Wpisy z tagiem: miasto

sobota, 05 maja 2012

Znalazłam w swoich notatkach w kalendarzu wpisy o tym, co zwiedzałam w styczniu b.r. w Tybindze. Mam przy nich wpisane hasło - 5 monet. Sprawa jest o tyle nietypowa, że 5 monet nie była ani moją kartą dnia wtedy ani nie odnosiła się bezpośrednio do zwiedzania. Była po prostu moim nowym odkryciem jednego ze znaczeń.

Otóż na przełomie stycznia i lutego b.r. do Niemiec doszły mrozy. Temperatura nie była co prawda tak niska jak w Polsce, lecz mimo wszystko było bardzo zimno. Coś w wolnym czasie musiałam robić więc zostawało zwiedzanie miasta i chodzenie po sklepach. Po godzinie spaceru przemarzłam bardzo i kombinowałam gdzie mogę usiąść, ogrzać się lub po prostu odpocząć. Nie chciałam iść do żadnej kawiarni ani restauracji (zawsze szkoda mi pieniędzy, aby kupić kawę za 3 euro, bo po przeliczeniu na złotówki wychodzi bardzo drogo :P). Co zostaje? Kościół. Kościołów w Tybindze od groma, mogłam wybrać sobie jakikolwiek, ale najbliższy to kolegiata św. Jerzego (Stiftskirche).

Stiftskirche Tybinga

Stiftskirche Tybinga

Siedząc w ławce i patrząc na główny ołtarz - tryptyk wykonany przez Durera -oraz próbując wczuć się w atmosferę ewangelicką doszłam do wniosku, że uczestniczę w obrazku i znaczeniu 5 monet. Bo na zewnątrz zimno, bo naturalnym odruchem jest schronić się zmarzniętemu człowiekowi w kościele, bo kościół (jako budowla) zawsze ma otwarte drzwi i każdy może tam wejść: bogaty i biedny, czysty i brudny, głodny i syty, wierzący i innowierca. Kościół jest budynkiem demokratycznym: nikt nikogo nie pyta o narodowość, zasobność portfela czy powód przebywania.

Podążając tropem 5 monet moje wejście do kościoła było następstwem kryzysu zawartego w tej karcie; w tym wypadku mróz, zimno, zmęczenie i niechęć wydania 3 euro na kawę w kawiarni. Wątek finansowy się przewija naturalnie i wątek pomocy (kościół jako schronienie przed zimnem). Muszę dodać, że kościoły ewangelickie są dość dobrze ogrzewane w zimie. Na pewno jest cieplej niż w katolickich. Tylko co z tego? Po pół godzinie okazało się, że drażni mnie brak zapachu kadzideł, że drażnią mnie rozmowy ludzi (osobiście dla mnie ewangelicy traktują kościół z mniejszym szacunkiem), denerwuje niemożność skupienia z powodu... braku atmosfery wnętrza katolickiego. To ostatnie odkryłam ze zdziwieniem! Ostatecznie przeniosłam się do katolickiego St. Johannes Evangelist.

5 monet - New Vision Tarot

5 monet - Radiant Tarot

wtorek, 08 lutego 2011

 

Diabeł - Druid Craft

Jadąc dziś przez pewne miasto jeszcze nocą, a chwilę przed świtem, przypominały mi się wszystkie dobre i złe chwile spędzone w nim. Wszystkie prace, namiętnosci, zabawy, śmiechy, łzy, mężczyźni. To bylo tak niedawno, a tak dawno. To miasto już zawsze będzie kojarzyć mi się z największą miłością mojego życia... To miasto kochałam i nienawidziłam... Tak samo jak kochałam i nienawidziłam... kogoś.

W kartach to miasto jest w moich wspomnieniach Diabłem. Przyciąga, mami, okłamuje, obiecuje, rzuca, przywiązuje, wciąga, zachwyca, wzbudza pożądania, pulsuje, nie zasypia, truje, kłamie, wciąga na dno, daje zarobić lub powoduje bankructwa, lśni, błyszczy, brudzi, oczyszcza, płynie, trwa, gra, hałasuje, śpiewa, wzywa, topi, morduje, znika we mgle, pojawia się znienacka, złości, kocha, szaleje, wtapia w tłum...

... tak jak w piosence Marka Knopflera "silvertown Blues"...

