Wpisy z tagiem: 10 kijów

czwartek, 31 grudnia 2015

W mijającym roku traktowałam moje karty czysto użytkowo. Żadnych wzniosłych celów mu nie stawiałam, nie oczekiwałam cudów ani przełomów, cisnęłam go jak cytrynę, chciałam jasnych odpowiedzi (różnie bywało). No słowem: konkret bez pseudoduchowości. Hmmm raz na wozie raz pod wozem. Męczyłam go tak, że odpowiadał mi 4 pucharów (odpuść), 7 mieczy (gadki bez treści), 8 mieczy (zafiksowałaś sie, babo, na jednym i tym samym) lub Qpucharów (ty gópia przewrażliwiona cipo). No ale cierpliwości do mnie nie tracił mimo wszystko. Aż dziw!

I zmienił mój sygnifikator na dobre. Już jakiś czas temu wspominałam, że przestałam być dla tarota Qmieczy, a zaczęłam być Qmonet. Kanty mi się powygładzały. No cóż, życie.

Ale miałam o znaczeniach kart. Co nowego odkryłam i doświadczyłam. Wybaczcie: większość będzie o relacjach z mężczyznami, bo tak jakoś wyszło :)

Król Monet - zawsze traktowałam go jak małego Cesarza tzn. mężczyznę domowego i rodzinnego nieskorego do zdrad. I to był błąd! KM zdradza. I to jak! Na potęgę. Jak każdy z królów. ALE: KM robi to dyskretnie dbając o status quo swojego oficjalnego związku. Tak dyskretnie, że wszyscy daliby sobie obie ręce uciąć, ze niemożliwe, przenigdy, pomyłka. Ha! Podejrzany, oskarżony :) Kochanki KM muszą pamiętać, ze on nigdy, przenigdy nie zrezygnuje z małżeństwa. Choćby mu się w domu paliło i waliło, był w separacji nawet - nie, nie zrezygnuje. On zniesie wszystko złe, ale daleki będzie do podjęcia decyzji o rozwodzie. Mało tego: nawet jeśli jego żona jakimś cudem dowiedziałaby sie o zdradach i postanowiła odejść, to on będzie ciężko zaskoczony jej decyzją; bo właściwie o co chodzi? Nie zarabiam? Nie daję na dom? Nie daję karty kredytowej na zachcianki? Nie jeździmy na wczasy? No zdziwiony niepomiernie ten KM. Jako kochanek KM jest niezawodny. On nie zerwie kontaktu, on sie będzie interesował, będzie się odzywał i pytał o samopoczucie, sprawy bieżące, pomoże jak trzeba. Taki przyjaciel w sumie. To może być trudne dla kobiet, które się zakochały, bo będą interpretować jego zachowanie jako dowody na zaangażowanie emocjonalne i będą brnąć w ślepą uliczkę.

Paź Monet - ma kilka "przyjaciółek" jednocześnie. Nie musi od razu sypiać z każdą z nich, ale rozmiękcza wszystkie na wszelki wypadek. Po prostu jest wielbicielem kobiet (i ich ciał też). Jest uroczym komplemenciarzem, ale nie jak Rycerz Pucharów, bo w końcu to żywioł ziemi: jego słodkie słowa mają podstawy w rzeczywistości, zauważy zawsze zaletę i ją pochwali i jest szarmancki (naprawdę taki jest - nie udaje). Dostraja sie do kobiety tzn przejmuje jej punkt widzenia (nie na zawsze, to taka gra, żeby wkraść się w łaski), przytakuje chętnie, powtarza jej słowa w inny sposób. Można rzec: chcesz zdobyć kobietę, to stosuj zasadę zwierciadła (odwzorowywanie pozycji ciała, gestów itp). Nie usłyszy się od niego krytyki bezpośredniej; pośredniej w sumie też. Kobiety poddatne na Pazia Monet wpadną jak sliwka w kompot i będą płakać gdy uświadomią sobie, ze są jednymi z wielu. Kobiety, które pragną się dowartościować, poprzeglądać w jego oczach i potwierdzić swoją kobiecość, mieć krótki namiętny i naprawdę miły romans bez szarpaniny - dostaną to.

9 mieczy - w relacji to dość ciężka karta. Już nawet nie chodzi o samą jej klasyczną wykładnię, ale o to, że niby mamy otwartą drogę do czegoś a i tak ten strach, obawa i lęk nas paraliżuje. Jakby za dużo było do stracenia więc się nie wychylę. Obiektywnie nie ma nic do stracenia, ale błędny tok myślenia powoduje, że jesteśmy przekonani, że owszem. Tu chodzi o dostrzeżenie swojej pozycji: mam otwartą drogę więc czego właściwie się boję? Idź na całość, potem będziesz się martwić jeśli sie nie uda. Szanse są zawsze 50/50.

