Wpisy z tagiem: książka

czwartek, 08 stycznia 2015

Jest to najnowsze książka Olgi Tokarczuk, którą pisała ok. 6 lat. Dlaczego poświęcam wpis tej książce na blogu tarotowym? Ponieważ oprócz wartości historycznej książki ma ona również wartośc filozoficzno-kabalistyczną. Wszelkie dysputy żydowskie w niej zawarte odnoszą się bezpośrednio do symboliki tarota. I dlatego również warto ją poczytać.

Owszem to cegła. Ale jak pasjonująca cegła!

Żydowskie rozważania jak Bóg stworzył świat (wszystko ujęte w XXI Arkanie Wielkim!), z jakich kręgów dusz składa się człowiek, jak liczenie słów i liter odsłania nowe znaczenia i nowe sensy...

Kto umie czytać między wierszami i komu cała dotychczasowa wiedza wydawała się bezładna i nieuporządkowana, ten ma szansę na ułożenie puzzli.

Po prostu polecam.

Księgi Jakubowe

 

(...) - Po pierwsze, Bóg, żeby stworzyć skończony świat, musiał siebie ograniczyć, lecz wciąż pozostaje nieskończona część Boga zupełnie w stworzenie niezaangażowana. Czyż nie tak? - pyta Moliwdę, aby się upewnić, że rozumie on ten język.

Moliwda potakuje, więc Nachman ciągnie dalej, że jeżeli przyjmie się, iż idea stworzonego świata jest jedną z nieskończonej liczby idei w nieskończonym boskim umyśle, to z pewnością jest marginalna i nieważna. Możliwe, że Bóg nawet nie zauważył, iż coś stworzył. Nachman znowu bacznie bada wzrokiem reakcję Moliwdy. Moliwda bierze głęboki oddech.

- Po drugie - ciągnie Nachman - stworzenie jako nieskończenie mała część boskiego umysłu wydaje się Mu obojętne i jest tylko ledwie w to stworzenie zaangażowany; z ludzkiego punktu widzenia ową obojętność mozemy postrzegać wręcz jako wrogość.

Moliwda wypija duszkiem wino i głośno odstawia kubek na stół.

- Po trzecie - ciągnie Nachman cichym głosem - Absolut, jako nieskończenie doskonały, nie miał żadnego powodu, żeby stworzyć świat. Ta jego część, która jednak do stworzenia doprowadziła, musiała przechytrzyć resztę i nadal przechytrza, a my bierzemy w tych podchodach udział. (...) I po czwarte: jako że Absolut musiał się ograniczyć, żeby powstał skończony świat, nasz świat jest dla Niego wygnaniem. Rozumiesz? Żeby stworzyć świat, wszechmocny Bóg musiał się zrobić słaby i bezwolny, jak kobieta.

A teraz pooglądajcie sobie obrazki karty Świat z różnych talii i spróbujcie sobie wyobrazić o czym mówi Żyd Nachman. I dlaczego na tej karcie mamy hemafrodytę. I dlaczego tak trudno nam zinterpretować Świat "będą razem na zawsze czy się rozejdą". ;)

 Dla cierpliwych link.

 

czwartek, 30 stycznia 2014
Literatura przez małe "l" bo kryminały. Przywiozłam mnóstwo ebooków ze sobą do Niemiec i czytam dla relaksu. Kryminały pisane przez polskie autorki już dawno chciałam przeczytać i mam: Katarzyna Bonda ("Sprawa Niny Frank" i "Tylko martwi nie kłamią"). Ale między innymi gdzieś nieśmiało zaplątała się książka Jacka Dąbały "Największa przyjemność świata". I zaczęłam się zastanawiać nad różnicami kobiecego i męskiego pióra w beletrystyce. Jest jakaś różnica? A może postępowo myśleć powinnam w kontekście gender? Warsztatowo Dąbała nie umywa się do Bondy. Zapytałam tarota jak skomentuje tych dwóch pisarzy. Bondę tarot opisał Rycerzem Kijów i Sprawiedliwością, a Dąbałę Asem Pucharów i Asem Kijów. Więc akcja w książkach Bondy jest bardziej wartka, wątki się plączą, krzyżują, rozchodzą i schodzą. Merytorycznie napisane są na wysokim poziomie, źródła uwzględnione i wiedza przekazana precyzyjnie. Dąbała natomiast pisze prosto, nieskomplikowanie i w stylu Pokolenia Ikea - seks, a gdzieś w oddali fabuła. Niby jest tajemnica, ale w połowie już wiedziałam kto i jak. Ta jego książka ma potencjał lecz na tym się kończy. I wniosek o kobiecym i męskim kryminale: wg mnie i tarota trochę też Bonda jest bardziej męska (ok, niech będzie, że uniseks) od Dąbały (bo opisów seksu z męskiego punktu widzenia nie liczę). Bonda pisze po prostu porządne kryminały a Dąbała... się dopiero rozkręca. Polecam do porównania i oczywiście dla miłośników gatunku.
wtorek, 26 listopada 2013

Trzymam mocno w ręku i czytam książkę, nie mogąc się oderwać, Piotra Gibaszewskiego pt. "Doktryna ezoteryczna a fenomen wróżebnej magii tarota". Książka jest przeznaczona, moim zdaniem, dla osób zaawansowanych w tajnikach tarota. Początkujący mogą czuć się zagubieni chyba, że nieobca jest im historia religii świata, filozofia, astrologia i psychologia.