 

 

miasto

 

wtorek, 18 stycznia 2011

Mieszkam na terenie do 1945r. należącym do Niemiec - III Rzeszy.

20km od mojego miasta zaczyna się pasmo Gór Sowich, w których więźniowie z pobliskiego obozu Gross Rosen drążyli tunele w skałach... PO COŚ. Nie wiadomo po co. Tzn. trochę wiadomo, ale nie na 100%. Jeżeli ktoś z czytajacych jest ciekawy, to zapraszam w podróż w przeszłość :)

Skały, z których zbudowane są Góry Sowie są bardzo twarde (oględnie mówiąc) tzn są litymi skałami, a nie żadnymi osadowymi (miękkimi - powiedzmy). Praca więźniów była bardzo ciężka - temp. wewn. nie przekraczała 4st., a wilgotność osiągała poziom 98%.

Wiele razy odwiedzałam kompleks Riese, który miał połączyć owymi tunelami miejscowości: Walim (kompleks Włodarz), Osówkę, Głuszycę, Soboń, Sokolec i Jugowice.

Cytuję za Wikipedią: Prace objęły swym zasięgiem teren kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych na stokach gór: Wolsberg (Włodarz), Saalberg (Jedlińska Kopa), Mittelberg (Dział Jawornicki), na wzgórzu między Wüstewaltersdorf (Walim) a Dorfbach (Rzeczka), Mulenberg (Moszna), Suferhöhen (Osówka), Ramenberg (Soboń) i Schindelberg (Gontowa).

Istnieje teoria, że również przebudowa podziemi Zamku Książ była rozpoczęta, aby dołączyć do tego kompleksu. Ubiegłego lata gdy ponownie weszłam do podziemi (dziś nazywa się to trasą „Tajemnice II Wojny Światowej” otworzona dzięki współpracy z BBC bodaj – muszę sprawdzić tą informację, bo nie pamiętam) zamku, to od razu w oczy rzucają się tony (!) zużytego betonu, metalowych żerdzi, wąskich torów dla kolejki, poza tym dwa szyby dla windy (kilkadziesiąt metrów każdy). Niektóre sale zamkowe zostały przez to przebudowane i zmieniono tym samym pierwotny układ pomieszczeń; przebudowano również najstarszą cześć zamku w miejscu – wyobraźcie sobie, że dotykacie XII-XIV-wiecznych fundamentów).

Swego czasu wieloma tajemnicami interesowała się Joanna Lamparska (ciekawe publikacje; z pogranicza Indiany Jonesa)

Zainteresowanych odsyłam do

Góry Sowie

Riese

Nasze Sudety

Zapytałam tarota o Kompleks Riese.

Nie nastawiałam się na całkowite odkrycie tajemnicy, a tylko uchylenie jej rąbka.

Ogólnie (pokaż mi) – 2 mieczy

Do czego miał służyć – Głupiec

Jaką rolę miał pełnić – 6 kijów

Dlaczego zaprzestano budowy – 5 monet

Konwój ciężarówek do środka Gór Sowich (pokaż mi) – król monet

Co wiózł konwój (ładunek) – 9 mieczy

Co się stało z ciężarówkami – 3 pucharów

Bardzo fajnie pokazane 2 mieczy – ciemno, głucho w środku i rozchodzące się korytarze w różnych kierunkach (jeśli ktoś był w sztolni to wrażenie jest podobne). Wtedy musiało być podłoże suche, obecnie np. Włodarz jest zalany wodą, w Osówce do pewnego etapu jest sucho. Żołnierze niemieccy chcieli swobodnie się przemieszczać i znienacka zdobywać tereny lub z zaskoczenia pojawiać się i znikać (na 6 kijów w mojej talii oddział wychyla się zza skały). Może też wynikało to z ambicji i dumy – 6 kijów ma w sobie coś z chwalipięctwa, poczucia wyższości. Cóż, zabrakło funduszy i Niemcy musieli ewakuować się z Dolnego Ślaska (w tle 5 monet pies goni zająca). Transport ciężarówek musiał być zorganizowany na polecenie ważnego ranga i wysoko postawionego człowieka. Przypuszczam, ze w jakiś sposób się obłowił? Chociaż 9 mieczy skojarzyła mi się z... ludźmi wysłanymi na śmierć. Musieli być spanikowani i przerażeni. 3 pucharów potwierdza zatopienie niektórych korytarzy, zacieranie śladów.