10 kijów - w relacji skupianie sie na drobiazgach i szukanie dziury w całym, co prowadzi klasycznego znaczenia karty: poczuciem przeciążenia i obciążenia w związku. Tu nawet nie chodzi o strach, ze jeśli jest dobrze, to na pewno zaraz się posypie. Tu chodzi o nadmierne skupianie sie na partnerze (jego słowach, gestach, zachowaniu, planie dnia itd) i analizowanie wszystkiego, dosłownie wszystkiego. W konsekwencji prowadzi to do skupiania się na negatywach, a nie pozytywach. Jak to się kończy? Zależy od dalszych kart, bo 10 kijów nie rozstrzyga niczego. Jeśli pojawia się jako karta finalna, to mówi o tkwieniu w wyż. opisanej sytuacji i również niczego nie rozstrzyga (przyczyny jej wyczyta się z poprzednich kart).

Na dzisiaj to tyle. W końcu jest ostatni dzień roku!

Życzę wam skutecznego pozamykania spraw z 2015 i otwarcia się na nowe, swieże. To dobry czas, aby odpowiedzieć sobie na pytanie: na co właściwie czekasz? YOL - you're olny livin' {once} :)

niedziela, 28 lipca 2013

O 2 mieczy pisałam kilka razy, lecz temat widzę, że nie został przeze mnie wyczerpany.

Człowiek, który został zobrazowany przez tą kartę, męczy się okrutnie, bo wszystko dzieje się w głowie. Natłok myśli, rozważanie co powinno się zrobić i to, co byloby właściwsze a to, co znane, bezpieczniejsze, może nie do konca odpowiadające, ale... No właśnie: znany wróg jest znany. To spostrzeganie 2 dróg: jednej łatwiejszej, prostszej i widoczniejszej oraz drugiej: być może bardziej krętej z jedną wielką niewiadomą na końcu. Co wybierze ten człowiek jeśli nie jest w stanie podjąć decyzji? Tak sobie tkwi na rozstaju tych dróg. Móglby tak stać wiecznie gdyby z zewnątrz nie przyszedł jakiś bodziec, który zmusi go do ruszenia z miejsca. 

Moja niemiecka przyjaciółka powiedziała kiedyś po kilku glębszych dość śmiesznie, bo objawiła banalną prawdę: "wiesz, że zawsze są dwa wyjścia? albo zostajesz albo idziesz". Ubawiło mnie to ogromnie wtedy, bo te dwa zdania zna każdy, każdy zdaje sobie z nich sprawę, lecz sedno tkwi właśnie w ruszeniu z miejsca: albo w lewo albo w prawo.

2 mieczy wiąże się z kartą 10 kijów. Ciężar, który nosi się na barkach, bo ta, wydawałoby się, prosta decyzja jest na chwilę obecną niemożliwa do podjęcia. Człowiek jest tak zmęczony psychicznie impasem, że aż boli cialo. Cialo może chorować wtedy w różny sposób: napięciowe bóle głowy, ból karku, wymioty. Takie objawy psychosomatyczne. Niby nic nie dolega, zadna poważna choroba, ale na swój własny sposób ciało chce powiedzieć: masz dość, niszczysz siebie psychicznie, zobacz do czego siebie doprowadzasz, odpuść, zrzuć ten ciężar, wybierz siebie.

2 mieczy jest też pewnego rodzaju ślepotą. Trochę inną niż 8 mieczy, bo w 8 mieczy na własne życzenie przymyka się oczy na coś, nie chce się czegoś widzieć czy uświadomić sobie. Błoga niewiedza. 2 mieczy dźga świadomość, ale człowiek nie zawsze przyjmuje do wiadomości fakty, jakie podsuwa rzeczywistość. Świadomość nie jest w stanie odsiać sygnałów czy niedomówień przychodzących z zewnątrz, a co za tym idzie czlowiek nie potrafi wyciągnąć racjonalnych wniosków, dodać dwa do dwóch i zobaczyć wyniku. Za to podświadomość (lub intuicja) daje znać, ze coś nie gra. 

Moim zdaniem, gdy zaczyna w rozkładach bardzo często pojawiać się 2 mieczy, wręcz prześladować kogoś, to najlepiej byloby pójść tą trudniejszą drogą; choćby bolało, choćby krwawiło. Bo ta łatwiejsza droga nic nie zmieni - nie wyjdzie się z 2 mieczy.

11:52, krolowa.mieczy , wróżba
Link Komentarze (6) »
O autorze