Jestem w trakcie czytania i zapewne jeszcze nie raz i nie dwa do niej wrócę, lecz już teraz mogę powiedzieć, że dzięki autorowi wiele części układanki trafiło na swoje miejsce w moim rozumieniu tarota, które do tej pory było bardziej intuicyjno-rzemieślnicze niż teoretyczne. Nagle doznałam wielu oświeceń, przebłysków, otworzył mi się umysł oraz rozszerzył horyzont postrzegania tarota jako całości tajemnicy.

O czym pisze Gibaszewski? Zaczyna od struktury tarota i jego genezy (kompilacja wszystkich teorii powstania i modyfikacji). Opisuje każdą kartę z Arkan Wielkich odnosząc się do religii chrześcijańskiej, pogańskiej, egipskiej, islamskiej, buddyjskiej itd. Arkana Małe dzieli tradycyjnie najpierw na żywioły (oczywiste) i dodaje od siebie coś, co mi ułatwi prognozy (eureka!).

Opisuje tarota w kategoriach alchemicznych, hermetycznych, wróżebnych, okultystycznych. I wreszcie użytkowych.

Dla mnie jest to dokładnie taka pozycja, jakiej szukałam i która daje mi nowe, świeże i odkrywcze spojrzenie na tarota. Kupiłam ją, bo zaintrygował mnie tytuł. Miałam dobrego nosa :)

Polecam!

wtorek, 01 maja 2012

Wczoraj skończyłam czytać książkę Diane A.S. Stuckart pt. "Dama z portretu". Nie jest to wybitne dzieło, nie jest to także traktat o tarocie. Jest to powieść kryminalno-romansowo-obyczajowa o wydarzeniach z końca XV w. w których udział bierze Leonardo da Vinci oraz talia kart tarota Sforzów. Gdy kupowałam tą książkę, to nie miałam pojęcia, że w jednej z głównych ról zostanie obsadzony tarot.

Książka składa się z 22 rozdziałów, które posiadają tytuły Wielkich Arkan. Pierwszy rozdział zaczyna się od Maga, ostatni (epilog) jest Głupcem. Wydarzenia tam opisane mają związek ze znaczeniem kart i miło jest czytać jak autorka interpretuje poszczególne karty i jaki ma punkt ich widzenia.

O czym traktuje książka? Leonardo da Vinci pracuje dla rodu Sforzów w zamku w Mediolanie, terminują u niego młodzi chłopcy i... rozwiązuje sprawę morderstwa pokojówki przy pomocy jednego ze swoich uczniów. Przy okazji maluje tajemniczą Mona Lisę oraz styka się z tarotem. Przyznaję, że niektóre karty zostały potraktowane dosłownie (np. Wieża czy Śmierć), bo jak podejrzewam autorka nie jest biegła w temacie, a i czytelnicy nie zrozumieliby niuansów i głębszych znaczeń. Jednak to nie przeszkadza.

Książkę polecam początkującym (uruchamia skojarzenia) i już "zasiedziałym" w tarocie. Zawsze inny punkt widzenia wnosi coś nowego do naszego, ponieważ ludzie mają tendencję do przeniesień czyli zdaje nam się, że nasze widzenie świata jest identyczne z innymi (oczywista nieprawda).

Dama z portretu

niedziela, 12 grudnia 2010

Kiedyś już pisałam tutaj, ze miewam sny, które się urzeczywistniają. I mam też takie sny, które inspirują lub podsuwają pomysły. Sądzę, ze każdy ma takie sny. Tym razem śniła mi się fabuła książki, która nie została jeszcze napisana. Postanowiłam skorzystać z pomysłu podsuwanego mi przez podświadomość i rozwinąć go. Zaczęłam pisać.

Nie mam planu, nie wiem czy wyjdzie opowiadanie, esej, książka, nowela. Nie mam pojęcia. Nie wiem nawet czy będę chciała to wydać. Ale karty postawiłam :D

rozkład książka

Jak tarot ocenia mój pomysł - 2 mieczy

Jak będzie mi sie pisać - Mag

Jak karty oceniają mój "talent pisarski" - Kapłanka

Jaka szansa na wydanie - 7 mieczy

Rada kart - Wisielec

Co kto myśli o kartach niech napisze w komentarzach. Ja wiem tylko, ze łatwo i przyjemnie będzie się pisać, a 7 mieczy to: najpierw napisz babo ;D

 

O autorze