Pisząc powyższe słowa przypomniało mi się, że przecież mam jedną czy dwie książki Lamparskiej i znalazłam w domowej biblioteczce „Tajemnice ukrytych skarbów”. Jest w niej rozdział pt. „Kryptonim Olbrzym”. Fragment, który zacytuję pochodzi z relacji świadka wydarzeń Jana Nowaka, więźnia Gross Rosen o nrze P16406, który pełnił rolę pisarza:

„ Jeżeli zaś idzie o więźniów w rejonie budowy podziemnej w okolicach Walimia, to pamiętam, ze funkcjonowało tam wiele kommand w ramach Bauvorhaben, kryptonim m.in. Riese. Według mojego rozeznania zatrudnionych w rejonie Walimia było kilkadziesiąt tysięcy więźniów. Pod koniec 1945r., w każdym razie niedługo przed ewakuacjami, ze stanu ewidencyjnego wynoszącego 23 tysiące więźniów, przekazywanego codziennie meldunkami do obozu Gross Rosen, zniknęło 20 tysięcy ludzi, w stosunku do meldunku poprzedniego. Ponieważ wydawało mi się, że zaszła pomyłka, zwróciłem na to uwagę SS-manowi przyjmującemu meldunki, na co ten odpowiedział, ze meldunek jest prawidłowy! Wydarzenie było komentowane między SS-manami z zadowoleniem, ze liczba więźniów zmniejszyła się o tak wysoką liczbę. Ze szczątków rozmów doszedłem do wniosku, że była to likwidacja kommanda Riese. Nastąpiło to prawdopodobnie przez zamknięcie tych więźniów w jakiś wydrążonych w skałach pieczarach”.

Być może tarot opowiedział wycinek historii o tym w 9 mieczy.

A oto kolejny fragment świadka ówczesnych wydarzeń (za Lamparską):

„ Pewnej nocy pod koniec kwietnia w naszej wsi zjawiły się regularne oddziały SS. Żołnierze obstawili całą wieś. Otoczyli poszczególne zabudowania kierując w stronę okien lufy pistoletów maszynowych. Gdy ktoś próbował wyjrzeć, chcąc sprawdzić, co to za hałasy, strzelali bez ostrzeżenia. Później usłyszeliśmy ciężkie samochody ciężarowe. Ryk ich motorów słyszeliśmy prawie dwie godziny. Skończyło się tuż przed świtem, a potem nastąpiła seria wybuchów. Wydawało mi się, ze grzmią całe góry, ze Niemcy za pomocą dynamitu chcą je w ogóle poprzestawiać. Nad ranem SS się wycofało. Jakiś czas potem byłem w pobliżu byłego obozu dla jeńców, gdzie znajdowały się wejścia do podziemi i wszystko absolutnie było zasypane. Nie słyszałem, aby ciężarówki wyjeżdżały z powrotem.”

3 pucharów nie mówi o ruchu, nie sądzę, aby wyjechały z drugiej strony gór wydrążonymi tunelami (Niemcom nie wystarczyło czasu, bo zbliżał się front, Rosjanie wkroczyli na ten teren w maju 1945r.) już prędzej stawiam na zatopienie.

Kolejne moje pytania do tarota dotyczyły „prac” Niemców w samym zamku Książ.

Wstęp: Książ został zaanektowany przez Rzeszę w 1941r. Przez administratora, gauleitera NSDAP – Karla Hanke. Zamek został otoczony zasiekami z drutu kolczastego, ustawiono wartownie i rozpoczęto szybko jego „przebudowę”. To była maskara. Został w 90% zniszczony: wyrywano granitowe posadzki i kamienie w portalach, z salonów usuwano obrazy, przemalowywano komnaty, odkuto freski z najpiękniejszej sali, większość mebli, gobelinów i obrazów wywieziono do pałacu w Roztoce (na polecenie Guntera Grundmanna). No i zaczęto budować wspomniane wcześniej przeze mnie podziemia. Mówi się, że przygotowywano zamek Książ na kwaterę Hitlera jak i fabrykę V1 i V2. Tak do końca to nie wiadomo czy rzeczywiście Hitler miał tam przebywać, a fabryka... Po prostu trudno określić. Zachowały się co prawda plany architektoniczne (35 architektów zatrudniali Niemcy do tego projektu!)...

