ma kolor czarny; jej słowa: albo nie wypowiadam głośno swojego zdania albo po prostu milczę. Ostatnimi czasy - zgadza się.

- energia brzucha jest czarna - brak radości życia. Dodatkowo powiedziała, że wyczuwa że coś zostało mi tam poruszone. Nie zrozumiałam jej co ma na myśli. Sprecyzowała, ze ingerencja lekarza sprzed kilku miesięcy (świeża). I w tym momencie zaczęłam bardzo płakać. Tak, bo marcowa. Nie mialam na to wpływu. Nie rozwijam tego wątku - zakładam, że czytają to ludzie inteligentni i się domyślą. Ale pocieszyła mnie, że dziecko jeszcze przede mną.

- dotykając bioder od razu otrzymała obraz mnie na łódce na morzu, wiosłuję sama. Zapytała czy jestem przeświadczona o tym, że w życiu nie mogę na nikogo liczyć i sama o wszystko się starać - fakt. Ta część odpowiada za relację z matką - pan od razu wyczuła silną rękę mojej mamy.

- prawa ręka - niesamowity przepływ energii; ręka dająca.

- lewa ręka - brak przepływu energii; ręka biorąca. Poradziła mi brać od ludzi jeśli chcą mi cokolwiek dać, dziękować i nie odwdzięczać się. Mam się nauczyć brać.

- serce - dosłownie przytoczę: serce przebite szpadą. Skojarzyło mi się od razu z 3 mieczy. Co jeszcze niesamowitego zdarzyło się w tym momencie: powtarzałam sobie w myślach (za jej radą) intencję, w jakiej sprawdza mi energię. Myślałam wtedy: zrzucam z siebie ten ciężar, staram się wybaczyć, jest mi za ciężko, chcę się wyzwolić. Gdy ta pani trzymała mi ręcę nad sercem, a ja myślałam o tym, co napisałam, to ona nagle powiedziała: "serce mi mowi, ze mam wrócić do ramion". 10 kijów! Ja myślałam o 10 kijów i obciążeniu problemem, a ta kobieta to wyczuła i dodała mi energii w ramionach, pomogła moim myślom... Dla mnie było to szokiem...

- stopy - od razu diagnoza: zielona trawa, a ja wiszę do góry nogami nad klifem. Nie mam już korzeni, nie wiem gdzie są moje korzenie, nie umiem ich znaleźć. Fakt. Nie wiem, gdzie już jest mój dom. W Polsce nie, u rodziców nie, w moim mieszkaniu nie, w Niemczech też już nie. Gdzieś w końcu muszę zacząć na nowo je zapuszczać. Wybrałam nawet już miasto, pracę i w przyszłym roku zakorzeniam się.

Jest jeszcze jedna rzecz, która wydaje mi się bardzo dziwna. Bardzo chcę w to uwierzyć (w sumie nie mam podstaw nie wierzyć, bo pani za każdym razem trafiała w sedno), ale... Powiedziała mi, że zazwyczaj za ludźmi stoi Anioł Stróż (sprawdzała to też i chciała powiedzieć mi jego imię), a za mną nie stoi żaden Anioł Stróż, lecz... Matka Boska z Dzieciątkiem. I mam się modlić do niej, nie do Anioła Stróża. Ona nie mogła o tym wiedzieć, ale moja mama kilka lat temu powiesila mi w moim polskim mieszkaniu obraz Matki Boskiej Karmiącej!!!! Czy rzeczywiście Matka Boska ma mnie w opiece? Nie wiem. Może kiedyś to poczuję(?)

Podsumowując: doświadczenie niesamowite. Do tarota jestem przyzwyczajona, ale do tego, że obca osoba wyczuwając moją energię wie wszystko... Szkoda, ze w najbliższym czasie nie będę mogła z tą panią się jeszcze raz spotkać...

 
1 , 2 , 3 , 4
O autorze