W każdym razie co pokazał tarot:

Podziemia Książa – rycerz kijów

do czego miały służyć – as pucharów

jaką rolę miały pełnić – 2 mieczy

Czy chciano połączyć je z kompleksem Riese – 7 kijów

Cóż... Gdybym miała sugerować się tylko kartami, to powiedziałabym, że as pucharów rzeczywiście wygląda jak V2. A Książ ewidentnie miał stać się twierdzą nie do pokonania. I chyba raczej nie planowano połączenia go z Riese. 2 mieczy może mówić, ze cel projektu zmieniał się w miarę upływu czasu aż zapędzono siebie w kozi róg; siłą rozpędu trwały prace, ślepa uliczka?

Uwielbiam tajemnice choć ani na milimetr nie posunęłam się do przodu przy odkrywaniu ich za pośrednictwem kart ;)

 

 

 

 

czwartek, 30 grudnia 2010

Za chwilę Sylwester i Nowy Rok.

Wszystkim życzę wspaniałej zabawy sylwestrowej gdziekolwiek będą :)

A w Nowym Roku nieustającej nadziei, wiary w siebie, przewagi dobrych dni nad trochę gorszymi. Znalezienia tego, czego szukacie lub zgubienia tego, czego do tej pory nie mogliście sie pozbyć :)

Wszystkiego dobrego :)

I jeszcze piosenka - akurat ta jest niezbędna tutaj:D

Bolter

oraz Madonna

Sylwester

czwartek, 25 listopada 2010

Od pewnego czasu interesuję się mimowolnym wyrażaniem emocji za pomocą mimiki twarzy. Nazywa się to mikroekspresją. Paul Ekman jako pierwszy odkrył, że bez względu na szerokość geograficzną, rasę, płeć, wyznanie i przynależność kulturową każdy człowiek w ten sam sposób wyraża swoje emocje na twarzy: strach, złość, radość, niesmak, pogardę itd. W dzisiejszym świecie pełnym pozorów i kłamstwa ludzie ukrywają swoje prawdziwe emocje jednak prawdziwy ich wyraz da się zauważyć na kilka krótkich sekund gdy zadane zostaje im (nam) niewygodne pytanie np. byłeś dziś na wagarach? Sypiasz z moją żoną? Smakuje ci obiad? Odpowiemy na nie niezgodnie z prawdą jeśli mamy coś do ukrycia lub nie chcemy komuś zrobić przykrości choć nasza mimika twarzy i dodatkowo gesty zaprzeczają odpowiedzi.

Oto podstawowe emocje jakie wyraża nasza twarz: złość (gniew), strach, obrzydzenie, zaskoczenie, szczera radość, smutek.

Emocje na twarzy

źródło obrazka

Bardzo trudno jest wychwycić prawdziwe emocje rozmówcy, a co za tym idzie jego prawdziwy stosunek do nas, ponieważ kłamie każdy: świadomie lub nieświadomie. Ha, natura nas obdarzyła mimo wszystko szóstym zmysłem: podprogowo (podświadomie) nasz mózg wychwytuje niezgodności mimiki i gestów ze słowami dlatego czasem nie pasuje nam coś w człowieku chociaż nie jesteśmy w stanie określić i sprecyzować co to może być. Gdy wyłączy się fonię i poogląda debatę polityczną (na przykład) lub wywiad z aktorem, to wzrok skupia się w 100% na zachowaniu i mimice i jesteśmy w stanie wychwycić o wiele więcej; zauważyć to, co kryje się pod maską słów.

Człowiek proszony o potwierdzenie czegoś, gdy chce skłamać lub świadomie minąć się z prawdą mimowolnie (!) pokręci głową, a odpowie twierdząco, ucieknie wzrokiem (zazwyczaj w lewo – natomiast gdy sobie chcemy rzeczywiście coś przypomnieć to w prawo: zasada półkul mózgowych), opowie historyjkę ze szczegółami (a proszony o jej opowiedzenie od tylu nie będzie potrafił jej odwzorować). Brak koordynacji werbalno-mimiczno-gestykulacyjnej wskazuje od razu na kłamstwo.

Jednak powód kłamstwa może być różny. O wiele ciekawsze jest dociec jego przyczyny niż je tylko zidentyfikować :)

Mój tarot pokazał zagadnienie mikroekspresji w 4 pucharów

4 pucharów -Druid Craft

Próbowałam pytać tarota jak pokaże wyraz mimiczny strachu, złości itp. Odpowiedzi mnie nie zadowalały, ponieważ losowałam karty wskazujące tylko na emocje np. złość – rycerz mieczy. Może zadałam nieodpowiednie pytanie? Spróbuję jeszcze raz za jakiś czas gdy znajdę sposób na zadanie pytania.

Dla zainteresowanych tematem polecam adres http://www.try2lie.pl/

oraz oczywiście Tima Rotha i Lightman Group http://www.fox.com/lietome/

poniedziałek, 18 października 2010

Jestem po lekturze książki Romana Graczyka „Tropem SB. Jak czytać teczki” oraz po filmie „Różyczka”. Zbieg okoliczności polega na tym, że akcja filmu to l.60-te tuż przed i w trakcie wydarzeń marcowych w 1968r., a autor książki skupia się na działalności SB w l. 60-tych podając cztery przykłady TW lub kandydatów na TW w środowisku krakowskiego Tygodnika Powszechnego i Znaku oraz opisuje kulisy werbunków wraz z metodami oraz objaśnia terminy jakimi posługiwali się Esbecy (oficerowie prowadzący, przełożeni, archiwistki itp.). Okazuje się, że pierwszym hakiem dla nieświadomego (lub świadomego) człowieka było podporządkowanie się poleceniu Esbeka w napisaniu odręcznie własnego życiorysu.

Lecz myliłby się ten, który by pomyślał, że odręczne życiorysy były odkryciem UB, a potem SB. To stary zwyczaj sięgający XIX w. i praktykowany przez wywiad i kontrwywiad carskiej Rosji, Prus, CK Korony oraz Niemiec Bismarcka. Tradycja ta była kontynuowana potem w Abwehrze oraz II RP. SB przejęło po prostu metodę. Co wykazało moje małe śledztwo w sprawie życiorysów odręcznych.

Wracając do studiów naukowych Graczyka, które opisuje we wspomnianej książce, muszę powiedzieć, że nabytą wiedzę w krakowskim IPN-ie przekazał w sposób bezstronny i neutralny na przykładzie czterech mężczyzn: trzech związanych z „Tygodnikiem Powszechnym” - dyrektorem administracyjnym, zwykłym grafikiem oraz kierowcą i „złotą rączką” w jednym; czwarty mężczyzna to student, który nie dostał się na wymarzoną aplikację w sądzie krakowskim i który związał się ze środowiskiem Znaku. Osobą łączącą tych czterech jest oficer prowadzący: Józef Schiller.

Polecam książkę.

Różyczka” natomiast jest wolną, raczej swobodną adaptacją prawdziwej historii związku Pawła Jasienicy z Zofią O'Bretenny. O tragedii Jasienicy można poczytać w necie. Natomiast pamiętam jak dziś pewien wykład dotyczący twórczości Jasienicy. Otóż mój historyk nie cenił go mówiąc, że jego książki historyczne to bajanie, jakieś konfabulacje, niesprawdzone fakty. To był początek l.90-tych i mimo upływu 20 lat od samobójczej śmierci Jasienicy nadal był niesprawiedliwie oceniany. Podejrzewam, ze mój wykładowca jako student lat 70-tych lub 80tych przesiąknął wspomnianym podejściem do Jasienicy w trakcie swoich wykładów, ćwiczeń i dyskusji z profesorami.

Dlaczego porównuję książkę i film? Bo film zafałszował obraz tamtych lat. Esbecy byli w większości nieukami. Graczyk załącza fotokopie prawdziwych donosów lub sprawozdań ze słów figurantów, wnioski własne itd. Błędy stylistyczne, ortograficzne, przekręcanie nazwisk (pisanie fonetyczne), nieumiejętność odróżnienia marianów od mariawitów itp. Przy czytaniu można się uśmiać ;) A w filmie oficer Rożek posługuje się idealną polszczyzną, ale zachowuje jak prawdziwa świnia. Natomiast oficer Schiller był obyty, kulturalny, wygadany, logiczny.

I co jeszcze: czytam (z przerwami) książkę Zblewskiego i Dudka „Utopia nad Wisłą. Historia Peerelu”. I znów: zatrzymałam się na dłużnej na polskim marcu 1968r. Okazuje się, że autorzy dokopali się do dokumentów MO i SB, z których wynika, że studenci zostali sprowokowani do zamieszek przez aktyw robotniczy zwieziony autokarami do stolicy. Jako, że milicja nie mogła oficjalnie zaatakować posłużono się lojalnymi partyjniakami wmieszanymi w tłum studencki.

SB

 

Instytucja SB – 7 kijów

Esbek - wieża

Werbunek na TW – 8 mieczy

Podpisane zgody na współpracę - głupiec

Wypadki marcowe – 6 pucharów

 

 

wtorek, 07 września 2010

Pewnego nieodległego razu natknęłam się w centrum na pewnego aktywistę. Aktywista ów, jako że kampania do wyborów samorządowych jeszcze oficjalnie się nie rozpoczęła, reklamował się ulotkami, z których można było się dowiedzieć, że martwi się o losy miasta i dlatego 3 lata wcześniej powstało stowarzyszenie (a on jest jego prezesem). Stowarzyszenie ma charakter społeczny i jego głównym celem statutowym jest aktywizacja środowiska społecznego w mieście. Pan prezes ma pomysł w jaki sposób dokonać przełomu w mieście: wrócić do przeszłości i bogactw naturalnych nowocześniejszą metodą.

Nie mam nic do pana prezesa. Słabo znam jego osiągnięcia dla miasta i regionu. W ramach wolnego czasu i ćwiczeń postawiłam krótki rozkład. Oto odpowiedź.

Czy ów pan wygra wybory (w rozmowie ze mną mówił, że będzie kandydował) na prezydenta mojego miasta?

Sytuacja – Qmieczy

to się nie stanie – 7 mieczy

to się stanie – wisielec (diabeł, 6 pucharów, rydwan)

podsumowanie – 8 monet

I cóż? Pan startuje nie dla zaspokojenia własnych ambicji. Poza tym pytanie zadałam za wcześnie: on jest w tej chwili Wisielcem, a więc człowiekiem na razie w pewnej odległości czekającym na znak do startu i cierpliwie zbierającym poparcie ziarnko do ziarnka. Mój prywatny wniosek być może trochę ryzykowny: pan ów w trakcie wyborów wycofa się i odda głosy na rzecz kogoś, z kim zawarł już dawno umowę na ten temat i taki rozwój sytuacji.

A teraz druga rzecz niemniej ważna: jakie są szanse na eksploatację bogactw naturalnych metoda promowaną przez pana prezesa?

Sytuacja – 6 kijów

takiej szansy nie ma – 8 monet

takie są szanse – 10 kijów

wynik – paź mieczy

I co? Pomysł jest przedni rzeczywiście! Nikt wcześniej nie wpadł na to, żeby on był lokomotywą kampanii. Ale dużo wody upłynie jeszcze, dużo niedopiętych spraw jest, dużo zagadnień wymagających uściślenia, powołania specjalistów i przede wszystkim podejścia kompleksowego wraz ze ścisłą współpracą z ludźmi wierzącymi w sukces i będącymi w stanie poświecić się idei. Ostatecznie pomysł jest traktowany pobieżnie, reklamowany, ale nie drążony szczegółowo. Ludzie wiedzą, że gdzieś bije dzwon ale w którym kościele już nie bardzo.

Nie, nie ma szans na ponowne wydobywanie węgla kamiennego jak na 8 monet z mojej talii.

 

Jakie mam osobiste nastawienie do pana prezesa? Te powyższe karty mimo to nie pomogły mi w wyklarowaniu sądu o nim, bo nadal jak w tej 8 mieczy ;)

PS

przez 12 godzin "rozpracowywałam" pana prezesa szukając o nim informacji z przeszłości, powiązań politycznych, poprzednich miejsc pracy i przyjaźni prywatnych. Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć zaglądając tylko np do wpisu z KRS ;)

niedziela, 05 września 2010

Moje miasto jest zaniedbane. Boli mnie serce, gdy patrzę na nie. Tarot opisał je Głupcem - potencjał ogromny, niewykorzystany, należałoby zacząć od nowa. Dołożyłam karty dwie: 9 kijów i 2 mieczy. Zniszczone, ledwo trzymające się na nogach miasto, jednak silne ale bez ukierunkowania, bez idei przewodniej i bez porządnego lidera w stylu Zdrojewskiego lub Dudkiewicza.

Mam tak samo jak ty na dzisiejszym spacerze...

Nowe Miasto-Śródmieście

Śródmieście-ul. Słowackiego

rynek

Zamek Książ

 

 

O autorze